Wpisy archiwalne w kategorii

przyczepka

Dystans całkowity:2453.04 km (w terenie 781.35 km; 31.85%)
Czas w ruchu:171:23
Średnia prędkość:14.31 km/h
Maksymalna prędkość:48.00 km/h
Liczba aktywności:97
Średnio na aktywność:25.29 km i 1h 46m
Więcej statystyk

przejażdżka po okolicy

Sobota, 23 maja 2026 · Komentarze(2)
Kategoria 1-40 km, przyczepka
Pobiedziska  - Góra - Tarnowo - Gwiazdowo - Kostrzyn - Buszkówiec - Kocialkowa Górka - Pobiedziska.


droga polna Góra - Tarnowo

Na plac zabaw

Sobota, 18 kwietnia 2026 · Komentarze(0)
Kategoria 1-40 km, przyczepka
Wraz z żoną u boku i synkiem w przyczepce pojechałem na wycieczkę do pewnej małej wioski na skraju Puszczy Zielonka, na plac zabaw we Wronczynku. Tam zrobiliśmy dluuugi postój na huśtanie, karuzelę, t-rolkę i chrupki. Czarek jeszcze bez problemu mieści się w swojej karadeji, więc i w tym roku jeszcze w niej porządzi. 
Do następnego, pozdrawiam.


Niedzielne kilometry

Niedziela, 7 września 2025 · Komentarze(2)
Kategoria 1-40 km, przyczepka
Wycieczka po następującym terenie: Pobiedziska - Kapalica - Stara Górka - Kociałkowa Górka - Buszkówiec - Glinka Duchowna - Iwno - Kociałkowa Górka - Kapalica - Pobiedziska. Oczywiście w komplecie, czyli żona , synek w przyczepce i ja. 
Mam lekkie wyrzuty sumienia, bo aparatu nie zabrałem, a z pewnością kilka ciekawych zdjęć bym zrobił. 
Pozdrower

Pobiedziska podwieczorne

Środa, 27 sierpnia 2025 · Komentarze(2)
Kategoria 1-40 km, przyczepka
Popołudniowo - podwieczorna wyrypka  rodzinna po naszych Pobiedziskach i jego okolicach.


Wójtostwo w kukurydzy


spokojny wieczór nad Jeziorem Biezdruchowskim w Pobiedziskach

Sandomierz i okolice

Czwartek, 14 sierpnia 2025 · Komentarze(3)
Ostatnia wycieczka naszego urlopu odbyła się w Sandomierzu i po jego obrzeżach, ponieważ tamtędy prowadził malowniczy niebieski szlak rowerowy, którym bardzo chcieliśmy się przejechać. Z Lublina do Sandomierza jest jakieś 110km autem, więc zaplanowaliśmy jeden dzień na wypad do tego świętokrzyskiego miasta.

Zaczęliśmy z Sandomierza właśnie, aby pomknąć szlakiem wśród pięknych sadów, pagórków, wąwozów, winnic i malowniczych wiosek, dojeżdżając do 7% podjazdu u stóp Gór Pieprzowych:
 Ania kręci pod górkę, zostawiając Sandomierz za plecami.


wyśniony szlak


takie krajobrazy


jedziemy wąwozem


tego w Wielkopolsce nie ma


wspaniale się tu jechało


taka skała w okolicy wsi Bykowiec

No i dojeżdżamy do wspomnianych Gór Pieprzowych, gdzie robimy sobie dłuższą przerwę na odpoczynek po morderczych podjazdach. W ogóle Góry Pieprzowe, to nasze najciekawsze odkrycie i warto sobie poczytać choćby TUTAJ.
 Tutaj prawie mi nogi odpadły, ale dałem radę :-)


Góry Pieprzowe


szlak pieszy w Górach Pieprzowych i widok zeń na Sandomierz


Wisła


Sandomierz


Sandomierz

Potem już zjechaliśmy na dół i zwiedzaliśmy atrakcje samego Sandomierza:

jazda wałem nad Wisłą w Sandomierzu


Brama Opatowska


Ratusz
Na koniec wielkie zaskoczenie w samym mieście - wąwóz






No cóż, to ostatni wpis z naszego urlopu i choć byliśmy jeszcze w wielu innych cudownych miejscach, to nie na rowerach, więc....pozdrower ;-)

Szczebrzeszyn - Roztoczański Park Narodowy - Zamość

Poniedziałek, 11 sierpnia 2025 · Komentarze(5)
Druga wycieczka po Lubelszczyźnie odbyła się w terenach następujących: Szczebrzeszyn (tak tutaj chrząszcz brzmi w trzcinie) - Zwierzyniec - Roztoczański Park Narodowy - Zamość.
Byliśmy pod wrażeniem i tylko powiem, co dla mnie było naj:
1.drewniana architektura wsi
2.sady owocowo - warzywne
3.podjazdy 8%
4.prędkość max na zjazdach
5.Roztocze
6.super drogi dla rowerów
7.wąwóz w Szczebrzeszynie
8.Rynek Zamościa
9.cebularz

Synek i żona dali radę bez problemów - trzeba było tylko robić częste postoje.

ździsie:

Szczebrzeszyn


Szczebrzeszyńska okolica


architektura Roztocza


na Roztoczu grochu jest w bród








wąwozy okolic Szczebrzeszyna


i te drewniane domy - sztos


kombajny mają tam takie jakieś malutkie


rzeka Wieprz


w Zwierzyńcu drzewo rośnie na środku drogi


Browar Zwierzyniec - polecam ;-)


Stawy Echo w Zwierzyńcu


wjeżdżamy do Roztoczańskiego Parku Narodowego


postój we Floriance


wjechał cebularz


Florianka


potężna palma na wzgórzu :-)


no to jazda po górę


na szczęście były też zjazdy


Roztocze


jazda przez Roztoczański Park Narodowy


Zamość

Powiem tak - żaden opis i żadna fotorelacja nie oddadzą klimatu tamtego regionu, namawiam zatem do odwiedzin i przekonaniu się na własnej skórze jak pięknie tam jest - i nie koniecznie na rowerach (choć tak jest najlepiej).

Pozdrower

Kazimierz Dolny - Janowiec - Puławy - Kazimierz Dolny

Niedziela, 10 sierpnia 2025 · Komentarze(4)
Tegoroczne rowerowe wakacje postanowiliśmy spędzić na Lubelszczyźnie - baza w Lublinie. Dlaczego tam? Dlatego, ponieważ chcieliśmy poznać nieznane, czyli wschód Polski (choć to tylko fragment), bo ciekawi nas Polska, która jest wielka i piękna i tak sobie czasem myślę, czy mi aby życia starczy na zwiedzenie jej całej. No i są tam pagórki, a z 40 kilogramowym bagażem jest co deptać, czyli treningi rowerowe pełną gębą i przyznam nieskromnie, że nawet 10% podjazdy nie były mi straszne.
Pierwszego dnia stawiliśmy się na start w Kazimierzu Dolnym, z którego promem przedostaliśmy się szybko na drugi brzeg Wisły do Janowca, w którym podziwialiśmy ruiny pięknego zamku na wzgórzu, aby następnie wioskami przedostać się na most przez Wisłę do Puław, w których podziwialiśmy tamtejszą marinę z punktu widokowego. Następnie wracaliśmy super ścieżką rowerową, prowadzącą wśród upraw chmielu do Kazimierza Dolnego.
Pierwszy dzień kręcenia po Lubelszczyźnie zaliczony i wrażenia jak najbardziej pozytywne. Z tego, co mnie najbardziej utkwiło w pamięci zaliczyć mogę:
* przeprawa promowa Kazimierz Dolny - Janowiec
* miasto Kazimierz Dolny
* zamek w Janowcu na skarpie wiślanej
* przeprawa przez most na Wiśle w Puławach 
* uprawy chmielu
* świetnej jakości drogi 
* kulturalni kierowcy
* upał

ździsie:

w oczekiwaniu na prom


zamek w Janowcu


most przez Wisłę w Puławach


marina w Puławach


żniwa


chmiel


przystanek na trasie wśród upraw chmielu


jazda ścieżką rowerową Puławy - Kazimierz Dolny


kładka nad rzeką Bystrą 


Kazimierz Dolny


Góra Trzech Krzyży w Kazimierzu Dolnym


zamek w Kazimierzu Dolnym


wieczór nad Wisłą w Kazimierzu Dolnym

do następnego, pozdrower :-)

dookoła Jeziora Kowalskiego

Sobota, 2 sierpnia 2025 · Komentarze(2)
Kategoria 1-40 km, przyczepka
Wycieczka rodzinna z celem objechania Jeziora Kowalskiego dookoła. Wszyscy w humorach, fajna pogoda, popołudnie wolne, więc na co czekać - jazda.
Trasa: Pobiedziska - Poiedziska Letnisko - Gorzkie Pole - Jerzykowo - Kowalskie - Karłowice - Barcinek - Jerzykowo - Biskupice - Promno - Pobiedziska Letnisko - Pobiedziska.

ździsie:

widok na Jezioro Kowalskie z Jerzykowa


pierwszy postój na placu zabaw w Kowalskim po 10km.


 polne widoki okolic Kowalskiego


jazda polną drogą z Karłowic na tamę w Barcinku


tama w Barcinku


Gdy byłem dzieckiem, przyjeżdżałem w to miejsce z kolegami się kąpać, dziś wszystko zarośnięte trzcinami, wody brak i brudna, że aż strach byłoby stopy zanurzyć.


widok na Jezioro Kowalskie od strony Barcinka


powrót przez Park Krajobrazowy Promno

Nieźle mnie te dzisiejsze 3 dyszki, po wertepach wymęczyły, ale niema tego złego, co by na dobre nie wyszło - trening zaliczony :-) Pozdrower

Gołańcz

Niedziela, 27 lipca 2025 · Komentarze(3)
Kategoria 1-40 km, przyczepka
Są jeszcze takie punkty na mapie Wielkopolski, gdzie moja noga nie stała, a raczej koło jeszcze się nie kręciło. Takim punktem było miasteczko Gołańcz. Załadowałem zatem rowery na dach, przyczepkę na pakę i zaprosiłem rodzinę na wycieczkę do Gołańczy.
Przed wyjazdem zerknąłem w internety, czy aby jest tam co podziwiać i zapowiadało się przyzwoicie, bo tu zamek, tu zabytki, tam jezioro w mieście...Niestety nasze oczy ujrzały zgoła inny obraz ów miasteczka (abstrahując od kilkusetletniej historii), nieco różniący się od opisów w sieci. 
Nie chcę się też rozgadywać za bardzo, bo dystans wycieczki jest żałosny, ale po tych kilkunastu kilometrach obraz zdążył mi się wyklarować - wolałbym zostawić to dla siebie.
Przedstawię zatem ździsie, które według mnie są godne zobaczenia w tym mieście.

Jesteśmy przy zamku w Gołańczy - trwa tu właśnie remont. 


zamek w Gołańczy


jedna z głównych ulic Gołańczy


wieża ciśnień 


elewator zbożowy


Taki bizon, to już nie lada gratka, a w Gołańczy takich sporo.


Wiatraków też tam sporo.

Podsumowując: oprócz tego że miasto strasznie zaniedbane, sypiące się tynki, zaśmiecony rynek, brak ludzi na ulicach, a atrakcje turystyczne wątpliwe (oprócz zamku w remoncie), to i tak polecam odwiedziny Gołańczy, każdemu kto chciałby poczuć klimat lat 80 - 90'. Może jeszcze kiedyś tam zawitam, jak będzie jakaś informacja o skończonym remoncie zamku...choć z perspektywy przyjezdnego turysty wygląda to tak, jakby nie działo się tam za dobrze, mimo niemałego potencjału turystycznego. 

odwiedziny na łowisku

Sobota, 5 lipca 2025 · Komentarze(3)
Kategoria 1-40 km, przyczepka
Dziś mieliśmy zrobić wypad rowerowy, ale planu nie było... Dopiero popołudniu ciocia zadzwoniła i nasunęła nam pomysł - pojechaliśmy do Pobiedzisk na łowisko "Pstrąg", gdzie odbywają się kilkudniowe zawody wędkarskie. Na miejscu przywitaliśmy spalonego słońcem wujka wraz ciocią i czerpaliśmy przyjemność z pobytu na łowisku, czyli totalny chill :-))) Potem wujek pokazał nam różne nowinki technologiczne świata wędkarskiego jak np. czujniki brania, karbonowe wędki, zanęta truskawkowa, łódeczka sterowana radiowo z sondą, która prócz zrzutu karmy, pokazywała również głębokość zbiornika oraz gdzie znajdują się ryby! Troszkę się dziś nauczyłem i choć to zupełnie nie mój świat, to fajnie było spędzić tam czas. Konkluzja jest taka, że dziś wędkarz musi się tylko rozpakować, ustawić wędki i resztę zrobi elektronika :-)))
Na powrocie zrobiliśmy krótką rundkę po naszych ddrkach, witając na przepięknym Rynku w Pobiedziskach. 
Wypad choć ubogi w kilometry, to zupełnie satysfakcjonujący i oto chyba w tym wszystkim chodzi, a wujkowi i cioci życzymy pierwszego miejsca w zawodach.

ździsie:

Kaczyna


Łowisko Pstrąg


wspomniany chill


nad jeziorem


łabędzia rodzina



My na Rynku w Pobiedziskach


Lech, Czech i Rus racząc się wodą w Pobiedziskach.

Do następnego,  pozdrower.