Wycieczka z serii - w najlepszym towarzystwie :-) Choć tereny jakie objechaliśmy są bardzo urocze, to atmosfery w tak świetnym towarzystwie nic nie zastąpi. To gwoli wstępu.
W tej wycieczce towarzyszyli mi
Ania,
Marcin oraz
Darek, z którymi wspólne kręcenie to połączenie przyjemnego z pożytecznym do kwadratu. Jazda odbyła się wokół Jeziora Swarzędzkiego, potem dolina rzeki Cybiny, następnie Jezioro Kowalskie i na koniec totalny chillout w ciepłej wodzie Jeziora Kołatkowskiego.
Pogodę tego dnia mieliśmy wręcz wymarzoną, ciepłe i suche powietrze nie odbierało oddechu, błękit nieba nadawał kolorytu otoczeniu, suche drogi polne i te późnowiosenne zapachy! Nie było tego dnia minusów.
Mimo iż prawie cały dzień spędziłem na rowerze, nie czułem się zmęczony. Po części to pewnie zasługa częstym i długim postojom, specjalnym chmielowym izobronikom, ale taki też plan był na tę wycieczkę - zupełny relaks i kupa śmiechu, szczególnie na plaży Jeziora Kołatkowskiego, gdzie odpierdalałem takie dziwy z uschniętym zaskrońcem, że cała plaża miała kino za darmo - dwie urocze plażowiczki płakały ze śmiechu - serio mówię :-)
Nie będę więcej pisał, bo odejdę od tematyki rowerowej, ale może ktoś z obecnych wtedy na plaży jakimś cudem czyta ten wpis i sobie przypomni - TAK TO BYŁEM JA Z TYM ZASKROŃCEM W GACIACH -
GRIGORI JESTEM :-)
Zdjęcia też w temacie (cenzura):

Nasza ekipa nad Jeziorem Swarzędzkim

żaglówka na Jeziorze Swarzędzkim

Dolina rzeki Cybiny. Swarzędz - Gortatowo.

To był dopiero relaks :-)
Wielkie dzięki Aniu, Marcinie i Darku za ten dzień - tego się nie zapomina :-)