Setka na koniec października. Pobiedziska - Janowiec Wlkp. - Pobiedziska.

Środa, 31 października 2018 · Komentarze(7)
Kategoria 100-200 km
Dziś wolne, a pogoda piękna, więc dawaj na rower Grigor! Co śmieszne, to wyjechałem bez żadnego planu na trasę, a finalnie wyszło 100 kilometrów. Pomysł na Janowiec Wielkopolski zrodził mi się w głowie niedługo po przejechaniu kilku kilometrów. Otóż pogoda piękna, jestem wypoczęty i dawno stówki nie zrobiłem: "oj forma słaba Grigor" pomyślałem. Długo nie musiałem czekać, kiedy tak sobie na psychikę sam wjechałem. Zatem w drogę do Janowca Wielkopolskiego.

Kręcenie tych prawie 5 dych do Janowca z Pobiedzisk, było całkiem łatwe, bo miałem południowy wiatr w plecy, więc jazda na ciężkim góralu nie sprawiała mi problemów - średnia to ok. 25 km/h. Gorzej było jednak podczas powrotu, kiedy musiałem stawić czoła konsekwentnemu wichrowi w twarz oraz ścianie stawianej mi przez ciężarówki jadące z przeciwka. Ale trzeba być twardym i obracać korbą, bo rower sam się nie napędzi! Męczyłem się te 5 dych z powrotem niemiłosiernie z prędkością nie przekraczającą 20 km/h, ale dałem radę i jaką mam teraz satysfakcję po wszystkim, to mi nikt nie zabierze :-)

Parę słów o Janowcu Wlkp. od Grigora:
W miasteczku tym byłem już wiele razy. Pierwszy raz, to chyba w 2011 roku. Nie wiem dlaczego, ale mam jakiś taki dziwny sentyment do tego miejsca. Może dlatego, ponieważ przez Janowiec właśnie przebiegała trasa mojej pierwszej dwusetki na rowerze? Może dlatego, bo leży w innym województwie? Może dlatego, bo byłem tam na rowerze z moimi najbliższymi - tata, brat Wojtas i Ania.  A może dlatego, bo mi się tam po prostu podoba? Nie wiem....W każdym razie zawsze miło mi się spędza czas na janowieckim rynku, wsłuchując się w dźwięk kropel wody przy tamtejszej fontannie.

taka trasa:
.
setkowe ździsie:

Kiszkowo


Dwór w Rybnie Wielkim


słoneczniki


Do Janowca niedaleko.


Jezioro Łopienno


Łopienno


W tym miejscu przekraczam granicę między województwami Wlkp., a Kuj. - Pom.


No i jestem.


Na Rynku Janowca Wlkp.: "nigdy więcej wojny"


kościół pw. św. Mikołaja w Janowcu Wlkp.


Grigor


Zimówką byłem tu pierwszy raz.


Wełna w Janowcu Wlkp.


Jesienne barwy po drodze.


Kombajn do buraków.

Dawno mnie tak nie zmęczyło sto kilometrów na rowerze. Dzień wolny - wykorzystany na 100% :-)))








Komentarze (7)

Marek - No mogę powiedzieć, że całkiem nieźle kręcę, szczególnie że zacząłem dopiero w marcu. Jednak kilometrowo, to wyszło słabo. A zimówka poskładana na cacy.
Trollking - To mamy podobną historię z pierwszą dwusetką :-) A jeśli o wiatr chodzi, to specjalnie wybrałem wariant z powrotem pod wiatr, aby się sprawdzić, czy nadal mam takie samozaparcie jak kiedyś. Wyszło nieźle, ale trochę się jednak nawkurzałem.
malarz - Dzięki. Setka zawsze smakuje wybornie. Może uda mi się jeszcze do 7 tysiaków dojechać w tym roku.
Jarek - Słońce dawało, to zdjęcia oczojebne :-0
Kamil - Tak się złożyło tego dnia i to zupełnie nieplanowanie :-)
Tony - Trasa możnaby powiedzieć nudna, gdyby nie ten wiatr na powrocie :-)

grigor86 20:06 czwartek, 1 listopada 2018

konkretna trasa... gratuluję setki ! brawo!

tony1974 19:28 czwartek, 1 listopada 2018

Ale Ci się udało! Wolne, ładna pogoda i setka.

kamilzeswaja 17:29 czwartek, 1 listopada 2018

Oczojebne foty :) pogoda żyleta, przypomina mi starodawne moje wpisy. Pokręcił bym tam z Tobą

Roadrunner1984 12:12 czwartek, 1 listopada 2018

Wspaniałe fotografie :)
Gratuluję setki i przekroczenia sześciu tys. km w sezonie!

malarz 05:02 czwartek, 1 listopada 2018

Przez Janowiec (wcale nie)Wielkopolski też przejeżdżałem podczas mojej pierwszej dwusetki :)

Trafiła Ci się piękna pogoda na setę. A wiatr... hm, stary zły znajomy zawsze znajdzie patent, żeby uprzykrzyć jazdę.

Trollking 19:26 środa, 31 października 2018
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!