Dzisiaj podwiozłem sobie rower do rodzinnej wioski, skąd wraz z tatą
wystartowaliśmy na przejażdżkę po moich starych fyrtlach. Było troszkę
wertepów po jakiś bezdrożach, było odrobinę piaskowego terenu na skraju
Puszczy Zielonki, ale także sporo dróg dla rowerów w gminie Czerwonak.
Ogólnie to było przyjemnie, choć troszkę zbyt parno momentami.
Przebieżka z tatą po okolicznych lasach, wśród jezior i pól gminy Pobiedziska, z zahaczeniem o dwa parki krajobrazowe: Promno i Puszcza Zielonka. Sporo dziś jazdy terenowymi drogami i to nam się podoba.
Gdyby nie poranny telefon taty, to pewnie w ogóle bym dziś na rower nie wyszedł, a tak to musiałem migiem zwlec się z wyra i w trybie przyspieszonym dokonać toalety i konsumpcji śniadania, aby potem wspólnie nakręcić przyjemne 4 dyszki po okolicach Jeziora Lednickiego, bo taki sobie obraliśmy wspólnie cel. Dobrze się stało, ż e tata dziś zmotywował mnie do jazdy, bo wycieczka była bardzo przyjemna, ze względu na kilka aspektów: pogoda, okoliczności przyrody i towarzystwo oczywiście. Starałem się tak dobierać trasę, aby jak najmniej było asfaltów, tylko jazda polnymi, spokojnymi drogami, a jeśli już asfalty to tylko takie mało ruchliwe - a takich na wielkie szczęście w moich fyrtlach nie brakuje.
Tym sposobem zrobiliśmy sobie takie fajne kółko:
Na początek jazda w kierunki wsi Imielno, gdzie po drodze obserwujemy bociany i polne krajobrazy lipcowych zbóż. Droga z Borówka do Nowej Wsi Lednogórskiej (gm.Pobiedziska).
Jedzie pociąg z daleka.....Tutaj akurat towarowy między Pobiedziskami, a Lednogórą.
bocian biały
Szutrem do Nowej Wsi Lednogórksiej (gm.Łubowo).
bociania rodzina
Tu pole, tam drzewko, tam łączka....ech pięknie!
Następnie przedostaliśmy się w okolice Jeziora Lednickiego, a konkretnie do wsi Dziekanowice, gdzie podjechaliśmy do restauracji "Karczma Na Lednicy", na terenie której znajduje się wybieg do dzikiej zwierzyny, wśród której można zobaczyć muflony, takie połączenie kozy z danielem :-))) Nigdy nie widziałem tego zwierza na żywo, a tutaj można bez problemu wjechać i zaobserwować co to tez za ciekawy stwór natury jest. Oprócz tego są także inne zwierzęta, jak np.bydło szkockiej rasy wyżynnej, owce, alpaki, króliki, osły, konie, kozy, pawie, gęsi, jakieś dziwne gołębie itd. Ale są także daniele, których zdjęcia często serwuję wam zdjęcia na moim blogu. Jednak tutaj chodzi sobie taki jeden albinos, którego na dziko ciężko można spotkać w lesie. Fragment Jeziora Lednickiego w Dziekanowicach (gm.Łubowo).
Muflon
daniel albinos
Po odwiedzeniu Dziekanowic, kierujemy się z powrotem znów wśród polnych krajobrazów do miejsca, w którym rozjeżdżamy się każdy w swoje strony. a w międzyczasie takie obrazki: Szuter w Moraczewie (gm.Łubowo).
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017