Dziś o poranku piękne słoneczne niebo i chłodno, a podczas powrotu jazda ciemnym lasem PK Promno w towarzystwie Ani, która wyjechała mi na spotkanie. Dobrze mi się jeździ ostatnio rowerem do pracy. Szkoda, że jutro ma padać :-(
ździsie: Jazda ciemnym lasem, przy takim oświetleniu nabiera innej jakości :-)
No i zaczęło się - powroty z pracy po ciemku. Poza tym wszystko ok. czyli jak nie pada, to jadę rowerem do i z pracy. Ps. jutro ma padać :( W połowie drogi powrotnej, na spotkanie wyjechała mi Ania i potem jechało się już wspólnie do domu :-) poranne sarny
Grzechem byłoby nie skorzystać z tak pięknej pogody i nie wyjechać dziś rowerem na jakąś wycieczkę. Pomysł kręcenia po Lasach Czerniejewskich padł wczoraj i plan zrealizowaliśmy z Anią i moim tatą w 100%. Wycieczka była o tyle przyjemniejsza, że dziś słońce mocniej grzało i co najważniejsze było praktycznie bezchmurnie, a to podkreślało dodatkowo ciepłe barwy jesiennych liści. Można powiedzieć, że dziś podziwialiśmy prawdziwą, polską, złotą jesień w pełnej krasie.
Trasę wymyślałem na bieżąco z Anią, tak aby pokazać tacie piękno naszych, leśnych fyrtli. Tym sposobem pojechaliśmy taką fajną traskę jak poniżej:
trasa: ździsie: Ania na ostatnich metrach podjazdu w Borówku.
Widok z górki w Borówku (gm.Pobiedziska).
Tata opowiada, Ania słucha, a ja robię zdjęcia :-)
Podziwianie piękna złotej jesieni w Parku Krajobrazowym Puszcza Zielonka było dziś głównym celem wycieczki, na którą wybrałem się w towarzystwie Ani i taty. Myślę, że ścieżki jakie pokazałem dziś mojemu towarzystwu na długo zapadną w pamięci. Zresztą sami zobaczcie moi drodzy znajomi z bikestats jaka piękna jest Puszcza Zielonka jesienią.
trasa: jesienne ździsie: Ania, ja i tata Krzysztof.
Trakt Bednarski
Brukowana droga w Bednarach (gm.Pobiedziska).
taniec synchroniczny w wykonaniu gęsi
Dąbrówka Kościelna (gm.Kiszkowo).
Gdzieś w środku puszczy.
Stodoła w Dzwonowie Leśnym w samym sercu Puszczy Zielonki.
Jazda bursztynową buczyną.
Stadko danieli w Łopuchówku (gm.Murowana Goślina).
Byk daniela
Łopuchówko - siedziba Nadleśnictwa.
Jezioro Worowskie
Jezioro Leśne
Złote lasy.
Okolice rezerwatu Żywiec Dziewięciolistny.
Kani czubajek mogliśmy dziś nazbierać cztery kosze.
Dni coraz krótsze, a po weekendzie to już w ogóle będzie lipa, dlatego sezon na nocne wypady uważam za otwarty. Dziś po pracy wraz Anią zrobiliśmy sobie przejażdżkę przy świetle naszych potężnych lampek Convoy S2+ po gminie Pobiedziska i Łubowo. Po drodze zahaczyliśmy o iluminowane kościoły w Węglewie, Lednogórze i Imielnie, co zresztą uwieczniłem w poniższej galerii. Bardzo przyjemnie się kręciło tego wieczoru. Temperatura ok.13-15*C i zero wiatru powodowały uśmiech na twarzy. W dodatku jazda polnymi drogami przy snopie światła, rzucanego przez dwie lampki Convoy, daje wielkie wrażenie i robi dzień w nocy - super efekt!
trasa: nocne ździsie: Wspólne zdjęcie przed kościołem w Imielnie (gm.Łubowo).
Drewniany kościół w Węglewie (gm.Pobiedziska) wybudowany w 1818 r.
Kościół w Lednogórze (gm.Łubowo) w nocnej odsłonie.
Znajdź tu Anię :-)
Tak wygląda droga oświetlona dwoma lampkami Convoy S2+
Wreszcie dane było mi podziwianie złotej jesieni tego roku, choć tak naprawdę czasu na to miałem mało ze względu na późną porę kończenia pracy. Liznąłem aparatem nieco ciepłych barw liści. Ogólnie uwielbiam taki październik. Na dodatek pod koniec drogi, na spotkanie wyjechała mi Ania i razem wracaliśmy z uśmiechami na twarzach do domu - fajny dzionek to był.
trasa: kolorowe ździsie: złota jesień
Janikowo Dolne - Wierzenica (gm.Swarzędz).
Nad stawami we Wierzonce (gm.Swarzędz).
Las we Wierzonce (gm.Swarzędz).
Leśna droga Wierzonka - Barcinek (gm.Pobiedziska).
Kasztan w Barcinku.
Widok na Jezioro Kowalskie w Barcinku (gm.Pobiedziska).
Dojazd do pracy i z powrotem pobocznymi drogami terenowymi. Rano było całkiem ciepło ok.10*C, a z powrotem jakieś 2 stopnie więcej, więc jazda odbyła się dziś w bardzo przyjemnych warunkach. Dzień już naprawdę krótki się zrobił.
Jakiż to boski klimacik panuje, kiedy wyjeżdża się punkt 6:30 rowerem z domu do pracy. Najpierw jest zupełnie ciemno, dopiero gdzieś po siódmej zaczyna świtać i oczom ukazują się jesienne mgły i purpura nieba. A kiedy słonko już zaczyna witać się z moją twarzą, to akurat jestem pod wrotami roboty, dlatego potem następuje 8 godzinna przerwa techniczna. Następnie można wyruszyć w późnopopołudniową drogę powrotną do Pobiedzisk, podczas której wreszcie można cieszyć się złotą jesienią, gdzie liście na drzewach malują zółto-pomarańczowo-czerwone barwy.
Zaprzęgłem zimówkę do jazdy w tym roku i zrealizowałem plan na dziś, aby jechać i wracać do/z pracy maksymalnie omijając główną drogę (starą DK5).
Pojeździłem z Anią po Parku Krajobrazowym Promno, zagłębiając się w jego pagórkowatym terenie. PK Promno oferuje naprawdę bardzo urozmaiconą rzeźbę terenu i każdy rowerzysta mtb doceni jego walory. My oczywiście krążyliśmy w nieco bardziej softowej odsłonie, jednak nie przeszkodziło to w zmęczeniu nóg. Ten park krajobrazowy jest naszym zbawieniem, kiedy mamy ochotę na szybkie kręcenie po lesie, bo jest o żabi skok od Pobiedzisk i nadal jest nam mało znany, co czyni go bardzo atrakcyjnym rowerowo.
tymczasem taka trasa: ździsie z lasu: Jedna z leśnych dróg w PK Promno.
martwy świerk
W PK Promno nie brakuje różnego typu pagórków i wąwozów.
Choć już połowa października to złotej jesieni jakby jeszcze w lesie nic a nic.
A w koronach drzew udało mi się uchwycić dzięcioła czarnego.
Wczoraj była lipa rowerowa - a plan był nielichy. Dziś pogoda się zrehabilitowała i ów nielichy plan mógł na szczęście wypalić w 100%, a dodam że nosiło mnie ostro. Pojechaliśmy zatem do lasu. Przejechaliśmy wzdłuż cały Park Krajobrazowy Promno i wbiliśmy do Lasów Czerniejewskich, wykręcając równe 50 kilometrów w samym terenie! W lesie pięknie. Już na samym początku, tuż po wjeździe do lasu, przywitani zostaliśmy jesiennymi refleksami, które robiły dziś wspaniałą scenerię do zdjęć, jednak do pełni prawdziwej "złotej polskiej jesieni" pozostanie nam jeszcze troszkę poczekać, gdyż póki co w głębi lasu jest jeszcze zieloniutko. Jednak żeby nie było - odrobinę jesieni udało mi się na zdjęciach uwieńczyć, na co zapraszam w galerii poniżej:
trasa:
ździsie: Refleksy słoneczne w PK Promno.
Jezioro Dębiniec w PK Promno.
Ania na jednej ze ścieżek w PK Promno.
Jesienny klimat w lesie.
Jazda w promieniach.
Odkryty przesmyk w Wójtostwie w PK Promno.
Leśniczówka w Wójtostwie.
Nowa Górka (gm.Pobiedziska).
Ania ściga traktor w Zbierkowie (gm.Pobiedziska).
Jezioro Uli
muchomor czerwony
milusi portret
żółty liść
Kombajn w Leśniewie (gm.Łubowo).
Pole gorczycy przypomina majowy rzepak :-)
rusałka pawik
koźlarz babka
Brzezina w Przyborowie (gm.Łubowo).
Czaszka na brzozie. Prawdopodobnie jelenia.
To był mega dobry wypad w terenie - dziś padł rekord dystansu w samym terenie, bo 50km. w piaskach i błotku :-)
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017