Po tygodniu dojazdów do pracy rowerem, nadszedł czas na zluzowanie gaci i wyjście na rower w celach wycieczkowych, na co miałem przeogromną ochotę - tym bardziej, iż miałem piękne towarzystwo :-)
Wraz z
Anią wybraliśmy na dzisiejsze kręcenie lasy Nadleśnictwa Czerniejewo, dlatego ponieważ dawno tam nie byliśmy, lubimy przyrodę i las daje schronienie przed mroźnym wiatrem, jak silny by on nie był...
Najlepszym hitem były moje wskazówki kierowane do Ani w kwestii zachowania się na rowerze jadąc po lodzie....Jako doświadczony "winterbiker" czerwieniłem się z dumy nad swoimi umiejętnościami dając niedoświadczonej bikerce rady...... i kiedy to Ania wsłuchiwała się z nieukrytym zachwytem i rumieńcami na policzkach, wtedy ja pierdolnąłem o glebę z takim impetem, że aż mi kości zagruchotały! Cały misternie uknuty plan poszedł się...... (dla podkręcenia atmosfery troszkę zakoloryzowałem tę akcję)
Do innych ciekawostek tej wycieczki, zaliczyć mogę obserwację stada danieli na polu nieopodal wsi Sanniki, pośród których jeden osobnik okazał się być pięknym, dorodnym albinosem. Biały daniel to widok niecodzienny, więc zaliczam to do największych atrakcji tego nowego, rowerowego roku :-)
Pogoda okazała się być wręcz idealną do zimowego kręcenia tzn. świecące Słońce, znikomy wiatr, cieniutka warstwa świeżego śniegu, ale także bardzo niska temperatura. Te ponad -7 stopni dało nam nieźle w kość, no może bardziej Ani, ale koniec końców dojechaliśmy na metę cali i zdrowi. To był wspaniały dzień - dziękuję Aniu ;-*
Pora na ździsie:

Cały misternie uknuty plan poszedł się.....ale było wesoło :-)

Na szlaku w lasach czerniejewskich.

Jezioro Baba

Ania w drodze nad Jezioro Uli....

Wspólne zdjęcie nad Jeziorem Uli. Pierwszy wspólny wypad w tym roku uczciliśmy kubkiem gorącego napoju z termosu :-)

Jezioro Uli

Księżyc nad Jeziorem Uli

"Takie mam zmrożone palce" rzekła Ania :-)

Definicja piękna według Grigora :-)

Stado danieli i albinos pośród nich.
To był pierwszy nasz wspólny wypad w tym roku. Ania marzyła o próbie pokręcenia po śniegu i mogła się dziś przekonać jak to jest. Ja z kolei marzę o powrocie do dawnej formy i dzięki Ani, która zaraża mnie swoim entuzjazmem, mogę realnie o tym myśleć.