Ostatnia wycieczka naszego urlopu odbyła się w Sandomierzu i po jego obrzeżach, ponieważ tamtędy prowadził malowniczy niebieski szlak rowerowy, którym bardzo chcieliśmy się przejechać. Z Lublina do Sandomierza jest jakieś 110km autem, więc zaplanowaliśmy jeden dzień na wypad do tego świętokrzyskiego miasta.
Zaczęliśmy z Sandomierza właśnie, aby pomknąć szlakiem wśród pięknych sadów, pagórków, wąwozów, winnic i malowniczych wiosek, dojeżdżając do 7% podjazdu u stóp Gór Pieprzowych:

Ania kręci pod górkę, zostawiając Sandomierz za plecami.

wyśniony szlak

takie krajobrazy

jedziemy wąwozem

tego w Wielkopolsce nie ma

wspaniale się tu jechało

taka skała w okolicy wsi Bykowiec
No i dojeżdżamy do wspomnianych Gór Pieprzowych, gdzie robimy sobie dłuższą przerwę na odpoczynek po morderczych podjazdach. W ogóle Góry Pieprzowe, to nasze najciekawsze odkrycie i warto sobie poczytać choćby
TUTAJ.

Tutaj prawie mi nogi odpadły, ale dałem radę :-)

Góry Pieprzowe

szlak pieszy w Górach Pieprzowych i widok zeń na Sandomierz

Wisła

Sandomierz

Sandomierz
Potem już zjechaliśmy na dół i zwiedzaliśmy atrakcje samego Sandomierza:

jazda wałem nad Wisłą w Sandomierzu

Brama Opatowska

Ratusz
Na koniec wielkie zaskoczenie w samym mieście - wąwóz



No cóż, to ostatni wpis z naszego urlopu i choć byliśmy jeszcze w wielu innych cudownych miejscach, to nie na rowerach, więc....pozdrower ;-)