praca

Piątek, 13 stycznia 2017 · Komentarze(3)
Kategoria dpd
Prawie identycznie jak wczoraj, czuli dojazd w topniejącym śniegu, którego trochę w nocy dopadało, a powrót mokrym asfaltem, z tą jednak różnicą że woda na drodze nie marzła i jechało się w błotno - śnieżnej brei.
Piątek 13' okazał się być zupełnie zwyczajnym, szczęśliwym dniem, który zwieńczył mój drugi tydzień konsekwentnie realizowanego zamiaru dojeżdżania rowerem do pracy. Przede mną kolejne dni...więc JAZDAAAAAAAAA :-)


Tak prezentowała się droga asfaltowa we Wierzenicy. Jedyne czego nie cierpię podczas jazdy w takich warunkach, to "chrupoczący" łańcuch.

praca

Czwartek, 12 stycznia 2017 · Komentarze(5)
Kategoria dpd
Dojazd w pięknej, zimowej scenerii, choć śnieg już zaczął powoli topnieć. Powrót natomiast przebiegał w bardzo napiętej atmosferze, gdyż na jezdni zamarzła woda i jechałem po lodzie, co raz po próbie ominięcia studzienki kanalizacyjnej doprowadziło mnie do strasznego poślizgu, z którego na szczęście udało mi się wyjść bez szwanku, w dużej mierze dzięki temu, że nie używam SPD w zimówce. Ten niekontrolowany drift, przy zatrzaśniętych pedałach mógłby skończyć się złamaniem...


Śnieg utrzymał się bardzo krótko.

praca

Środa, 11 stycznia 2017 · Komentarze(3)
Kategoria dpd
Zabrzmi to może troszkę brutalnie, ale łatwo się wyjeżdża rowerem do pracy w takim mrozie, kiedy po drodze mija się ludzi, którzy na tym mrozie muszą pracować. Zmotywowali mnie dziś panowie energetycy, wiszący na zimnym, metalowym słupie, próbując się odkleić, albo pewnie zrobić coś z naprężonymi od mrozu kablami...
Dobrze, że pracuję całkiem niedaleko, w cieple i pod dachem. Mróz i ładne widoki mogę podziwiać podczas dojazdu.

Tak to wyglądało dziś:

Był taki mróz, że pewnie przykleili się do metalowego słupa.


Podjazd w Janikowie. Tutaj przeważnie wykręcam bez pedałowania Vmaxa dnia.

praca

Wtorek, 10 stycznia 2017 · Komentarze(2)
Kategoria dpd
Kolejny mroźny dzień z przenikliwym słońcem w oczy. Szkoda tylko, że tak mało czasu mam od rana aby się nim nacieszyć, jednak dobra i ta odrobina promieni przed pracą.
Wieczorem mróz trzymał równie mocno, ale ubrany byłem odpowiednio, dlatego też wracałem niecą dłuższą trasą dla przyjemności.

z poranka:


Mechowo - Janikowo


Około godziny 9:40 Słońce jeszcze nisko


Rzeka Główna (dopływ Warty)

praca

Poniedziałek, 9 stycznia 2017 · Komentarze(1)
Kategoria dpd
Rano mroźnie, mglisto i cicho. Wieczorem za to cieplej, jeszcze bardziej mglisto i gwarnie - szczególnie na polach, gdzie szarżowały dziki i daniele. Dojazd najszybszym wariantem, a powrót okrężną drogą. Taki to był rowerowy dzionek.


o poranku

Jezioro Kowalskie i Puszcza Zielonka

Niedziela, 8 stycznia 2017 · Komentarze(10)
Kategoria 40-100 km
Kolejny mroźny i słoneczny dzień, ale ze świeżą warstwą śniegu, więc trzeba było wykorzystać to na rowerze. Dziś wybrałem się na spokojną przejażdżkę nad Jezioro Kowalskie. Przemierzając lasy nieopodal Wierzonki, wyjechałem nad brzeg zamarzniętego zalewu.
Następnie przeprawa polnymi drogami do Puszczy Zielonki, gdzie polatałem wśród drzew. Na niektórych ścieżkach w lesie, jazda rowerem przez zamarznięte bruzdy ziemi, wyrobione przez pojazdy mechaniczne, była czasem jazdą na krawędzi i nie obyło się bez kilku rozpaczliwych podpórek. Z resztą w takich sytuacjach wypięcie butów z pedałów nie było problemem i działałem błyskawicznie, gdyż zalegający śnieg w zatrzaskach utrudniał całkowite wpięcie się buta w pedał - jechałem tak jakby na wpół zintegrowany :-)

Stopy mi dziś przemarzły, ale nie odmarzły na szczęście, więc coś tam jeszcze pośmigam na rowerze w tym miesiącu. Długi weekend wykorzystany na aktywny wypoczynek, okazał się być strzałem w dziesiątkę - czuję satysfakcję i spełnienie jakby jakiegoś małego, ale pożytecznego celu :-)

Oto kilka ździsiów:


przedmieście Wierzonki :-)


Las we Wierzonce


Widok na zamarznięte Jezioro Kowalskie z Barcinka


A tutaj widok z mojej ulubionej skarpy w Jerzykowie na zimowe Jezioro Kowalskie


Droga z Kołatki do Tuczna


Puszcza Zielonka


O tej porze żmije śpią...


Las sosnowy w Puszczy Zielonce. Okolica Ludwikowa.


Styczniowa panorama Wierzonki

Koniec tego dobrego - teraz trzeba zaprzęgnąć zimówkę do jazdy roboczej tzn. do pracy i z powrotem :-)

Na skraju mroźnej Puszczy Zielonki z Anią.

Sobota, 7 stycznia 2017 · Komentarze(7)
Kategoria 40-100 km
Kolejny dzień jechanki bez trzymanki tzn. jazdy w mrozie w towarzystwie mojej dzielnej rowerzystki :-)
Plan mieliśmy na dziś taki, aby znów zaczerpnąć tego mroźnego powietrza, kręcąc korbami naszych maszyn po lesie. Koła powiodły nas tym razem po drogach Puszczy Zielonki.
Sprawa miała się dziś tak, że mimo nieco wyższej temperatury od wczorajszej, czyli coś ok. -4*C, jazda wcale nie była o te kilka stopni bardziej komfortowa - a to ze względu na silniejszy wiatr, potęgujące arktyczne doznania. W wyniku czego po około 10km. jazdy skrajem lasu, nasze palce już powoli odczuwały działanie zimnego wiaterku....Dlatego w połowie trasy w jednym z moich ulubionych miejsc, zrobiliśmy sobie przerwę na coś parzącego z termosu, po czym zrobiło się tak jakby cieplej na duszy. Mimo to zmarzliśmy w stopniu większym niż wczoraj i trzeba było ewakuować się w kierunku domu. Szkoda, że zdjęcia nie oddadzą stanu naszych palców stóp, ale uwierzcie mi że lekko to nie było.

Jednak rzecz ujmując, to mamy teraz taką satysfakcję z tych dwóch dyszek w mrozie jak co najmniej z 200km. zrobionych latem :-)))) Coś jest w tej mroźnej jeździe na rowerze, że wytwarza takie endorfiny. Ale najbardziej cieszy fakt ze wspólnie spędzonych chwil na dwóch kółkach.....Jedziemy Ania!!!! Do przodu!!!!

ździsie:


Na szlakach Dziewiczej Góry


Kontakt z naturą :-)


Wiersz z przesłaniem. Autor: "Las"


Na skraju Puszczy Zielonki - Annowo.


Polewam parzącą kawę zbożową na zdrowie :-)


My :-*


Powrót zamrożonymi łąkami - tutaj palce stóp już ostro ściskane były przez imadło mrozu.

Dziękuję Ci Aniu za ten kolejny dzień ostrej jazdy bez trzymanki :-)))

Po lasach Nadleśnictwa Czerniejewo.

Piątek, 6 stycznia 2017 · Komentarze(7)
Kategoria 40-100 km
Po tygodniu dojazdów do pracy rowerem, nadszedł czas na zluzowanie gaci i wyjście na rower w celach wycieczkowych, na co miałem przeogromną ochotę - tym bardziej, iż miałem piękne towarzystwo :-)

Wraz z Anią wybraliśmy na dzisiejsze kręcenie lasy Nadleśnictwa Czerniejewo, dlatego ponieważ dawno tam nie byliśmy, lubimy przyrodę i las daje schronienie przed mroźnym wiatrem, jak silny by on nie był...
Najlepszym hitem były moje wskazówki kierowane do Ani w kwestii zachowania się na rowerze jadąc po lodzie....Jako doświadczony "winterbiker" czerwieniłem się z dumy nad swoimi umiejętnościami dając niedoświadczonej bikerce rady...... i kiedy to Ania wsłuchiwała się z nieukrytym zachwytem i rumieńcami na policzkach, wtedy ja pierdolnąłem o glebę z takim impetem, że aż mi kości zagruchotały! Cały misternie uknuty plan poszedł się...... (dla podkręcenia atmosfery troszkę zakoloryzowałem tę akcję)

Do innych ciekawostek tej wycieczki, zaliczyć mogę obserwację stada danieli na polu nieopodal wsi Sanniki, pośród których jeden osobnik okazał się być pięknym, dorodnym albinosem. Biały daniel to widok niecodzienny, więc zaliczam to do największych atrakcji tego nowego, rowerowego roku :-)

Pogoda okazała się być wręcz idealną do zimowego kręcenia tzn. świecące Słońce, znikomy wiatr, cieniutka warstwa świeżego śniegu, ale także bardzo niska temperatura. Te ponad -7 stopni dało nam nieźle w kość, no może bardziej Ani, ale koniec końców dojechaliśmy na metę cali i zdrowi. To był wspaniały dzień - dziękuję Aniu ;-*

Pora na ździsie:


Cały misternie uknuty plan poszedł się.....ale było wesoło :-)


Na szlaku w lasach czerniejewskich.


Jezioro Baba


Ania w drodze nad Jezioro Uli....


Wspólne zdjęcie nad Jeziorem Uli. Pierwszy wspólny wypad w tym roku uczciliśmy kubkiem gorącego napoju z termosu :-)


Jezioro Uli


Księżyc nad Jeziorem Uli


"Takie mam zmrożone palce" rzekła Ania :-)


Definicja piękna według Grigora :-)


Stado danieli i albinos pośród nich.

To był pierwszy nasz wspólny wypad w tym roku. Ania marzyła o próbie pokręcenia po śniegu i mogła się dziś przekonać jak to jest. Ja z kolei marzę o powrocie do dawnej formy i dzięki Ani, która zaraża mnie swoim entuzjazmem, mogę realnie o tym myśleć.


praca

Czwartek, 5 stycznia 2017 · Komentarze(1)
Kategoria dpd
Dziś w końcu poczułem szczypiące poliki - jest dobrze! Nie ma błota, ani wody, jest tylko sucha, zmrożona droga. Jeszcze tylko Słońca mało. ale jutro ma się to zmienić. Tyle na dziś.


Takie niebo lekko po 16:00.

praca

Środa, 4 stycznia 2017 · Komentarze(3)
Kategoria dpd
Po deszczowej nocy zrobiło się tak mokro, że wybrałem asfalt. Na leśno - polnych drogach zalegało luźne błoto i spore kałuże, dlatego jadąc asfaltem uniknąłem błotnej kąpieli, ale zaliczyłem za to wodną. Była też górska premia we Wierzenicy :-)


8% we Wierzenicy - szkoda, że tylko 30 metrów :-)