Terenowo po Puszczy Zielonka w lipcowym upale.
Pierwsze uczucie po wyjściu z rowerem na dwór: "O kurwa" i proszę się nie zrażać, bo miałem gorący powód, aby tak właśnie stwierdzić :-) Ale cóż chciałem pojeździć, to pojechałem...
Z ekipą Piotrasa spotkałem się na Dziewiczej Górze, chwilka pogawędki i ruszamy w teren Parku Krajobrazowego Puszcza Zielonka. Wszyscy mieli ochotę wskoczyć do wody, dlatego za cel obrane zostało piękne Jezioro Miejskie w Okońcu. Po drodze żar lał się z nieba, drogi leśne miotały nami na wszystkie strony, piach parzył opony, a jednemu z uczestników dętka odmówiła współpracy, także czas dojazdu do jeziora nudą nie wiał :-)
Po przyjeździe na miejsce, naszym oczom ukazał się widok tłumów plażowiczów, ale także niebieska tafla wody, która zdawała się pląsem krzyczeć do nas: "Dalej! Wskakuj do mnie!" Co niektórzy byli przygotowani i poszli pływać, ja w tym czasie przełykając ślinę z pragnienia, posiedziałem na plaży gaworząc z przemiłą Sylwią - żoną Piotrasa.
Siedząc na plaży przypomniałem sobie, że robi się późno, dlatego pożegnałem się ze wszystkimi i odbiłem sobie samotnie w swoje rewiry. Po drodze zachwycałem się pięknem okoliczności przyrody, ale także fajnymi ciałkami dziewczyn przy prawie każdej plaży jaką mijałem po drodze :-)
Tak mi się dobrze jechało, że mimo lejącego się ze mnie potu, zrobiłem jeszcze wiele kilometrów po otulinie parku krajobrazowego, jeżdżąc drogami polnymi i będąc gonionym przez chmary much końskich!
Wracając do domu byłem z siebie dumny, że przy 40 stopniowym upale zrobiłem 50km. w piaszczystym terenie :-)
Kilka ździsiów:

Na Dziewiczej Górze

Ekipa się praży

Taki zjazd przy Jeziorze Miejskim

Nad Jeziorem Miejskim

Pajęcza sieć

W takich miejscach szukałem ochłody

Złoto na polach czeka na żniwa

Na polnych drogach lał się żar.

Wskazania termometru pokładowego powalają...
Dziękuję za uwagę i życzę miłego wieczorku.






























