Wypad po okolicach gmin Pobiedziska i Kiszkowo w towarzystwie taty. Trasa wymyślana spontanicznie. Jazda spokojna, aby nie przeciążać moich nóg po wczorajszej setce. Jechało się komfortowo, bo temperatura była wysoka jak na te porę. 1 listopad zaskoczył nas wiosenną aurą i nawet udało nam się spotkać najprawdziwszego skowronka, który spłoszony szelestem naszych kół toczących się po polu, wzbił się do lotu ćwierkając te swoją pieśń - ale tak ledwo co "siódme przez dziesiąte". Okazuje się, że skowronki nie zawsze odlatują z Polski na zimę - może to wróży bardzo łagodną zimę?
taka trasa: ździsie: polna droga Złotniczki - Krześlice
klucz żurawi
czym jesień bogata - witaminy na wyciągnięcie ręki
pagórkowato w okolicy Turostowa
Na polny punkt obserwacyjny w Turostowie (125 m n.p.m.) pchamy rowery. Tutaj właśnie widzieliśmy skowronka.
no i zjazd
barwy jesieni
Jezioro Kołatkowsko - Stęszewskie
ścieżka w PK Promno pośród buczyny
Komentarze (6)
malarz - Jak do tej pory, wszystkie pory roku są wręcz wzorcowe, więc pewnie i zima pokaże się ze swojej prawdziwej strony, czyli mróz i śnieg. Ale też mam nadzieję, że ta pora roku będzie w tym roku dla nas łagodna. tony - Szczególnie, gdy ktoś ma na to czas :-) Trollking - Byliśmy w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze :-) Panie Marku - Niestety i tak bywa w życiu niektórych ludzi. Szczerze Panu współczuję i po stokroć doceniam moją obecną sytuację z rodzicami. Jarek - Jabłka były przepyszne. Na pewno takich w sklepie nie dostaniesz, szczególnie tych z mięskiem :-) A pogoda - tylko korzystać!
Człowieniu te jabłka to na sok trzeba brać , szkoda by się zmarnowało :). Co prawda 2 list. ale krótkie spodenki i tylko koszulka przy takiej TEMP :D:D:D:D
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017