rodzinnie

Niedziela, 13 lipca 2014 · Komentarze(7)
Kategoria 40-100 km
Niedzielny wypad po Gminie Swarzędz w towarzystwie ojca i brata.
Dziś poczułem właśnie to, czego się kiedyś obawiałem - moja forma zeszła kilka leveli niżej i po 5 dyszkach miałem dość :-( Teraz już ciężko będzie wrócić do formy sprzed kilku miesięcy. Po cichu czekam za zimą...


Czerwona ważka wielkości konia


kolory lata na wiadukcie w Rabowicach


Wojtas żre zboże, a tata coś pokazuje

Komentarze (7)

Kot dobrze prawi, wybierz się tam gdzie jeszcze rowerem nie byłeś, a na nowo poczujesz radość z jazdy :) To działa :)

rmk 11:57 czwartek, 17 lipca 2014

Na wypalenie sposób jest prosty: trzeba pójść z rowerem w innym kierunku i w ten sposób poszukać na nowo radości z jazdy. Powodzenia!! :)

Kot 06:29 wtorek, 15 lipca 2014

Anetkas - Widzę że Ty znasz naszego Grigora już na wylot ;-))) A truskawki prosto z pola niemyte ja też najbardziej lubię ;-)))

Monica 15:45 poniedziałek, 14 lipca 2014

Monika, temu zima bo Grigor to jest taki zwierz co lubi śnieg i mróz, lubi lepić bałwanki i wpadać po pas w zaspy - najlepiej rowerem :)
To świr, tylko pewnie je jakieś kradzione truskawki prosto z pola niemyte i tak to na niego działa ha ha ha :)
Widzę, że Wojtek też lubi tak sobie z pola coś zjeść jak braciszek ;)

anetkas 12:42 poniedziałek, 14 lipca 2014

Nie, proszę Cię , tylko nie zima ;-) A poza tym czemu zima?

Monica 22:09 niedziela, 13 lipca 2014

A gdzie te 400sta, w tym roku? Oj grigor!
Dupę w troki,mi go do przodu ;)

Beny79 18:53 niedziela, 13 lipca 2014
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!