praca

Wtorek, 3 stycznia 2017 · Komentarze(4)
Kategoria dpd
Około 7:15 kiedy wyjeżdżałem była jeszcze ciemna noc, ale za to droga usypana została w nocy 2mm. warstewką śniegu, do tego lekki przymrozek, dlatego jechało mi się bajecznie.
Podczas powrotu pogoda zmieniła się diametralnie tzn. padający od popołudnia deszcz zrobił z tej warstewki śniegu mokrą, błotną breję, temperatura wzrosła i wzmógł się wiatr. Gdzieniegdzie pozostało troszkę lodu, dlatego z powrotem miałem asekuracyjną jazdę, ale mimo tego mam satysfakcję z przejażdżki.


Poranek


praca

Poniedziałek, 2 stycznia 2017 · Komentarze(6)
Kategoria dpd
Szukam sensu we wstawianiu zdjęć na blogu z wyjazdów rowerem do pracy w takie dni jak dzisiejszy. Podczas jazdy było tak ponuro zarówno rano jak i przed wieczorem, że jedyną zaletą w tej akcji może być tylko fakt, że jutro może być lepiej (!?) Hmmmm w każdym razie zawsze pozostaje radość z kręcenia korbą, a więc:


Poranek ok. 7:40


Popołudnie ok.16:20

Ciekawe jak będzie jutro....

Inauguracja

Niedziela, 1 stycznia 2017 · Komentarze(14)
Kategoria 1-40 km
Cieszy fakt, iż mimo zmęczenia po nieprzespanej nocy znalazłem odrobinę chęci, aby wyskoczyć pokręcić pierwsze kilometry w nowym roku. W towarzystwie Słońca chylącego się ku zachodowi pojechałem mieszaną trasą w kierunku Dziewiczej Góry, aby pokrążyć po tamtejszych leśnych duktach. Dodatkową radochę sprawiał mi fakt cudownie sprawującego się roweru, którego na tę okazję przygotowywałem godzinami, skrzętnie w zaciszu piwnicznego warsztaciku.

ździsie:

Przy pamiątkowym głazie w Dziewiczej Górze, upamiętniającym wielki pożar lasu z 1992 roku. Byłem wtedy mały, ale pamiętam czerwoną łunę od ognia, rozświetlającą niebo podczas gorących lipcowych nocy....


Tuż po zachodzie słońca niebo dziś rozświetliła równie czerwona łuna, jak ta z 1992 roku, tylko ta była zupełnie bezpieczna.

No cóż...noworoczna inauguracja rowerowa zaliczona :-)

Rowerowe pożegnanie roku 2016.

Sobota, 31 grudnia 2016 · Komentarze(10)
Kategoria 40-100 km
Nadszedł czas, aby pożegnać ten słaby rowerowo dla mnie rok 2016 i cieszy mnie fakt, że ostatni dzień roku spędziłem właśnie na rowerze. Na rowerze w znakomitym towarzystwie, gdyż na pomysł tego spotkania wpadł Piotras - mój kompan rowerowy i nie tylko. Potem puściliśmy jeszcze wieść Rolnikowi i na miejscu zbiórki było nas trzech. Przed startem wychyliliśmy prawdziwego champagne z biedry i jaaaaazda do lasu - do Puszczy Zielonki naturalnie.

Przepiękną pogodę mieliśmy dzisiaj, wręcz wymarzoną dla rowerzysty zimowego tzn. bezchmurne niebo, temperatura ok. 1 stopnia na plusie i brak wiatru. Poza tym kręcenie po świeżym lesie umilały nam rozmowy i wspominki wspólnych, rowerowych wypraw sprzed lat.
Miałem także okazję przetestować mojego białego rumaka, któremu zafundowałem generalny remont i wymianę wielu części, tak aby mógł służyć mi przez kolejne lata, mam nadzieję że bardziej owocne od tego 2016 roku, w którym rowerowo działo się u mnie bardzo mało.

Spotkanie z Piotrasem i Rolnikiem było dziś strzałem w dziesiątkę - w końcu pojeździliśmy razem, bo brakowało tego już bardzo, dlatego powtórzę się mówiąc wielkie dzięki Wam za ten dzisiejszy de facto pierwszy i ostatni rowerowy wypad 2016 roku ;-)

kilka sylwestrowo - rowerowych ujęć:

Opijamy te jedyne spotkanie w tym mijającym 2016 roku.


Mój felt odzyskał nowe życie


Słońce świeci pod niskim kątem, ale świeci :-)))


Okolica Dąbrówki Kościelnej


Okolice Dzwonowa. Piotras przypomina sobie jak rower wygląda....


Łąka śródleśna w okolicy Gaci


Jezioro Leśne


W Głęboczku na trawie łapiemy promienie słońca.

Pod koniec wycieczki dołączają do nas ziomki z Kiszkowa - Przemek i Ziko, którzy odprowadzają nas kilkanaście kilometrów po lesie, tym sposobem zupełnie spontanicznie jechało nas pięciu.

Od lewej: Ziko, Przemek, Grigori, Piotras, Rolnik.

Wszystkim rowerzystom życzę zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia, no i czasu na rower w 2017 roku. Trzymajcie się wszyscy i widzimy się niebawem na na rowerowych wojażach.



Najbliższa okolica w towarzystwie.

Niedziela, 6 listopada 2016 · Komentarze(15)
Kategoria 1-40 km
W planach miałem krótki wypad, tak dla zasady i kiedy tylko rano wstałem poczyniłem kroki w celu ziszczenia założonego zadania. Kiedy to właśnie zdążyłem dojść do siebie, mój telefon zawibrował energicznie, niosąc przy okazji wiadomość od kolegi Darka, szykującego się właśnie do przejażdżki. Umówienie się z Darkiem poszło sprawnie i po godzinie kręciliśmy korbami po niedalekiej okolicy.
Czas na rowerze w towarzystwie dzisiejszego kompana upływał pod znakiem na tyle ciekawych rozmów, że ani nie widzieliśmy jak mamy ubłocone rowery, gdyż drogi jakimi jeździliśmy były w większości gruntowymi oraz leśnymi. Ale jak wiadomo przy asfaltach rzadko można natrafić na coś ciekawego - bynajmniej moim okiem, dlatego błockiem się nie przejmowaliśmy, a i kilka ładnych miejscówek odwiedziliśmy.

Coś w ten deseń:

Darek i Grigor


Polna droga z Kicina do Wierzenicy (droga krzyżowa)


Takie piękne, rzeźbione stacje drogi krzyżowej na drodze Kicin - Wierzenica.


Kościół w Wierzenicy - jeden z najstarszych kościołów drewnianych w Polsce. Więcej info o kościele tutaj.


Dworek w Wierzenicy widziany z Alei Filozofów.

Żeby tak pięknie nie było, to po przyjeździe do domu zaczęło mnie lekko w kościach łamać. Mam nadzieję, że nic poważnego z tego nie wyjdzie. Kuruję się. Dziękuję za uwagę.


Puszcza Zielonka

Sobota, 5 listopada 2016 · Komentarze(2)
Kategoria 40-100 km
Wycieczka jakich u mnie od groma, czyli do lasu. Jestem z tego typu rowerzystów, co rower traktują jako rzecz podrzędną - przyjemnie i szybko mogę przedostać się nim w miejsca, które mnie ciekawią. Tym sposobem przedostałem się dziś polnymi drogami do Puszczy Zielonki, gdzie spędziłem wiele przyjemnych chwil, kręcąc korbą wśród przyrody.

ździsie:

Na polu kukurydzy w Wierzonce trwają żniwa.


Stado saren na polu w Mielnie.


Kierunek Puszcza Zielonka


W lesie jeszcze kolorowo.


Czubajka kania zwana często sową - całkiem smaczny grzyb, smażony w panierce.


Daniele - moi fotogeniczni ulubieńcy na szlaku.

Dziś widziałem także dorosłego byka jelenia szlachetnego, z obfitym porożem. Niestety zwierz ten przebiegł mi przed kołami z taką szybkością, że o zrobieniu zdjęcia mogłem pomarzyć. Jego specyficzny zapach czułem jeszcze przez chwilę. Czasem zdarza mi się widzieć jelenie w Puszczy Zielonce, jednak są one mniej liczne od innych zwierząt leśnych jak przykładowo daniele i zdecydowanie rzadziej wychodzą na spotkanie z człowiekiem - chodzi mi o leśne drogi. Zaszywają się zazwyczaj gdzieś głębiej, w miejscach trudno dostępnych. Zwykle mój kontakt z jeleniami, wygląda tak, że gdzieś w gęstwinie leśnej widzę szybko przemieszczające się ciemno - brunatne cielska, słyszę przy tym trzask łamanych gałęzi, a jeśli jestem ustawiony pod wiatr to i wyczuję ich dziką woń. W lesie wszystkie zmysły pracują.

Dziękuję za uwagę :-)

Puszcza Zielonka

Wtorek, 1 listopada 2016 · Komentarze(10)
Kategoria 40-100 km
Jesień to dla mnie najlepszy czas do jazdy rowerem. Po prostu uwielbiam czas, kiedy przyroda przygotowuje się do zimy, kiedy jest tak kolorowo w lesie, temperatura jest taka, że ani się zgrzeję, ani wyziębię, insekty nie kąsają, opony nie grzęzną w piachu, w lesie nie ma przypadkowych ludzi itd.
Dziś jako, że święto kościelne, w lesie byłem sam. Zupełny relaks wśród przyrody. Z nieba lekko dżdżyło, dlatego unosząca się mgiełka dawała wrażenie parującego lasu. Zrobiłem sporo kilometrów po Puszczy Zielonce, łapiąc aparatem piękno jesieni na leśnych szlakach i mimo, że z nieba padały krople wody, wokoło wydawało się być ponuro, zimno - dla większości ogólnie ujmując nieprzyjemnie, to dla mnie było jak najbardziej przyjemnie. Może ja jakiś inny jestem.....zresztą popatrzcie na zdjęcia z wycieczki:


Daniel


Puszcza Zielonka - jesień w uroczysku Maruszka


Puszcza Zielonka - droga z Mielna do Pławna.


Puszcza Zielonka - takie dęby można spotkać po drodze.


Puszcza Zielonka - błotniste kałuże.


Puszcza Zielonka - jesienne kolory w głębi lasu.


Puszcza Zielonka - powalona sosna.

Listopad zainaugurowałem wycieczką do lasu. Dziękuję za uwagę.

2 w 1 - czyli plan doskonały.

Poniedziałek, 31 października 2016 · Komentarze(9)
Kategoria 1-40 km
Będąc jeszcze w pracy miałem nie lada dylemat, kiedy to zastanawiałem się nad planem spędzenia wolnego czasu po południu. W głowie krążyły mi dwa warianty:
a) wlot do monopolowego po piwo i relaks w fotelu
b) przejażdżka rowerem po lesie i relaks wśród drzew

Wybór odpowiedniego planu nie zajął mi wiele czasu, choć łatwo nie było....
Dla ułatwienia wstawię zdjęcie.

Rower i piwo? Dlaczego nie - pod warunkiem ze w lesie wychylasz i z lasu się nie wychylasz :-)

Warto wspomnieć gdzie też dziś byłem na tym rowerze - więc było tak:
Najpierw wsiadłem na rower i pojechałem do lasu, potem wypiłem tam 2 izobroniki, następnie ku.....wa nie pamiętam :S
Ale te dwie dyszki jakoś zrobiłem i nawet do domu wróciłem - brawa dla mnie!

Zażyć jesieni.

Sobota, 29 października 2016 · Komentarze(16)
Kategoria 40-100 km
Wreszcie sobota! Dzień, w którym mogę odpocząć od pracy, porobić to na co mam ochotę, pobyć tylko sam ze swoją pasją, odciąć się od monotonii dnia powszedniego. Tylko w sobotę czuję prawdziwą wolność, kiedy wsiadam na rower i mogę pojechać gdzie tylko koła poniosą.

Tej soboty koła mojej niezawodnej zimówki poniosły mnie może niezbyt daleko, ale wcale nie potrzebowałem dziś wielkich dystansów aby pocieszyć się wspomnianą wolnością. Chciałem także zażyć trochę jesieni....tej prawdziwej jesieni, kiedy deszcz przeplata się z promieniami słonecznymi, gdzie wiatr zerwać chce kask z głowy, a spadające liście ścielą leśne ścieżki wszystkimi odcieniami ciepłych barw.

Jechałem po prostu przed siebie, zajeżdżając nad Jezioro Kowalskie, nad którym silnie wiejący, zachodni wiatr utworzył sporą falę. Zrobiłem sobie mały postój na plaży w Jerzykowie i posłuchałem szumu jeziornych fal...

Wierzonka - jesień nad stawami.


Grigori


Plaża w Jerzykowie nad Jeziorem Kowalskim.


Jezioro Kowalskie


Jerzykowo - szachulcowy dom pod pomnikowym dębem.

Nad Jeziorem Kowalskim było dziś tak pięknie, że z żalem odjeżdżałem z jerzykowskiej plaży. Jednak miałem w planie podjechać jeszcze do Puszczy Zielonki, mając w głowie widok jesiennych ścieżek leśnych pokierowałem koła roweru w tamte strony. Kiedy już zaszyłem się w leśnych ostępach, tak mi się podobało, że i stąd żal było wyjeżdżać. Mógłbym tu zamieszkać.


Puszcza Zielonka - niebieskim szlakiem z Tuczna do Ludwikowa.


jesień to najpiękniejsza pora roku


Buczyna, czyli las buków.

Jadąc rowerem po lesie, zawsze "kątem oka" wypatruję jakiegoś zwierza. Dziś widziałem spore stado danieli, jednak cwane tak kicały między drzewami, że jedyne zdjęcie jakie udało mi się zrobić jest zamazane :-(
Jednak nie chodzi tym razem o jakość zdjęcia, tylko o to co ująłem. Wytężcie zatem moi drodzy oczy, aby podziwiać pięknego, rogatego byka daniela.


Byk daniela w kniei


nieco bliżej....

Zażyłem trochę jesieni na rowerze - mojej ulubionej pory roku, na ulubionym środku transportu. Nic więcej mi nie trzeba. Dziękuję za uwagę.



Jezioro Turostowskie

Sobota, 22 października 2016 · Komentarze(4)
Kategoria 40-100 km
Wymyśliłem sobie, aby objechać Jezioro Turostowskie dookoła. Zbiornik ten, choć znajduje się niedaleko mojego domu, jest mało poznany, co znaczy u mnie "do nadrobienia". Dotarłem zatem na miejsce i spróbowałem tego dokonać. Moje zamiary jednak zostały skutecznie zahamowane przez broniące brzegu bagna i grząskie olsy.
Przedzierałem się nawet przez ten ols z niemałym trudem, zbierając po drodze różne gałęzie, mokrą trawę i błoto na butach. Wyszedłem oczywiście nie gdzie indziej, jak na terenie prywatnym, skąd nie chcą się narażać na nie daj Boże jakieś śruciny, szedłem tymi zaroślami aż do najbliższej ścieżki wyprowadzającej z tego grzęzawiska, a widok na jezioro przez trzcinowiska i las miałem bardzo ograniczony.
Nierzadko prowadząc rower, udało mi się pokonać możliwie najdłuższy odcinek linii brzegowej. Mógłbym powiedzieć, że dzisiejszy wypad był wycieczką pieszo - rowerową, ale najważniejsze że ciekawość mam zaspokojoną i wiem już niemal w 100%, że zdjęcia na całe Jezioro Turostowskie zrobić się nie da, chyba że paralotnią.

Mimo wszystko wycieczka przyjemna. Słońce przebijało się czasem przez chmury, temperatura idealna, widok złotej jesieni dawał mi dziś sporo endorfin. Wracałem przez Puszczę Zielonkę, gdzie zrobiło się już na prawdę kolorowo, szkoda tylko że te chmury nie chcą się bardziej przerzedzić - dałoby to niesamowity, jesienny efekt wizualny.

Takie dziś zdjęcia porobiłem:

Złote liście klonów przy drodze Bednary - Krześlice.


Jazda polną drogą z Łagiewnik do Turostówka


Jezioro Turostowskie


Pagórkowate tereny przy brzegu Jeziora Turostowskiego.


Jezioro Turostowskie. Widok z Karczewka.


Sarny


W Dąbrówce Kościelnej znowu odbywał się ślub. Tym razem na parę młodą czekał żółty Polonez.


Jazda Traktem Poznańskim przez Puszczę Zielonkę.

Dziękuję za uwagę. Pozdrawiam.