Wpisy archiwalne w miesiącu

Styczeń, 2018

Dystans całkowity:65.66 km (w terenie 23.05 km; 35.11%)
Czas w ruchu:03:28
Średnia prędkość:18.94 km/h
Maksymalna prędkość:41.51 km/h
Liczba aktywności:2
Średnio na aktywność:32.83 km i 1h 44m
Więcej statystyk

okolice Dziewiczej Góry

Niedziela, 14 stycznia 2018 · Komentarze(3)
Kategoria 1-40 km
Po południu miałem wolny czas, dlatego nic się nie namyślając wybrałem przejażdżkę rowerem. Po tygodniach malowania i lakierowania, tak mi brakowało świeżego powietrza, dlatego czym prędzej skierowałem się do Parku Krajobrazowego Puszcza Zielonka i delektowałem jazdą w lekkim mroziku, wśród drzew.
W lesie zabłocone ścieżki i kałuże zdążyły już stwardnieć na skałę od mrozu i jazda stała się czysta, ale też trochę niebezpieczna. Na szczęście mnie dziś pech nie dopadł i na lodzie oraz na zmrożonych bruzdach utrzymywałem dziś pion do samego końca.

Celem dzisiejszej wycieczki był podjazd na szczyt Dziewiczej Góry, a cała reszta to improwizacja. Ubrałem się dobrze i nic sobie nie odmroziłem. Choć te -2*C nie są jakimś wielkim ekstremum dla mnie, bo zdarzało się jeździć w temperaturach poniżej -10*C, to i tak poliki miałem ładnie zaczerwienione :-)

Oto trasa:
Jeden ździś:

Przepiękny fragment czerwonego szlaku z Potasz do Mielna.

Ps. Wybaczcie drodzy znajomi, że nie komentuję Waszych wpisów ostatnio. Remont daje mi się we znaki i pewnie jeszcze troszkę będę na bs nieaktywny.

Okolice Swarzędza

Sobota, 6 stycznia 2018 · Komentarze(7)
Kategoria 1-40 km
Miało być dziś bez roweru, ale plany uległy zmianie - co akurat mnie ucieszyło - hurra! Kolejny weekend pogoda płata figla i mamy wiosnę, dlatego grzechem byłoby nie wykorzystać tego. Szkoda tylko, że z Anią nie mogłem pojeździć, bo rower mam u rodziców pod kluczem na czas remontu. Byłem w szoku liczby spotkanych dziś po drodze rowerzystów. Widać każdy rowerzysta łapie chwilę i cieszy się jazdą na dwóch kołach - w tym ja i mój tata.
Przejechaliśmy się po okolicach Swarzędza, odwiedzając ścieżkę przy Jeziorze Swarzędzkim, potem przez Zieliniec do Antoninka, skąd przez Bogucin, Janikowo i Kicin wróciliśmy do Wierzonki. Bardzo przyjemnie się kręciło i mimo krótkiego dystansu, w zupełności zaspokoiłem swoją rządzę jazdy - musi mi to starczyć na długo, bo nie wiem kiedy znowu będę miał okazję wsiąść na rower.


Jezioro Swarzędzkie