Wpisy archiwalne w miesiącu

Marzec, 2022

Dystans całkowity:20.58 km (w terenie 15.00 km; 72.89%)
Czas w ruchu:01:10
Średnia prędkość:17.64 km/h
Maksymalna prędkość:34.30 km/h
Liczba aktywności:1
Średnio na aktywność:20.58 km i 1h 10m
Więcej statystyk

Jestem :-)))

Niedziela, 27 marca 2022 · Komentarze(8)
Kategoria 1-40 km
Nadeszła wiekopomna chwila i po ponad 7 miesiącach banicji rowerowej wybiła wreszcie godzina powrotu na dwa koła. Wiele się pozmieniało i jak co niektórzy wiedzą rower już nie jest najważniejszy w moim życiu. Jednak cykloza jest we mnie tak zakorzeniona, że "nigdy z niej nie wyjdę" i teraz będę skupiał się na początku przy odbudowie jako takiej formy, aby w niedalekiej przyszłości móc bez problemu odbywać wycieczki z moim syneczkiem, podczepionym w takiej specjalnej przyczepce, a dodam że dzisiejsze dwie dyszki pokazały mi na jakim poziomie jestem - totalna porażka kondycyjna. Oczywiście serducho mi się raduje, bo moja żonka też już się trzęsie na myśl naszych wspólnych, rodzinnych wojaży. W naszym życiu nastąpił kolejny etap, że tak powiem kolejny poziom rowerowania. 

Wracając do dzisiejszego wyjazdu, to był to wypad typowo techniczny, gdyż musiałem dokonać ekspertyzy stanu technicznego mojego wysłużonego, acz jarego białego Felta, którego oczywiście doprowadziłem do stanu "jak z fabryki", serwisując niemal każdą jego część.  Nie będę wymieniał czynności, które wykonywałem i tego co naprawiłem, bo szkoda czasu, ale powiedzieć mogę jedno - jeśli chodzi o ramę, to wybór Felta był jedną z moich najlepszych w życiu decyzji - niech sobie ciekawscy sprawdzą przebieg mojego roweru. Mam wielką nadzieję, że będzie mi służył kolejne tyle kilkadziesiąt tysięcy kilometrów i jak się już zużyje to zwieszę go sobie na ścianie w chacie jako eksponat prawdziwie dobrej jakości rowerowej. 

Jeśli chodzi o wycieczkę, to wybrałem się do utęsknionego lasu (Park Krajobrazowy Promno). Wszystko pięknie i ładnie oprócz mojej formy. Po 20km wróciłem do domu zajechany jak szczur wodny. Nogi drżały, na czole odcisk kasku od potu. Pewnie duży udział w tym miał covid, który w styczniu odcisnął na moim organizmie ogromne piętno. Nie pozostaje teraz nic jak powolutku zacząć od nowa wdrażać się w ten rowerowy tryb. Ważne, że sprzęt jest sprawny, a forma kiedyś się pojawi.

ździsie:

stary ale jary


nad Jeziorem Dębiniec


parka zajęcy szaraków


w lesie drogi suche jak w lipcu


nad Jeziorem Brzostek


Nad głową nieczęsty widok - latająca cysterna Boeing KC-135 Stratotanker w asyście dwóch F16.

Do następnego :-)