Wpisy archiwalne w kategorii

40-100 km

Dystans całkowity:59523.58 km (w terenie 20745.04 km; 34.85%)
Czas w ruchu:3173:04
Średnia prędkość:18.69 km/h
Maksymalna prędkość:70.00 km/h
Suma podjazdów:40076 m
Liczba aktywności:1039
Średnio na aktywność:57.29 km i 3h 03m
Więcej statystyk

Janowiec - Kazimierz Dolny - Nałęczów - Puławy

Środa, 13 sierpnia 2025 · Komentarze(3)
Ten dzień miałem dla siebie i wykorzystałem go na wypad solo, prawie jak za starych czasów. Nie spodziewałem się, że nakręcę taki dystans, ale skoro już miałem zaplanowaną trasę, to starałem się tego trzymać i finalnie zwiedziłem ładny obszar i liznąłem klimatów lubelskich w stopniu zadowalającym.
Wystartowałem z okolic Janowca, gdzie widziałem między innymi takie obrazki:
 Ratusz w Janowcu


Janowiec


winnica na wale wiślanym w Janowcu pod zamkiem


widok na Janowiec z wału wiślanego pod zamkiem


zamek w Janowcu


zamek w Janowcu

Następnie udałem się wzdłuż wału na przeprawę promem do Kazimierza Dolnego, a tam takie obrazki:

wał wiślany

takie skały


cały prom dla mnie


bulwar nad Wisłą w Kazimierzu Dolnym


Kazimierski Park Krajobrazowy





Jazda wąwozami w Kazimierskim Parku Krajobrazowym ,to wielka przyjemność, ale i duży wysiłek.

Po wydostaniu się z kazimierskich wąwozów, obrałem kierunek na Nałęczów. Cały odcinek z Kazimierza Dolnego do Nałęczowa prowadził czerwonym szlakiem rowerowym, którego się trzymałem. Po drodze raczyłem się pięknymi krajobrazami lubelskiej wsi. W Nałęczowie sobie odpocząłem na ławeczce w tamtejszym, słynnym parku zdrojowym i powrót przez Końskowolę i Puławy do Janowca:

Witoszyn


w Kazimierskim Parku Krajobrazowym trudno się zgubić


podjazdy były niekiedy strome


stok narciarski w Rąblewie


widok na okolicę Rąblewa ze szczytu stoku narciarskiego


park zdrojowy w Nałęczowie


Wisła w Puławach

Na koniec dodam ważną informację - tego dnia było bardzo gorąco i wreszcie mam prawidłową opaleniznę, taką kolarską :-) 
Pozdrower

Szczebrzeszyn - Roztoczański Park Narodowy - Zamość

Poniedziałek, 11 sierpnia 2025 · Komentarze(5)
Druga wycieczka po Lubelszczyźnie odbyła się w terenach następujących: Szczebrzeszyn (tak tutaj chrząszcz brzmi w trzcinie) - Zwierzyniec - Roztoczański Park Narodowy - Zamość.
Byliśmy pod wrażeniem i tylko powiem, co dla mnie było naj:
1.drewniana architektura wsi
2.sady owocowo - warzywne
3.podjazdy 8%
4.prędkość max na zjazdach
5.Roztocze
6.super drogi dla rowerów
7.wąwóz w Szczebrzeszynie
8.Rynek Zamościa
9.cebularz

Synek i żona dali radę bez problemów - trzeba było tylko robić częste postoje.

ździsie:

Szczebrzeszyn


Szczebrzeszyńska okolica


architektura Roztocza


na Roztoczu grochu jest w bród








wąwozy okolic Szczebrzeszyna


i te drewniane domy - sztos


kombajny mają tam takie jakieś malutkie


rzeka Wieprz


w Zwierzyńcu drzewo rośnie na środku drogi


Browar Zwierzyniec - polecam ;-)


Stawy Echo w Zwierzyńcu


wjeżdżamy do Roztoczańskiego Parku Narodowego


postój we Floriance


wjechał cebularz


Florianka


potężna palma na wzgórzu :-)


no to jazda po górę


na szczęście były też zjazdy


Roztocze


jazda przez Roztoczański Park Narodowy


Zamość

Powiem tak - żaden opis i żadna fotorelacja nie oddadzą klimatu tamtego regionu, namawiam zatem do odwiedzin i przekonaniu się na własnej skórze jak pięknie tam jest - i nie koniecznie na rowerach (choć tak jest najlepiej).

Pozdrower

Kazimierz Dolny - Janowiec - Puławy - Kazimierz Dolny

Niedziela, 10 sierpnia 2025 · Komentarze(4)
Tegoroczne rowerowe wakacje postanowiliśmy spędzić na Lubelszczyźnie - baza w Lublinie. Dlaczego tam? Dlatego, ponieważ chcieliśmy poznać nieznane, czyli wschód Polski (choć to tylko fragment), bo ciekawi nas Polska, która jest wielka i piękna i tak sobie czasem myślę, czy mi aby życia starczy na zwiedzenie jej całej. No i są tam pagórki, a z 40 kilogramowym bagażem jest co deptać, czyli treningi rowerowe pełną gębą i przyznam nieskromnie, że nawet 10% podjazdy nie były mi straszne.
Pierwszego dnia stawiliśmy się na start w Kazimierzu Dolnym, z którego promem przedostaliśmy się szybko na drugi brzeg Wisły do Janowca, w którym podziwialiśmy ruiny pięknego zamku na wzgórzu, aby następnie wioskami przedostać się na most przez Wisłę do Puław, w których podziwialiśmy tamtejszą marinę z punktu widokowego. Następnie wracaliśmy super ścieżką rowerową, prowadzącą wśród upraw chmielu do Kazimierza Dolnego.
Pierwszy dzień kręcenia po Lubelszczyźnie zaliczony i wrażenia jak najbardziej pozytywne. Z tego, co mnie najbardziej utkwiło w pamięci zaliczyć mogę:
* przeprawa promowa Kazimierz Dolny - Janowiec
* miasto Kazimierz Dolny
* zamek w Janowcu na skarpie wiślanej
* przeprawa przez most na Wiśle w Puławach 
* uprawy chmielu
* świetnej jakości drogi 
* kulturalni kierowcy
* upał

ździsie:

w oczekiwaniu na prom


zamek w Janowcu


most przez Wisłę w Puławach


marina w Puławach


żniwa


chmiel


przystanek na trasie wśród upraw chmielu


jazda ścieżką rowerową Puławy - Kazimierz Dolny


kładka nad rzeką Bystrą 


Kazimierz Dolny


Góra Trzech Krzyży w Kazimierzu Dolnym


zamek w Kazimierzu Dolnym


wieczór nad Wisłą w Kazimierzu Dolnym

do następnego, pozdrower :-)

sylwestrowa przejażdżka z tatą

Niedziela, 31 grudnia 2023 · Komentarze(4)
Kategoria 40-100 km
Nadeszła pora pożegnania rowerowego roku 2023 i jak to zwykle u mnie, odbywa się to na rowerze. Wyruszyłem zatem solo na okoliczną przebieżkę po gminie Pobiedziska i już po paru przejechanych kilometrach miałem towarzystwo mojego taty, z którym to zupełnie przypadkowo spotkałem się nad Jeziorem Kowalskim w Jerzykowie :-)
Od tej chwili moja wycieczka nabrała wyższej jakości, gdyż jak wiadomo w towarzystwie taty jeździ się wyśmienicie. 
Poza tym udało nam się zaobserwować nieco dzikiej zwierzyny na polach. Były żurawie, sarny, sójki, kosy, gęgawy, a dzisiejsza pogoda zaskoczyła nas swoją łagodnością, ponieważ słońce świeciło, temperatura idealna ok.5*C i było bezwietrznie.
Jeśli chodzi o aspekt rowerowy w tym roku, to nie będę narzekał że mało, bo kręciłem kiedy tylko mogłem i jakiś tam plan roczny wykonałem i wraz z rodziną odwiedziłem kilka fajnych miejsc w Polsce. Zaliczam ten sezon do udanych i życzę każdemu równie udanego kręcenia korbą w przyszłym 2024 roku i duuuuużo zdrowia!

ździsie:


nasze kciuki mówią jak jest


Jezioro Kowalskie w Jerzykowie


sarny w rzepaku


żurawie w Tucznie


żurawie w Kołatce

Pozdrower

praca + żurawie

Środa, 27 września 2023 · Komentarze(3)
Kategoria 40-100 km, dpd
Dzisiejszy poranek był tak piękny, że co chwilę schodziłem z roweru i jakieś zdjęcia cykałem, a to wschodowi Słońca, a to mgle, a to żurawiom i na końcu musiałem depnąć, co by do roboty się nie spóźnić.
Potem, czyli po robocie wracałem okrężną drogą m.in. przez wioski i pola gminy Kostrzyn i Swarzędz. Było naprawdę gorąco, ale przyjemnie.

ździsie:

wschód Słońca w Pobiedziskach


żurawie w porannej mgiełce


refleksy


kolejna para


Jagodno


polną drogą z Puszczykowa Zaborze (gm.Swarzędz) do Jankowa (gm.Pobiedziska)


w Sarbinowie (gm.Swarzędz) rolnik sypie nawóz na polu i od razu słup z kominem wyrosły

z Czarkiem po Lasach Czerniejewskich

Niedziela, 27 sierpnia 2023 · Komentarze(5)
Niedziela musiała być na rowerze i w komplecie, dlatego tuż po śniadaniu zrobiliśmy wszyscy strzałkę do lasu. Spokojnymi okolicznymi ddrkami dostaliśmy się do Lasów Czerniejewskich, gdzie się troszkę pokręciliśmy i potem powrót równie spokojnymi, asfaltowo - polnymi drogami. Była bardzo przyjemna pogoda, stąd też dłuższy dystans wyszedł. 


ździsie:

Przyborowo


brzezina


w lesie jeszcze mokro momentami


hehe


rezerwat Bielawy


asfalt jak stół w Fałkowie


Ania buszuje w kukurydzy

Wdzydzki Park Krajobrazowy - dookoła jezior wdzydzkich

Czwartek, 4 maja 2023 · Komentarze(5)
Tegoroczną majówkę postanowiłem spędzić wraz z rodziną w województwie Pomorskim na Kaszubach, w powiecie Kościerskim. Bazę wypadową mieliśmy we wsi Wdzydze Tucholskie, w gminie Karsin . W Kaszubach zakochaliśmy się wraz z żoną już kilka lat temu, podczas naszej wyprawy po Kaszubskim Parku Krajobrazowym, ale jeśli chodzi o ten region kraju, to zwiedziliśmy już prawie cały (kliknij w kategorię Kaszuby do góry mojego bloga). Został nam właśnie Wdzydzki Park Krajobrazowy i jego główna atrakcja - zespół jezior wdzydzkich, zwanych też Morzem Kaszubskim. 
Tego dnia objechaliśmy ów całe Jezioro Wdzydzkie dookoła, zielonym szlakiem rowerowym, który wycisnął z nas siódme poty, ze względu na rodzaj nawierzchni, ale przede wszystkim ze względu na dość zróżnicowane ukształtowanie terenu. 80 procent trasy to leśne dukty z piaszczystymi drogami, usłanymi korzeniami, sypkim piaskiem i długimi podjazdami. Reszta to albo asfaltówki dobrej jakości, albo betonowe płyty. Dróg rowerowych niestety nie było, jak w przypadku naszej niedawnej eskapady po Borach Tucholskich. Jednak cała ta leśna aura, bliskość przyrody, przepięknych borów i widoki ogromnego jeziora zrekompensowały nam wszystkie trudy pokonanej drogi. Warto wspomnieć, że nasz synek spisał się na medal i zdaje się, jakby nie chciał wychodzić ze swojego legowiska w przyczepce, w której to przespał dobre 1/3 całego czasu, a całą resztę podziwiał drzewa i wodę.
Co widzieliśmy i na co warto zwrócić uwagę podczas objeżdżania Jeziora Wdzydze zamieszczam w obszernej fotorelacji poniżej. Ja dodam tylko od siebie, że drugi raz już chyba bym się nie wybrał na tę wyprawę z dzieckiem w przyczepce, bo trasa choć przepiękna krajobrazowo, to zdecydowanie nie z przyczepką - chyba że ktoś ma nogi ze stali tak jak ja :-))) Ale oczywiście solo i rowerem górskim to poezja dla zmysłów i jak synek podrośnie, to obowiązkowo go tam zabiorę do odświeżenia pamięci - żonę też :-)
Warto dodać, że pogodę tego dnia mieliśmy idealną - temperatura ok.15*C, prawie bezchmurne niebo, wiatr słaby ok. 5km/h. Plan wykonany w 99 procentach, bo wieża widokowa w Przytarni była zamknięta.

trasa:

ździsie:

No to w drogę - start z naszej bazy w Reboczi (Wdzydze Tucholskie) i od razu piach.


dookoła piękne Bory Tucholskie


Zielony szlak rowerowy obfitował w takie oto leśne dukty. Tak pięknych borów u nas nie ma - ale tu musi być grzybów jesienią!


Ania jak zwykle asekuruje tyły. Tutaj gdzieś w okolicy osady Lipa. Czarek sobie śpi.


Ania na zielonym szlaku - wdychamy leśne powietrze.


leśny klimat tuż przy Jeziorze Wdzydze - tutaj przygrzewało słonko.


Jezioro Wdzydzkie - Zabrody


99 procent naszej trasy - zielony szlak rowerowy


Wdzydze Kiszewskie - Kaszubski Park Etnograficzny - wiatrak holenderski


Wdzydze Kiszewskie - Stanica Wodna PTTK


Wdzydze Kiszewskie - wieża widokowa o wysokości 36 metrów. Widok z góry na krzyż jezior wdzydzkich jest nie do opisania.


Widok z wieży we Wdzydzach Kiszewskich na Jezioro Jelenie.


Wieża widokowa w Przytarni widziana z wieży widokowej we Wdzydzach Kiszewskich.


 Widok z wieży widokowej we Wdzydzach Kiszewskich na Jezioro Gołuń.


Czarek w drodze powrotnej z wieży pokonał niemal całą wysokość i nieźle się przy tym bawił :-)


Przepiękny, asfaltowy odcinek na szlaku - Wiewórkowo.


Tereny bagienne w okolicy Przerębskiej Huty.


Jazda po płytach betonowych w miejscowości Czarlina.


Mostkiem przez rzekę Wdę.


Na trasie są też kładki przez tereny podmokłe.


Piaszczyste, leśne podjazdy w okolicy między Przerębską Hutą, a Rowem.


Stamtąd przyjechaliśmy - to był najcięższy odcinek tego szlaku. Piachy, bagna i korzenie. Przerębska Huta. Potem był już tylko piach, kamienie i podjazdy.


Kaszubskie barwy żaglówki.


W Przytarni skończył się las i naszym oczom ukazała się góra z wieżą widokową na czele.


Postanawiamy podjechać na górę w Przytarni 195m n.p.m. Niestety pod wieżą witamy zamkniętą bramę (otwarte od 10-16) Także ten cel zostawiamy na jutro. Ale się namęczyłem podczas podjazdu. Zdjęcie tego nie odda, ale było co deptać z całym tym moim Czarkiem na plecach :-)))

No i na koniec widoki z naszej bazy w Reboczi - tzn. we Wdzydzach Tucholskich:


rybak na Jeziorze Wdzydzkim


Wdzydze Tucholskie - drewniana zabudowa kaszubska.


Wdzydze Tucholskie - klimat wsi kaszubskiej.


Wdzydze Tucholskie - platforma widokowa nad Jeziorem Wdzydzkim.


Wdzydze Tucholskie - widok na Jezioro Wdzydzkie.

Jutro wycieczka krótsza, ale widokowo powalająca...pozdrower






Pobiedziska - Środa Wielkopolska

Niedziela, 9 kwietnia 2023 · Komentarze(6)
Kategoria 40-100 km
Pobudka 4:10, wyjazd 5:00, powrót 8:30, dystans 70km., cel Środa Wielkopolska. Tak wyglądał dzisiejszy, świąteczny poranek w moim wykonaniu. Wszystko było tak obliczone, aby wrócić do domu, kiedy reszta domowników jeszcze spała i można było ze spokojem zabierać się za nakrywanie wielkanocnego stołu.
Odnośnie samej jazdy na rowerze, to jechało się sprawnie i szybko, bo większość po płaskich i pustych o tej porze asfaltach i drogach rowerowych. Muszę przyznać, że wycieczka rowerowa o tak wczesnej porze jest trochę odrealniona wygląda lekko apokaliptycznie, ponieważ przez pierwsze 30km nie spotkałem ani jednego człowieka oraz auta, w samej Środzie Wlkp. o 6:30 byłem chyba jedynym "żywym" na mieście, nawet S5 i A2 świeciły pustką!!! Jedynie śpiewające ptaki i żerujące sarny dawały gwarancję, że nie jestem w Matrixie :-)

trasa:
ździsie:

tak wygląda świr o 4:58 rano :-)


a tak wygląda droga rowerowa w Pobiedziskach o 5 rano


poranek nad Jeziorem Średzkim


poranna kawa na średzkim Rynku


Moim zdaniem najładniejsza budowla w Środzie Wlkp - kolegiata.


miejsce narodzin mego pierworodnego :-*


elektrownie wiatrowe w okolicy wsi Gablin (gm.Dominowo)


pastelowo w Siedlcu (gm.Kostrzyn Wlkp.)


spory ruch na szynach w Gułtowach (gm.Kostrzyn Wlkp.)


myszołów

Pozdrower

praca + kwietniowy mrozik

Środa, 5 kwietnia 2023 · Komentarze(1)
Kategoria 40-100 km, dpd
Rano mroźno (-2*C o 7:00), ale klimatycznie, a na powrocie słonecznie, wietrznie i chłodno. Wiosnę już słychać, jednak widoki i pogoda to nadal zima. Wybrałem się do pracy do Kostrzyna i oczywiście jechałem okrężną drogą, zarówno do, jak i z pracy.

ździsie:

EC Poznań Karolin


symetria


sarnia rodzina w Kostrzynie


sarnia parka w Kapalicy

zimno i ciemno na polu w Turostowie

Niedziela, 2 kwietnia 2023 · Komentarze(2)
Kategoria 40-100 km
Nie wypadało dziś nie wyjść na rower, bo nie padało, więc wyszedłem i prawie padłem, bo wiało,a wiało tak mocno, że palce odmrażało, bo dodatkowo zimo było, zimno i ciemno, bo chmury czarne wisiały i wszystko zaciemniały. Napisałbym coś jeszcze, ale mnie palce bolą od zimna.
Byłem na takim polnym wzniesieniu terenu nieopodal wsi Turostowo w gminie Kiszkowo. Resztę dopowiedzą............

ździsie:

smutno w Krześlicach


grząsko w Łagiewnikach


i kleiście


Irlandzkie klimaty w Turostowie, tylko owiec brakowało.


Ale zaraz zaraz, tam na szczycie może i owiec nie było, ale za to czekał na mnie komitet powitalny w składzie dwóch saren.


Szczyt zdobyty, ale tak wiało że sarni komitet został zdmuchnięty w kosmos.


Imponujący widok na wieś Turostowo na pierwszym planie, a dalej Kiszkowo - warto było się męczyć, aby to zobaczyć :-)


Jezioro Turostowskie


W Turostowie też smutno, ale jakby mniej przygnębiająco. Tam już nawet bociany nie lądują.


drewniany kościół w Kiszkowie z 1733 roku


w Węgorzewie to się rolnicy wożą :-)


Jezioro Biezdruchowskie w Pobiedziskach

To na tyle w ten weekend. Ps. dzisiejszy Vmax jest osiągnięty na płaskim odcinku z pomocą wiatru.