Park Krajobrazowy Promno z Anią.

Sobota, 15 października 2016 · Komentarze(5)
Kategoria 40-100 km
Tak się złożyło, że w chwili obecnej jestem najszczęśliwszym rowerzystą pod Słońcem, a to dzięki Ani, która wspólnie ze mną dzieli pasję do roweru, ale także........upsss!.... się zapędziłem - to nie koncert życzeń, tylko bikelog, dlatego skupię się na opisie pasji.
Swoją drogą błyskotliwy wstęp mi wyszedł nieprawdaż?
Przechodząc do rzeczy, opis wycieczki zacznę nieco sztampowo, bo o pogodzie....Zawiodłem się delikatnie mówiąc, gdy wyjechałem z domu.....myślałem że będzie podobnie jak wczoraj, jednak Słońce szybko znikło za szarymi nimbostratusami i pozostał tylko przenikliwy wicher ze wschodu, który dał nam dziś nieźle w kość.
Jednak celem naszej wycieczki był dziś Park Krajobrazowy Promno, czyli las. Las, którego nie odwiedziłem już dawno. Las, który dał nam schronienie przed wiatrem, a i również sporą dawkę ciepłych barw jesiennych liści.

We wspomnianym towarzystwie ów pięknej rowerzystki, udałem się wzdłuż szlaku zielonego, przemierzając cały park krajobrazowy. Po drodze było chłodno, przez co komfort fizyczny szwankował, ale nasze rozmowy rozgrzewały nas od wewnątrz, dlatego tak razem kręcąc, czuliśmy komfort psychiczny, co bardzo umilało jazdę.
Jadąc zahaczyliśmy o obowiązkowe miejscówki w parku jak: Jezioro Drążynek, Jezioro Brzostek, Jezioro Dębiniec - bardzo urocze zbiorniki leśne. Potem podczas powrotu podjechaliśmy już poza granicami "Promna" nad Jezioro Kowalskie, które przywitało nas ekstremalnym wiatrem i wzburzoną taflą. Chciałbym jeszcze wspomnieć o akcji zbierania kasztanów dla mojego siostrzeńca, których naładowaliśmy pół plecaka - wspólnie z Anią poczuliśmy czar jesieni z czasów dzieciństwa. Ehhh to była na prawdę super wycieczka.

ździsie:

Odnowiony kościół w Iwnie z miedzianą wieżą prezentuje się wyśmienicie.


Piękno przyrody Parku Krajobrazowego Promno.


Ubijamy liście


Jesienne barwy na szlaku


Przecinamy krótki prześwit w lesie w miejscowości Wójtostwo.


Na poletku w Wójtostwie swoje radzieckie mięśnie prężył niestrudzony MTZ.


Nad Jeziorem Brzostek


Jezioro Dębiniec


Stacja Promno


Nad Jeziorem Kowalskim


Dziś na Jeziorze Kowalskim można by polatać na kitesurf'ie

Dziękuję Aniu :-)


Złota polska jesień w okolicy dalszej.

Piątek, 14 października 2016 · Komentarze(3)
Kategoria 40-100 km
Dzisiejszy dzień odznaczał się dwoma niezaprzeczalnymi powodami, aby wyjść na rower - mam urlop, no i od dwóch tygodni zza chmur wyszło Słońce. Nie zamierzałem marnować tak sprzyjających okoliczności więc pojechałem.
Rzeczywiście po kilku minutach w siodełku zorientowałem się, iż mamy już piękną, złotą, polską jesień. Temperatura też taka prawie idealna, bo ok. 12*C. i kiedy by tak schować się przed wiatrem, który dął dziś całkiem przyzwoicie, to nawet ładnie grzało mi plecy.

Planu na wycieczkę jak zwykle nie miałem, oprócz tylko orientacyjnego kierunku, w którego udaję się zwykle, chcąc zażyć relaksu i odpoczynku na rowerze - gmina Kiszkowo. Tym sposobem koła mojej zimówki powiodły mnie dziś skrajem Parku Krajobrazowego Puszcza Zielonka nad Jezioro Turostowskie, zahaczając po drodze o różne wioski i ciekawą miejscówkę, a konkretnie wzniesienie terenu na polu niedaleko Turostowa, o wysokości 125m.n.p.m, z którego to dostrzec można okolicę w promieniu wielu kilometrów.

ździsie:

Jesienne muchomory czerwone


Biegaczka na Trakcie Bednarskim


Piękna, złota jesień.


Kopalnia żwiru w Bednarach


kapliczka w Bednarach


Pagórki w Gniewkowie


Ciekawe co za robal?


Jezioro Turostowskie


na polach żółto, fioletowo i zielono...


widok na okolicę ze wzniesienia na polu nieopodal Turostowa


Pola


Turostowo


Droga z Turostówka do Gniewkowa


Cisza, spokój nad Jeziorem Kołatkowskim po sezonie.

Te ponad 4 dyszki dziś na rowerze w zupełności mi wystarczyły, aby czuć satysfakcję z wycieczki. Dzień mam przez to cały udany.
Dziękuję za uwagę i zachęcam do jazdy na rowerze jesienią.


Puszcza Zielonka

Sobota, 1 października 2016 · Komentarze(7)
Kategoria 40-100 km
Wybrałem się z bratem do Puszczy Zielonki. Jeździliśmy leśnymi duktami, odwiedzając kilka rezerwatów. Bardzo sucho w lesie, drogi to istna piaskownica, po której jazda rowerem to nierzadko wielkie wyzwanie.
Jesień w pełnej krasie jeszcze nie nadeszła, bo w środku lasu jest zupełnie zielono. Jedynie temperatura zdradza, że to już nie lato.
Wyszło spokojne kręcenie w towarzystwie brata Wojtasa, w najlepszym z możliwych miejsc w okolicy - Parku Krajobrazowym Puszcza Zielonka.

Oto kilka zdjęć:

Aleja kasztanowa w Dębogórze.


Grigori i Wojtas.


Rezerwat "Las Mieszany w Nadleśnictwie Łopuchówko"


Rezerwat "Klasztorne Modrzewie"


Może i nie są tak olbrzymie jak sekwoje w Kalifornii, ale w Puszczy Zielonce te modrzewie dzierżą koronę największych drzew.


Taka oto Warszawa


Wieczór w lesie.

Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających.

do pracy i z powrotem

Poniedziałek, 26 września 2016 · Komentarze(1)
Kategoria dpd
Dni wydają się monotonne, lecz za każdym razem dzieje się dookoła coś innego.
Choćbym jechał codziennie tą samą drogą, żaden dzień nie jest identyczny.
Na rowerze mogę chwytać zmysłami o wiele więcej.....

Dziś właśnie tak było. Choć jechałem standardową trasą, rano zwrócił uwagę na siebie widok ciężarówki poruszającej się po szynach kolejowych.


A wieczorem z kolei widok dwóch saren i jednego daniela, pasących się na skraju lasu, obok którego przejeżdżam niemal za każdym razem.


Jutro pewnie znów będę jechał tą trasą i będzie działo się coś innego. Może nawet uda mi się to sfotografować.....Nie mogę doczekać się jutra na rowerze :-)

Wycieczka nad Jezioro Wierzbiczańskie.

Sobota, 24 września 2016 · Komentarze(9)
Ta wycieczka miła odbyć się w zeszłym tygodniu, jednak zaziębiłem się i nie chciałem ryzykować, dlatego przeczekałem chorobę i wyruszyłem tą sobotą, wraz z Anią na podbój gnieźnieńskich fyrtli.

Bardzo chciałem pokręcić się po terenach na wschód od Gniezna, a konkretnie pokazać Ani piękne, malownicze tereny, gdzie wiele tysięcy lat temu cofający się lądolód ukształtował to, co dziś widzimy, czyli delikatne pagórki i jeziora w nieckach. Jednym z takich Jezior jest Jezioro Wierzbiczańskie. Zbiornik ten miałem okazję odwiedzić rowerem kilka lat temu i zapisałem sobie w pamięci, jako cel pierwszej kategorii, ze względu na walory widokowe, przyrodnicze.

Na prawdę bardzo dobrze się złożyło, że po uprzedniej wymianie informacji, przed pomnikiem Bolesława Chrobrego w Gnieźnie czekał na nas Kubolsky - nasz dzisiejszy przewodnik. Szczerze mówiąc samemu, miałbym niezłą zagwozdkę, aby dojechać do celu.
Kuba oprowadził nas po ciekawszych widokowo miejscach, wytyczając trasę aż po główny cel naszej wycieczki - skarpa z widokiem na Jezioro Wierzbiczańskie. Jechaliśmy miłym tempem, wspominając wspólne wycieczki i planując przyszłe. Tak kręciliśmy i gadaliśmy, aż wreszcie nasze 6 kół zawitały na skraju skarpy - tam to jest piękny widoczek....staliśmy i robiliśmy zdjęcia tzn. ja i Ania, bo Kuba...no cóż, dla niego to raczej obcykany widok.

W drodze powrotnej, po raz kolejny cieszyłem się że Kubolsky nas oprowadza. Wybierał przyjemne dróżki, które poplątały mi się w głowie tak, że raczej sam bym nie trafił do miasta.
Zajeżdżamy więc na Rynek w Gnieźnie, a tam już czekali na nas: Pan Jurek oraz jego wnuk Mateusz, którzy odprowadzili nas spory kawałek, podczas jazdy do domu.
Na prawdę na ekipę z Gniezna można liczyć zawsze! Oni zawsze znajdą czas, aby choć przez chwilkę pokręcić wśród swoich. Cieszę się, że mogę na nich liczyć, bo nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy, abym w Gnieźnie i jego okolicach czuł się na rowerze samotnie.

Dziękuję Ci Kuba za to spotkanko i rolę przewodnika. Panie Jurku i Mateuszu Wam również wielkie dzięki, że ot tak na cyknięcie palca potraficie się zjawić na rowerach w gotowości do jazdy. Ale najbardziej dziękuję dziś Ani, dzięki której mam coraz większą motywację i wracam powoli na dobry, rowerowy kurs, czego dowodem może być choćby to, że nakręciliśmy dziś po stówce :-)

ździsie:

Na przejeździe kolejowym w Pierzyskach, mierzę się z ciągnikiem.


Po chwili przefrunął Elf.


Taki baner po drodze. Właśnie w tych dniach odbywa się w Bebnarach największa wystawa rolnicza w Polsce.


Spotkanie w Gnieźnie: Kubolsky, Ania i Grigori.


No to jedziemy z naszym przewodnikiem. Ania i Kubolsky.


Sielskie widoki po drodze.


Ptactwo wszelakiej maści.


Takimi terenami śmigać na rowerze - dla mnie poezja.


Okolice wsi Wierzbiczany.


A to ja....robię zdjęcie Jeziora Wierzbiczańskiego.


Jezioro Wierzbiczańskie z oddali.


Grigori i Kubolsky na skarpie.


Widok na Jezioro Wierzbiczańskie.


Jezioro Wierzbiczańskie


Gdzieś w okolicy wsi Kujawki. W oddali widać schowane Jezioro Modrze.


Fragment zabytkowej parowozowni w Gnieźnie - unikat na skalę światową, niestety niszczejący :-(


Jadąc ulicami Gniezna.


Odprowadzka: Ania, Pan Jurek, Mateusz. Jedziemy w blasku zachodzącego Słońca.


Żegnamy ten fajny, wrześniowy dzień.


Po zachodzie, niebo raczy nas feerią ciepłych barw, od turkusu do purpury.

To tyle. Świetny rowerowy dzionek, w najlepszym towarzystwie, no i aż wstyd się przyznać, ale to moja pierwsza setka w tym roku, Która bardzo cieszy :-)


do pracy i z powrotem + Jezioro Swarzędzkie

Wtorek, 20 września 2016 · Komentarze(10)
Kategoria dpd
Rano jazda do pracy szybkim, asfaltowym wariantem - bez przygód.
Po pracy mimo nieciekawych chmur nad głową, postanowiłem pojechać nad Jezioro Swarzędzkie. Na szczęście deszcz nie zaczął padać, więc Jezioro Swarzędzkie objechałem sobie dookoła. Szaro - bura aura po południu nie pozwalała na robienie ładnych zdjęć.
Następnie podczas powrotu, będąc kilka kilometrów od domu, przypomniało mi się iż nic dziś do jedzenia sobie nie przygotowałem i nagle, na sama myśl o braku jedzenia, ogarnął mnie taki głód, że musiałem tym rowerem pojechać do oddalonego o kilkanaście kilometrów Czerwonaka, gdzie znajduje się pewna pizzeria. W Czerwonaku na jednym ze zjazdów rozpędziłem się do 52km/h i to bez pedałowania - taki byłem głodny :-)
Po posiłku wracałem przy światłach lampki, z pełnym żołądkiem i satysfakcją zrobienia dziś 5 dyszek na mojej sztywnej zimówce.

ździsie:

Jezioro Swarzędzkie - widok od strony Zielińca.


Jezioro Swarzędzkie


Jezioro Swarzędzkie - widok od strony Gruszczyna.


Kaczka krzyżówka


orzech

Taki dziś spontaniczny, rowerowy dzień miałem. Do następnego hej.

króciutko wieczorem

Poniedziałek, 19 września 2016 · Komentarze(0)
Kategoria 1-40 km
A taka wieczorna zachcianka.

do pracy i z powrotem

Czwartek, 15 września 2016 · Komentarze(1)
Kategoria dpd
No i masz - przeziębiłem się od tych rowerowych dojazdów :-(

do pracy i z powrotem

Środa, 14 września 2016 · Komentarze(4)
Kategoria dpd
Drogę do pracy lubię sobie urozmaicać, więc dziś obrałem kurs nieco dłuższy, ale za to bardzo przyjemny po asfalcie. Rano było ciepło, a wieczorem gorąco, dlatego wracając wstąpiłem do przyjaciela mieszkającego w zacienionym placu w Puszczy Zielonce i wraz z jego uroczą małżonką wychyliliśmy coś zimnego.. Trwam nadal w postanowieniu o jeździe rowerem do pracy, a że pogoda póki co na to pozwala, to jeżdżę, choćbym miał wracać lekko zamroczony lasem bez oświetlenia, jak to miało miejsce dziś :-)

Rano:
.

Wierzonka - Mielno


W Klinach mijam Dziewiczą Górę.

Wieczorem:


Antek robił pętelki nad Dziewiczą Górą


A tak prezentował się Księżyc dzisiejszego wieczoru.

Dobranoc

do pracy i z powrotem

Wtorek, 13 września 2016 · Komentarze(2)
Kategoria dpd
Kolejny dzień dojazdu rowerem do pracy. Rano ciepło, wieczorem gorąco. Wrzesień jest tego roku nadzwyczajny pod względem upalnej pogody, co ja akurat słabo znoszę.

Poranna jazda lasem w Kobylnicy.


Zachód słońca dziś taki.....


Gdy ja stałem na Ziemi, z jednej strony zachodziło Słońce, a z drugiej wschodził Księżyc.