Setka na koniec października. Pobiedziska - Janowiec Wlkp. - Pobiedziska.
Kręcenie tych prawie 5 dych do Janowca z Pobiedzisk, było całkiem łatwe, bo miałem południowy wiatr w plecy, więc jazda na ciężkim góralu nie sprawiała mi problemów - średnia to ok. 25 km/h. Gorzej było jednak podczas powrotu, kiedy musiałem stawić czoła konsekwentnemu wichrowi w twarz oraz ścianie stawianej mi przez ciężarówki jadące z przeciwka. Ale trzeba być twardym i obracać korbą, bo rower sam się nie napędzi! Męczyłem się te 5 dych z powrotem niemiłosiernie z prędkością nie przekraczającą 20 km/h, ale dałem radę i jaką mam teraz satysfakcję po wszystkim, to mi nikt nie zabierze :-)
Parę słów o Janowcu Wlkp. od Grigora:
W miasteczku tym byłem już wiele razy. Pierwszy raz, to chyba w 2011 roku. Nie wiem dlaczego, ale mam jakiś taki dziwny sentyment do tego miejsca. Może dlatego, ponieważ przez Janowiec właśnie przebiegała trasa mojej pierwszej dwusetki na rowerze? Może dlatego, bo leży w innym województwie? Może dlatego, bo byłem tam na rowerze z moimi najbliższymi - tata, brat Wojtas i Ania. A może dlatego, bo mi się tam po prostu podoba? Nie wiem....W każdym razie zawsze miło mi się spędza czas na janowieckim rynku, wsłuchując się w dźwięk kropel wody przy tamtejszej fontannie.
taka trasa:
.
setkowe ździsie:

Kiszkowo

Dwór w Rybnie Wielkim

słoneczniki

Do Janowca niedaleko.

Jezioro Łopienno

Łopienno

W tym miejscu przekraczam granicę między województwami Wlkp., a Kuj. - Pom.

No i jestem.

Na Rynku Janowca Wlkp.: "nigdy więcej wojny"

kościół pw. św. Mikołaja w Janowcu Wlkp.

Grigor

Zimówką byłem tu pierwszy raz.

Wełna w Janowcu Wlkp.

Jesienne barwy po drodze.

Kombajn do buraków.
Dawno mnie tak nie zmęczyło sto kilometrów na rowerze. Dzień wolny - wykorzystany na 100% :-)))


















































