Popołudniowy wypad do pobliskiego Parku Krajobrazowego Promno, w celu pojeżdżenia po tamtejszych ścieżkach. Spokojnym tempem wykręciłem niezłą pętlę po terenie parku. Dawno mnie tu nie było, stąd przyjemnie odświeżyłem sobie co niektóre fyrtle. W lesie spotkałem dziś trochę ludzi, w tym dwóch biegaczy, czwórkę nordic walking, dwójkę spacerowiczów, jednego gościa z psem i stado jeleni - niestety nikomu zdjęcia zrobić się nie udało :-( Poza tym jazda bardzo przyjemna, w szczególności dla oczu, bo widoczki w tym kompleksie są nadzwyczajne, ale także i dla nóg, ponieważ przez urozmaicone ukształtowanie terenu było co pedałować.
ździsie: Grigor w lesie
Jedna ze ścieżek w PK Promno.
Jezioro Brzostek już zamarzło.
W PK Promno, w głębi lasu, rośnie sobie oto taki stary dąb - tabliczki, że to pomnik przyrody na nim nie dostrzegłem.
Fragment rezerwatu "Las Liściasty w Promnie".
Rezerwat przyrody "Las Liściasty w Promnie".
Wzniesienie terenu w Starej Górce - panorama okolicy bliższej.
Ze wzniesienia w Starej Górce dostrzec można wieżę widokową w Dziewiczej Górze (zoom optyczny x25).
Jazda wąwozem w Nowej Górce.
Dziś zażyłem dużo roweru i świeżego powietrza, mimo że dystans malutki :-) Pozdrower do następnego.
Wczesny dziś wypad (czas do 10:00), dlatego już o 7:00 siedziałem na rowerze z celem pokręcenia sobie na luziku gdzieś w lesie i najlepiej nad jeziorem. Aby cel się ziścił, udałem się do Jezierc w lasach czerniejewskich, w Parku Krajobrazowym Promno, w gminie Pobiedziska. Super mi się jechało, bo był lekki mróz, a dodatkowo po około godzinie jazdy zaczął prószyć śnieg, a to lubię bardzo. Dodatkowo miałem dziś okazję zaobserwować wiele gatunków zwierząt, ale za to ani jednego człowieka :-)
ździsie: Grigor nad Jeziorem Ula w Jeziercach (gm.Pobiedziska).
Odwiedziny lasów Nadleśnictwa Czerniejewo, celem nawdychania się świeżego powietrza, nacieszenia oczu widokiem tysięcy drzew i oczywiście napompowania mięśni, co by je troszkę do życia przywrócić. Tym sposobem zrobiłem sobie dziś przyjemną wycieczkę na terenie gmin Pobiedziska i Czerniejewo, realizując wszystkie założone cele.
Dopiero tej niedzieli wszystko się fortunnie poukładało (czas wolny i ładna pogoda), wsiadłem zatem na rower i pojechałem na wycieczkę po okolicy z metą nad Jeziorem Lednickim. Pogoda dziś rozpieszczała i można było komfortowo kręcić. Ja wybrałem sobie trasę pół na pół asfalt - teren odwiedzając dawno nie widziane wioski w gminach Pobiedziska, Kiszkowo i Łubowo. Ech fajnie mi się dzisiaj jechało, teraz tylko czekać na następny taki fortunny układ losu :-)
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017