Wpisy archiwalne w miesiącu

Czerwiec, 2018

Dystans całkowity:409.66 km (w terenie 141.38 km; 34.51%)
Czas w ruchu:23:22
Średnia prędkość:17.53 km/h
Maksymalna prędkość:42.04 km/h
Liczba aktywności:11
Średnio na aktywność:37.24 km i 2h 07m
Więcej statystyk

do lasu

Sobota, 30 czerwca 2018 · Komentarze(4)
Kategoria 1-40 km
Przejażdżka z Anią po pobliskich lasach. W szczególności po Parku Krajobrazowym Puszcza Zielonka.
Zresztą można sobie zobaczyć na poniższej mapce:

kilka ujęć

Ania w borze sosnowym.


las


Jezioro Kołatkowskie

okolice Pobiedzisk

Niedziela, 24 czerwca 2018 · Komentarze(4)
Kategoria 1-40 km
Krótki wyjazd z Anią po naszych, kolorowych okolicach. Było troszkę lasu, terenu, asfaltu i miasta. Standardowa 20 zaliczona.

trasa: Pobiedziska - Borówko - Zbierkowo - Wagowo - Czachurki - Gołuń - Pobiedziska

kilka dzisiejszych obrazków:

Sarna z młodym


dwór z XIX w. w Gołuniu


nad Anią wisiały dziś ciemne chmury :-)

relaks po pracy

Środa, 20 czerwca 2018 · Komentarze(3)
Kategoria 1-40 km
W ramach relaksu po pracy, wybrałem się z Anią na przejażdżkę po naszych fyrtlach tzn. po gminie Pobiedziska. O 21:00 wróciliśmy, a słońce jeszcze świeciło - najdłuższych kilka dni w roku przed nami.

Trasa: Pobiedziska - Główna - Węglewo - Latalice - Rybitwy - Skrzetuszewo - Latalice - Podarzewo - Pomarzanowice - Główienka - Pobiedziska

Ania


Rynek w Pobiedziskach

okolica

Wtorek, 19 czerwca 2018 · Komentarze(3)
Kategoria 1-40 km
Odkryłem fajną miejscówkę nad Jeziorem Wójtostwo w PK Promno. Jeziorko to zajmuje powierzchnię 9 ha i jest całkiem głębokie, bo dno sięga prawie 6 metrów głębokości. Gdyby tylko znaleźć tam jakąś fajną plażę, to kąpiel byłaby bardzo przyjemna, ze względu na czystość wody. Poza tym odbyłem przemiłą rozmowę ze starym znajomym z roweru, napotkanym przypadkowo w moim miasteczku - pozdrawiam Cię Kania.


Jezioro Wójtostwo

Przemysłowo - sakralnie z Anią. Słupca - Kleczew - Ślesin - Licheń - Konin

Sobota, 16 czerwca 2018 · Komentarze(11)
W przeddzień wycieczki, Ania zadała mi fundamentalne pytanie: "Gdzie jedziemy"? W sekundę wpadłem na pomysł odwiedzenia miejsca nieodległego, którego jeszcze nie odwiedziliśmy nigdy rowerem i przy okazji bardzo ciekawego.
W sobotę rano rowery na pakę i podjeżdżamy do Słupcy, skąd mieliśmy miejsce wypadowe do celu wycieczki, czyli Lichenia Starego. Tak - tego Lichenia z tym największym kościołem w Polsce i do którego wszyscy w podstawówce jeździliśmy na wycieczki szkolne.
Pora zatem usiąść wygodnie w siodle i jechać ku nowemu, a atrakcji jak się okazało było tego dnia wiele, co przedstawię w fotorelacji poniżej, ale najpierw ślad trasy:


Na początku ruszamy ze Słupcy, a dokładniej znad sztucznego zbiornika zaporowego o sporych rozmiarach - Jezioro Słupeckie.
Po dojeździe na miejsce startu niebo się wypogodziło i zaczęło palić słońce, a wiatr wiejący od jeziora dodał nam świeżości przed długą drogą do Lichenia.

Jezioro Słupeckie


Jadąc drogą nr 263 ze Słupcy do Kleczewa, mijamy drogowskaz do miejscowości o dwuznacznej nazwie.

Po kilkunastu kilometrach nudnej jazdy asfaltem, docieramy do Kleczewa, w którym podziwiamy przemysłowy krajobraz kopalni węgla brunatnego. Najpierw oglądamy stare, nieczynne już wyrobisko, którego środek zalany jest wodą, tworząc sporej powierzchni zbiornik. Obrzeża wyrobiska porośnięte są drzewkami i trawami - są to tysiące hektarów i żaden widok ze zdjęć nie odzwierciedli skali wielkości tego krajobrazu - to trzeba zobaczyć na żywo, więc zapraszam do odwiedzania.

Widok na nieczynne wyrobisko kopalni węgla brunatnego w Kleczewie. W oddali kominy elektrowni Konin - Pątnów.

Po drugiej zaś stronie drogi znajduje się czynne wyrobisko, chyba jeszcze większe od tego zamkniętego, gdzie wydobywa się węgiel brunatny przy pomocy ogromnych maszyn, a wjazd na teren kopalni jest zabroniony. Jednak nie byłbym sobą, abym przepuścił okazję zobaczenia tego miejsca na własne oczy i naginając zakazy podjechałem, ciągnąc za sobą Anię oczywiście pod samą brunatną dziurę.
Widok zdecydowanie niecodzienny. Ogromna, choć niezbyt głęboka dziura w ziemi, teren całkowicie zdegradowany przyrodniczo, pracujące maszyny górnicze, taśmociągi i hałas - robią wrażenie.

Grigori na tle odkrywkowej kopalni węgla brunatnego w Kleczewie.


Górnicze maszyny wydobywcze wielkości bloku mieszkalnego, poruszające się na gąsienicach.


Kleczew - kopalnia węgla brunatnego.


Taśmociągi kilometrami transportują wydobyty węgiel, dostarczając go do pobliskich elektrowni.


W Kleczewie jedna z ogromnych, samojezdnych maszyn górniczych, stoi w mieście jako pomnik.


Tablica znamionowa na maszynie górniczej.

Po atrakcjach kopalnianych coraz bardziej zbliżamy się do Lichenia. Jednak po drodze w Ślesinie zatrzymujemy się na chwilkę, aby nacieszyć oczy tamtejszą mariną i pięknym jeziorem Ślesińskim. Niby niepozorne jezioro, ale całkiem spore obszarem i długie, z licznymi zakrętami, zatoczkami i chyba czystą wodą, bo tylu żaglówek, łódek, jachtów, ludzi na plaży itp. dawno nie widziałem.

Jezioro Ślesińskie

Po ponad 50 kilometrach jazdy w palącym słońcu, docieramy do Lichenia Starego. Mnie osobiście najbardziej ciekawiła słynna bazylika w tej wiosce. Jako turysta byłem pod wrażeniem ogromu tej budowli. Jest to największy kościół w Polsce i rzeczywiście powala swoim majestatem na kolana wszystkie budowle tego typu w Polsce. No może troszkę podobne odczucia miałem przy katedrze w Gdańsku, jednak wszelkie porównania tych zgoła odmiennych architektonicznie i historycznie budowli nie mają sensu.
Niemniej bardzo się cieszyłem, że mogłem zobaczyć tą bazylikę na własne oczy i co lepsze, wjechać windą za 5 zł na taras widokowy, mieszczący się na 114 metrach wysokości, czyli 31 piętrze.
Widok z takiej wysokości oczywiście zapiera dech w piersi, jednak doznania psują nieco szyby i zaduch w środku kapsuły.

Ania & Grigori w Licheniu przed bazyliką.


spacer wokół bazyliki w Licheniu


Wnętrze bazyliki również robi wrażenie. Jest przeogromne i ocieka złotem.


Widoczna z daleka kopuła bazyliki ma 25 m średnicy i 45 m wysokości, wsparta jest na dwukondygnacyjnej żelbetowej kolumnadzie, wspartej na czterech żelbetowych słupach. Od środka widoczna jest dekoracyjna srebrno-złota czasza wykonana ze stali i anodowanego aluminium. Na zewnątrz kopuła pokryta jest płytkami z aluminium anodowanego na złoty kolor.


Na szczycie 141,5-metrowej wieży znajdują się dwa tarasy widokowe – na wysokości 114 i 98 metrów – z których, przy dobrej pogodzie, rozciąga się widok na odległość kilkudziesięciu km. My podziwialiśmy widoki z tego wyższego w kształcie kapsuły.


Taras widokowy na wieży licheńskiej bazyliki od środka.


Bazylika z góry


Widok na Licheń Stary z wieży na bazylice.


Jezioro Gosławskie i elektrownia Konin - Pątnów.


Jezioro Licheńskie

Na powrocie jedziemy malowniczymi drogami wśród jezior i kanałów, docierając pod ogromną elektrownię w Koninie - Pątnów. Ja już kiedyś przejeżdżałem rowerem przy tej elektrowni, ale widok ten robi na mnie zawsze wielkie wrażenie.

Jezioro Licheńskie i budowle sakralne w Licheniu.


Ile tu słupów!


Elektrownia Konin - Adamów.



elektrownia Konin - Pątnów


Klasztor bernardynów w Kazimierzu Biskupim.

Tym sposobem, zupełnie spontanicznie wyszła nam wspaniała wycieczka, po całkiem ciekawych miejscach. Najbardziej podobała mi się kopalnia w Kleczewie i oczywiście bazylika w Licheniu, jednak zdziwiony byłem ilością w tamtych terenach jezior i lasów. Jak na tak uprzemysłowiony i zdegradowany teren, trzeba przyznać, że nie wygląda to źle. No i fajna stówka wjechała przy okazji.



relaks nad zalewem

Poniedziałek, 11 czerwca 2018 · Komentarze(7)
Kategoria 1-40 km
Podwieczorna wycieczka z Anią po gminie Pobiedziska. Byliśmy m.in. "nachłapać" się truskawek z piachem, zobaczyć bagno i spocić na plaży. Atrakcji co niemiara jak na taki krótki wypad.

Dolina Cybiny


relaks nad zalewem

wspólnie

Niedziela, 10 czerwca 2018 · Komentarze(1)
Kategoria 1-40 km
Krótki wypad z Anią nad Jezioro Lednickie, zażyć ostatnich chwil weekendu na rowerze, w wieczornym kimacie. 2 dyszki zaliczone i starczy.

Z bratem, w puszczę, nad jezioro.

Sobota, 9 czerwca 2018 · Komentarze(4)
Kategoria 40-100 km
Wybrałem się z Wojtasem przez Puszczę Zielonkę, nad Jezioro Miejskie aby się wykąpać. Leśne drogi stały się piaskownicą i jazda w upale była bardzo męcząca, w dodatku w zacienionych miejscach żyć nie dawały wszelkiej maści insekty.
Jednak gdy już dojechaliśmy do Okońca i zanurzyliśmy się w czystej wodzie Jeziora Miejskiego, wszystkie znoje poszły w niepamięć i dobrą godzinę nie wychodziliśmy z orzeźwiającej wody. Został jeszcze oczywiście powrót, ale to poszło już nam sprawnie i po nieco bardziej ubitych, terenowych drogach.

Wojtas i Grigor gdzieś w środku Puszczy Zielonka


rezerwat przyrody Jezioro Pławno

Jezioro Miejskie w Okońcu

Wycieczka niedługa, ale nie kilometry mi w głowie - czas spędzony z bratem, z fajnym celem i na rowerze :-)

okolica Pobiedzisk

Wtorek, 5 czerwca 2018 · Komentarze(2)
Kategoria 1-40 km
Krótki wypad z Anią przed wieczorem po okolicy, tak dla zdrowia.
Trasa: Pobiedziska - Główna - Węglewo - Latalice - Podarzewo - Głębokie - Podarzewo - Pomarzanowice - Główienka - Pobiedziska.


okolice Głębokiego

Nad Jeziorem Biezdruchowskim w Pobiedziskach trwają prace przy budowie zespołu pomostów.