praca

Czwartek, 8 listopada 2018 · Komentarze(2)
Kategoria 40-100 km, dpd
Rano w niektórych miejscach wisiała gęsta mgła. Wracałem okrężna drogą, tak dla draki.


praca

Środa, 7 listopada 2018 · Komentarze(4)
Kategoria dpd, 40-100 km
Co dziwi, to jazda od 6:00 rano tylko w długich spodniach, koszulce i bluzie i czuć komfort termiczny. Co za listopad?!


Widok na Swarzędz z drogi Katarzynki - Gruszczyn o wschodzie słońca.

praca

Wtorek, 6 listopada 2018 · Komentarze(3)
Kategoria 40-100 km, dpd
Dziś podziwiałem wschód słońca.

praca

Poniedziałek, 5 listopada 2018 · Komentarze(6)
Kategoria 40-100 km, dpd
Pora zacząć kolejny tydzień pracy, a że dziś nie padało to rano na rower i wiksa asfaltem do pracy. Po pracy to już zupełnie inna trasa, w większości terenowa, bo tak lubię.
Tak się składa, że wychodząc o 16 z pracy, słońce już chyli się ku zachodowi i muszę wracać o świetle lampki. Takie krótkie są już te dni, a gdzie tu jeszcze do najkrótszego w roku? W grudniu to będę wyjeżdżał o ciemnicy i wracał o ciemnicy.


Taki pejzaż malowało dziś niebo lekko przed 17:00 na drodze Gruszczyn - Katarzynki.

listopadowa Puszcza Zielonka

Niedziela, 4 listopada 2018 · Komentarze(6)
Kategoria 40-100 km
Ostatnio tak jakoś krążę blisko Puszczy Zielonki, czasem nawet liznę, ale wjechać głębiej to już nie. Dziś nastawiłem się na jazdę tylko i wyłącznie po PK Puszcza Zielonka i cel zrealizowałem.

Pogoda dziś była wisielcza tzn. depresyjna, bo mimo wczesnej pory, było ciemno i chłodno, a dookoła unosiła się mgła i wilgoć. W taką właśnie pogodę trzeba pamiętać o powiedzeniu, o którym ja dziś zapomniałem, mówiącym: "nie ma złej pogody, tylko ubiór".
Męczyłem się kolejny dzień z zapoconymi plecami, no cóż...

Mimo to parę ładnych kilometrów po lesie zrobiłem i dałem swoim nogom nieźle popalić. Drogi zielonki powoli zaczynają namiękać wodą i stają się trudne do przejechania, a dodam że poruszałem się dziś tymi mniej uczęszczanymi  ścieżkami, które pokryte są grubą warstwą, miękkich, mokrych liści, po których kręci się mozolnie - normalnie czuję jak teraz po wszystkim pulsują mięśnie!

Las mimo szarugi prezentuje się jeszcze kolorowo i jak zwykle uspokaja mnie szum drzew:

ździsie leśne:

okolica Wronczynka


kolory jesieni


dąbrowa


podziwiam modrzew w rezerwcie

Do następnego :-)

3 gminy

Sobota, 3 listopada 2018 · Komentarze(5)
Kategoria 40-100 km
Wycieczka po trzech gminach: Pobiedziska, Łubowo i Kiszkowo. Pogoda słaba na rower, bo lekko kropiło i jakoś tak ponuro przez te chmury. Choć zrobiłem spory dystans, kręciło się ciężko i w dodatku nie mogę ostatnio trafić z ubiorem - dziś niepotrzebnie zakładałem bluzkę termoaktywną, bo plecy miałem wręcz sklejone. Finalnie jednak jestem oczywiście usatysfakcjonowany przejechanym dziś dystansem.

Zahaczyłem dziś o 2 parki krajobrazowe:
ździsie:

kropi


Jezioro Lednickie - widok z Imiołek


wielkie pole w okolicy Kiszkowa




rzeka Mała Wełna za Kiszkowem

praca

Piątek, 2 listopada 2018 · Komentarze(3)
Kategoria 40-100 km, dpd
Pogoda sprzyja, więc wiooo do pracy na jednośladzie. Właśnie tak - realizuję swoje założenie, że gdy jestem zdrów, nie pada deszcz i nie mam nic do załatwiania na szybko po pracy, jadę rowerem.
Jedynym minusem tego przedsięwzięcia jest rychły poranek, ponieważ po przeprowadzce z Wierzonki do Pobiedzisk, odległość do pracy mi się wydłużyła dwa razy, czyli mam teraz równe 20 km. w jedną stronę, więc jadę sobie spokojnym tempem równą godzinę. Ale są też plusy, bo oszczędzam siano na paliwo, zażywam ruchu i nabijam kilometry. Nabijam je szczególnie podczas powrotu, kiedy presja czasu znika i jadę sobie okrężną drogą, czasem zahaczając nawet o moją rodzinną Wierzonkę, tak jak to miało miejsce dziś. A do pracy przeważnie jadą prostą, nudną, asfaltową, ruchliwą, głośną i beznadziejną, starą krajówką nr 5 i zazwyczaj jestem pół godziny przed 8 na miejscu, bo nie zniósłbym spóźnienia - nie toleruję spóźnień i tego tez wymagam od bliskich!

2 ździsie:

poranek w Bogucinie



wieczór w Wierzenicy

powitanie listopada - z tatą po gminie Pobiedziska i Kiszkowo

Czwartek, 1 listopada 2018 · Komentarze(6)
Kategoria 40-100 km
Wypad po okolicach gmin Pobiedziska i Kiszkowo w towarzystwie taty. Trasa wymyślana spontanicznie. Jazda spokojna, aby nie przeciążać moich nóg po wczorajszej setce. Jechało się komfortowo, bo temperatura była wysoka jak na te porę. 1 listopad zaskoczył nas wiosenną aurą i nawet udało nam się spotkać najprawdziwszego skowronka, który spłoszony szelestem naszych kół toczących się po polu, wzbił się do lotu ćwierkając te swoją pieśń - ale tak ledwo co "siódme przez dziesiąte". Okazuje się, że skowronki nie zawsze odlatują z Polski na zimę - może to wróży bardzo łagodną zimę?

taka trasa:
ździsie:

polna droga Złotniczki - Krześlice


klucz żurawi


czym jesień bogata - witaminy na wyciągnięcie ręki


pagórkowato w okolicy Turostowa


Na polny punkt obserwacyjny w Turostowie (125 m n.p.m.) pchamy rowery. Tutaj właśnie widzieliśmy skowronka.


no i zjazd


barwy jesieni


Jezioro Kołatkowsko - Stęszewskie


ścieżka w PK Promno pośród buczyny

Setka na koniec października. Pobiedziska - Janowiec Wlkp. - Pobiedziska.

Środa, 31 października 2018 · Komentarze(7)
Kategoria 100-200 km
Dziś wolne, a pogoda piękna, więc dawaj na rower Grigor! Co śmieszne, to wyjechałem bez żadnego planu na trasę, a finalnie wyszło 100 kilometrów. Pomysł na Janowiec Wielkopolski zrodził mi się w głowie niedługo po przejechaniu kilku kilometrów. Otóż pogoda piękna, jestem wypoczęty i dawno stówki nie zrobiłem: "oj forma słaba Grigor" pomyślałem. Długo nie musiałem czekać, kiedy tak sobie na psychikę sam wjechałem. Zatem w drogę do Janowca Wielkopolskiego.

Kręcenie tych prawie 5 dych do Janowca z Pobiedzisk, było całkiem łatwe, bo miałem południowy wiatr w plecy, więc jazda na ciężkim góralu nie sprawiała mi problemów - średnia to ok. 25 km/h. Gorzej było jednak podczas powrotu, kiedy musiałem stawić czoła konsekwentnemu wichrowi w twarz oraz ścianie stawianej mi przez ciężarówki jadące z przeciwka. Ale trzeba być twardym i obracać korbą, bo rower sam się nie napędzi! Męczyłem się te 5 dych z powrotem niemiłosiernie z prędkością nie przekraczającą 20 km/h, ale dałem radę i jaką mam teraz satysfakcję po wszystkim, to mi nikt nie zabierze :-)

Parę słów o Janowcu Wlkp. od Grigora:
W miasteczku tym byłem już wiele razy. Pierwszy raz, to chyba w 2011 roku. Nie wiem dlaczego, ale mam jakiś taki dziwny sentyment do tego miejsca. Może dlatego, ponieważ przez Janowiec właśnie przebiegała trasa mojej pierwszej dwusetki na rowerze? Może dlatego, bo leży w innym województwie? Może dlatego, bo byłem tam na rowerze z moimi najbliższymi - tata, brat Wojtas i Ania.  A może dlatego, bo mi się tam po prostu podoba? Nie wiem....W każdym razie zawsze miło mi się spędza czas na janowieckim rynku, wsłuchując się w dźwięk kropel wody przy tamtejszej fontannie.

taka trasa:
.
setkowe ździsie:

Kiszkowo


Dwór w Rybnie Wielkim


słoneczniki


Do Janowca niedaleko.


Jezioro Łopienno


Łopienno


W tym miejscu przekraczam granicę między województwami Wlkp., a Kuj. - Pom.


No i jestem.


Na Rynku Janowca Wlkp.: "nigdy więcej wojny"


kościół pw. św. Mikołaja w Janowcu Wlkp.


Grigor


Zimówką byłem tu pierwszy raz.


Wełna w Janowcu Wlkp.


Jesienne barwy po drodze.


Kombajn do buraków.

Dawno mnie tak nie zmęczyło sto kilometrów na rowerze. Dzień wolny - wykorzystany na 100% :-)))








praca + jeż

Wtorek, 30 października 2018 · Komentarze(4)
Kategoria 40-100 km, dpd
Dałem się dziś nabrać pogodzie i ubrałem się zdecydowanie za grubo. Skutkiem tego, były siódme poty podczas dojazdu do pracy, ponieważ w plecaku miejsca nie było na rękawiczki, kominiarkę i kurtkę, które mogłem zdjąć. To było bardzo niekomfortowe - wiem amator ze mnie ;-)
Po zmianie czasu na zimowy, słońce zachodzi kiedy kończę pracę, więc drogę powrotną oświetlałem lampką. Świetnie się jeździ po lesie w nocy z lampką Convoy s2+, nadal nie mogę wyjść z podziwu nad jej mocą. Kto wie, czy to właśnie nie ta lampka uratowała dziś pana jeża, który w PK Promno wyszedł na spotkanie z kołami mojego roweru. Zatrzymałem się, aby zrobić mu zdjęcie.

jeż