serwisowo

Poniedziałek, 23 stycznia 2017 · Komentarze(4)
Kategoria 1-40 km
Po kilku tygodniach ciągłej jazdy w wodzie, błocie, śniegu i soli, tylna piasta w mojej zimówce wypluła ostatnie resztki smaru, przez co strzelały kulki,a koło przestało się obracać jak należy - to było wczoraj......
Dziś wieczorem wziąłem się za serwis piasty. Rozkręciłem piastę, wymieniłem kulki i nasmarowałem smarem molibdenowym. Piasta po skręceniu pracowała jak nowa, dlatego nie wytrzymałem i postanowiłem ją jeszcze przetestować na krótkiej przejażdżce.
Tym sposobem zrobiłem kilka kilometrów po asfalcie i to tyle na dziś. Uwaga! Szok! Nie ma zdjęć :S

Po lesie z Piotrasem.

Niedziela, 22 stycznia 2017 · Komentarze(11)
Kategoria 40-100 km
Miał być dziś dzień odpoczynku od roweru, kiedy nagle o 9 rano zostałem wyrwany z ciepłego wyra przez Piotrasa na krótką przejażdżkę po lesie. Z niejeżdżenia wyszły nici, ale wcale nie ubolewam z tego powodu, gdyż chwile spędzone na rowerze, w lesie i w towarzystwie Piotrasa są nadzwyczajne.

Wybraliśmy się do Puszczy Zielonki, gdzie drogi (te używane przez samochody) pokryte były lodem. Jazda była trudna i podpórki nogami nie były nam dziś obce. Większość dróg którymi dziś śmigaliśmy pokryte były lodem - odwilż zrobiła swoje, jednak tam gdzie autem już wjechać się da, drogi były bezpieczne, ale za to ciężko się kręciło.
Trasa: Wierzonka - Mielno - Ludwikowo - Pławno - Okoniec - Huta Pusta - Czernice - Tuczno - Karłowice - Wierzonka.

Podsumowując: Nie będę się tu rozpisywał nad pięknem zimy w lesie, na rowerze.....każdy kto w chodzi na mojego bloga zna te klimaty. Jeśli chodzi o dzisiejszy wypad, oprócz aspektów sportowych, przede wszystkim cieszę się, że Piotras jeździ.
Dzięki za te spotkanie bracie :-)

ździsie:

Piotras & Grigor - jak za starych, dobrych czasów :-) Zdjęcie zrobione nad Jeziorem Miejskim w Okońcu.


Upssss! Mankament na boku opony Schwalbe nie wróży dobrze....Co o tym sądzicie? Czy to normalne?


W lesie jeszcze sporo śniegu, po którym da się jechać rowerem. Odcinek z Okońca do Huty Pustej.


Większość dróg wyglądała jednak tak - lodowisko. Droga do Czernic.

No.......a teraz sobie odpocznę od roweru aż do jutra :-)

Jezioro Kowalskie i Puszcza Zielonka

Sobota, 21 stycznia 2017 · Komentarze(3)
Kategoria 40-100 km
Po tygodniu dojazdów rowerem do pracy, w weekend pragnie się człowiekowi pojeździć tam gdzie ma ochotę, a nie tam gdzie musi, dlatego dzisiaj pojechałem w teren.
Wybór trasy w terenie był prosty ze względu na odwilż panującą w ostatnich dwóch dniach, która na utwardzonych drogach rozlała hektolitry wody.
W lesie sprawa miała się zgoła odmiennie. Jazda na topniejącym śniegu do najlżejszych nie należy, ale na pewno jest czysta i gładka, więc kręciło się przyjemnie.

Na początek pojechałem nad Jezioro Kowalskie, gdzie pojeździłem trochę po zamarzniętej tafli i później odwiedziłem mój ulubiony singiel przy brzegu zalewu. Dawno nie jechałem tą ścieżką w zimowej szacie... Nad zalewem unosiła się gęsta mgła, a na zamarzniętej tafli widziałem wielu wędkarzy.
Następnie odbiłem do Puszczy Zielonki, gdzie głównym celem był rezerwat "Klasztorne Modrzewie". Na wielu leśnych ścieżkach przecierałem szlak, wbijając opony w grubą warstwę śniegu.

ździsie:

Jezioro Kowalskie. Jazda po zamarzniętym jeziorze jest gładka i czysta.


Każdy ma swoje hobby


Singiel nad Jeziorem Kowalskim w zimowej odsłonie.


Singla ciąg dalszy.


Bór sosnowy


Oznakowanie dróg dla turystów konnych.


Król wszystkich drzew w Puszczy Zielonce - modrzew europejski w rezerwacie "Klasztorne Modrzewie"

Pojeździłem i się nawet trochę zmęczyłem, więc satysfakcja jest. Do następnego.

praca

Piątek, 20 stycznia 2017 · Komentarze(4)
Kategoria dpd
Uzupełnię wczorajszą galerię zdjęciami z dzisiejszego dojazdu. Proszę bardzo podziwiać jak w naszym kraju wygląda pobocze drogi krajowej:

Fragment pobocza o szerokości prawie 2 metrów, na krajowej "5" w Bogucinie. Jak na takim czymś można bezpiecznie się poruszać? Wstyd!!!


Jadąc poboczem na rowerze można zaliczyć glebę wprost pod koła samochodów.

praca

Czwartek, 19 stycznia 2017 · Komentarze(5)
Kategoria dpd
Jadąc rano do pracy, wybrałem wariant asfaltowy, ponieważ chciałem sprawdzić jak też wyglądają warunki na poboczu krajowej "5". Na odcinku od Kobylnicy do Bogucina pobocze wyglądało tragicznie niestety. Gruba warstwa lodu, przysypana grząskim błotem pośniegowym wymagała ode mnie 100% koncentracji podczas kierowania rowerem. Nie dość że jazda po tym pobojowisku mnie wytrzęsła, to w dodatku wymęczyła niemiłosiernie, gdyż raz po raz koła ślizgały się w tej pulpie, przez co jazda stawała się bardzo niebezpieczna, a dodam że tuż obok mojego lewego barku wyprzedzały mnie pojazdy o masie sto razy większej od mojej razem z rowerem!

Morał z tego taki, że jesteśmy jednak sto lat opóźnieni w rozwoju, bo w krajach cywilizowanych takie traktowanie rowerzystów jest niedopuszczalne. W naszym kraju po drogach mogą jeździć tylko ci zapuszkowani, a każdy rowerzysta to intruz, choć w takim przypadku jak mój, czyli jeżdżący zimą to zwykły świr, ale to temat rzeka więc pozostanę póki co w lesie z dojazdami.


Drogi gruntowe to oaza spokoju i bezpieczeństwa w takich warunkach. Gruszczyn.

praca

Środa, 18 stycznia 2017 · Komentarze(3)
Kategoria dpd
Nieco większym mrozem i przepiękną szadzią przywitał mnie ten styczniowy dzień, że aż żal było schodzić z roweru przekraczając próg w pracy. Po pracy szadź się nadal trzymała, ale jak to w styczniu bywa, długo jazdą w jasności i w szadzi się nie nacieszyłem, ale zawsze lepiej troszkę niż wcale.

ździsie:


Droga Wierzonka - Wierzenica. Po 7:00 zaczyna świtać.


Wszystko białe


Piękna zima w tym nowym roku.

praca

Wtorek, 17 stycznia 2017 · Komentarze(6)
Kategoria dpd
Kiedy wyjeżdżam spod domu około 7:20 rano, jest jeszcze ciemno i tu nic się nie zmieniło od początku roku. Natomiast gdy wracam po 16:00 jest już widocznie jaśniej w porównaniu z początkiem roku. Te kilkanaście minut więcej, daje spory zastrzyk radości.
Jeśli chodzi o jazdę, to rano podczas kręcenia do pracy zamarzła mi przednia przerzutka i pech chciał że jechałem na blacie, kiedy akurat na codziennej trasie przez las mam kilka podjazdów, które oblodzone dają niezłą pompę nogom - to się nazywa rozruch przed pracą :-)

ździsie:


Moja zimówka w tle rzeki Głównej.


Sarny


Droga polna Mechowo - Kicin o zmierzchu.

praca

Poniedziałek, 16 stycznia 2017 · Komentarze(2)
Kategoria dpd
Wczoraj tak się napociłem, że dziś mi się nie chce nic pisać....Zwyczajny dojazd i powrót z pracy. Jedyne co mnie ucieszyło, to widoczne wydłużenie się dnia :-)

Katastrofa w lesie :-)

Niedziela, 15 stycznia 2017 · Komentarze(10)
Kategoria 1-40 km
Dziś wydarzyła się tragedia podczas wyjazdu. Tragedia i katastrofa w jednym. Nie będę przetrzymywał w niepewności, otóż podczas jazdy przez przepiękną, ośnieżoną Puszczę Zielonkę, kiedy moje oczy bombardowane były światłem iskrzącego się puchu, a nos niczym końskie nozdrza pochłaniał woń świeżego igliwia, postanowiłem zatrzymać tę piękną chwilę w klatce czasu. Pragnienie się we mnie obudziło. Uwiecznienie blasku zimowej puszczy było w tej chwili najważniejszą rzeczą o jakiej mogłem marzyć. Kiedy sięgnąłem zatem do kieszeni mej zimowej kurtałki, kiedy wcisnąłem przycisk "ON" w moim profesjonalnym kompakcie i kiedyż to w końcu spojrzałem w lśniący wyświetlacz ów zatrzymywacza czasu, na jego licu, w górnej części ekranu bił do mnie najpierw niepokojący, potem straszny, a na końcu kiedy otrzeźwiałem od spadającego śniegu prosto na twarz katastrofalny komunikat: "BRAK KARTY PAMIĘCI"!!!

Myślałem, że mnie h.....j jasny trafi, że wszystko stracone :-(((( Wpadłem w panikę, zacząłem wierzgać nogami, prawie ramę w rowerze złamałem, w akcie agresji strząsnąłem śnieg z kilku 40 metrowych sosen. Ale nie poddałem się. Kierowany instynktem wygrzebałem paznokciami jamę w leśnej grudzie, ryłem tak głęboko, że stojące w pobliżu dziki ze wstydu pochowały swe szczeciniaste ryje w dziupli spróchniałego dębu. 
W jamie znalazłem tylko twardy kamień. Po chwili zapoznałem się z jego instrukcją i na jednym z jego boków, małymi literkami napisane było: "Rzut w danym kierunku spowoduje zrobienie zdjęcia"?!

Rzuciłem tym kamlotem jak daleko się dało i w tym momencie na niebie, trzykrotnie strzelił piorun - udało się! Flesz zadziałał! Jakiż byłem szczęśliwy, kiedy wróciłem do domu, a na moim bikelogu zdjęcia zrobione kamlotem automatycznie wczytały się przy edycji tego wpisu :-))))

oto one:



Kartę pamięci już do aparatu włożyłem i przy następnej wycieczce zdjęcia będą już lepszej jakości. Pozdrower. :-)

5 dyszek po asfaltowej chlapie

Sobota, 14 stycznia 2017 · Komentarze(5)
Kategoria 40-100 km
Dzisiejszy wyjazd był raczej treningiem i doskonaleniem techniki jazdy po oblodzonej drodze. Nie wyłożyłem się, ale trochę zmokłem (muszę pomyśleć o błotnikach do zimówki).
Trasa wiodła do samych Pobiedzisk, potem nawrót tą samą drogą. Nic specjalnego po drodze się nie działo, wszędzie tylko szarość, wilgoć, błoto i syf - gdyby nie fakt, że spędzałem czas na rowerze, który kocham, to pewnie w innym przypadku szukałbym suchej gałęzi, aby więcej nie oglądać tego brudnego świata.... :-) Następnym razem pojadę do lasu po prostu. A tak to wyszła asfaltowa chlapa i tyle.

Jedno mnie dziś natomiast zdziwiło, mianowicie ilość mijanych po drodze rowerzystów. Naliczyłem ich 10, z czego jeden na kolarzówce! Minąłem także dwoje biegaczy. Ludzie jednak nie mają w pompie aktywności fizycznej w takich warunkach

ździsie:


Jezioro Kołatkowskie


kukające daniele


Jezioro Biezdruchowskie w Pobiedziskach


Jak ten łańcuch to wytrzymuje!?


Tuczno - Karłowice


Przedwieczorne niebo w Wierzonce

Powiem szczerze bez ściemy - zdygany jestem po tym dzisiejszym kręceniu jak koń po westernie.....ale zadowolony :-)