Gołańcz
Przed wyjazdem zerknąłem w internety, czy aby jest tam co podziwiać i zapowiadało się przyzwoicie, bo tu zamek, tu zabytki, tam jezioro w mieście...Niestety nasze oczy ujrzały zgoła inny obraz ów miasteczka (abstrahując od kilkusetletniej historii), nieco różniący się od opisów w sieci.
Nie chcę się też rozgadywać za bardzo, bo dystans wycieczki jest żałosny, ale po tych kilkunastu kilometrach obraz zdążył mi się wyklarować - wolałbym zostawić to dla siebie.
Przedstawię zatem ździsie, które według mnie są godne zobaczenia w tym mieście.

Jesteśmy przy zamku w Gołańczy - trwa tu właśnie remont.

zamek w Gołańczy

jedna z głównych ulic Gołańczy

wieża ciśnień

elewator zbożowy

Taki bizon, to już nie lada gratka, a w Gołańczy takich sporo.

Wiatraków też tam sporo.
Podsumowując: oprócz tego że miasto strasznie zaniedbane, sypiące się tynki, zaśmiecony rynek, brak ludzi na ulicach, a atrakcje turystyczne wątpliwe (oprócz zamku w remoncie), to i tak polecam odwiedziny Gołańczy, każdemu kto chciałby poczuć klimat lat 80 - 90'. Może jeszcze kiedyś tam zawitam, jak będzie jakaś informacja o skończonym remoncie zamku...choć z perspektywy przyjezdnego turysty wygląda to tak, jakby nie działo się tam za dobrze, mimo niemałego potencjału turystycznego.











