Napędzony poprzednimi, nieudanymi próbami zdobycia najwyższego wzniesienia Wielkopolski - Góry Gontyniec 192 m.n.p.m , postanowiłem i w tym roku rzucić wyzwanie tej górce.
Wzniesienie znajduje się u podnóża miasta Chodzież, które ze względu na umiejscowienie na niezwykle malowniczym terenie - łańcuch wzgórz morenowych graniczy w Chodzieży z Pradoliną Noteci, nadając krajobrazowi górski charakter. Lasy i polodowcowe jeziora sprawiają, że miasto od dawna określane jest jako
Chodzieska Szwajcaria.
Do wyjazdu pewnie by nie doszło, gdyby na drodze nie stanęła mi równie zapalona i entuzjastycznie nastawiona bikerka -
Ania, która wraz ze mną stawiała czoła niełatwym, leśnym szlakom po tamtejszych górkach.
Koniec końców udało nam się odnaleźć szlak prowadzący na Gontyniec, zdobywając go mieliśmy oboje satysfakcję, ale i niezłą mordęgę, kąsani wciąż przez chmary komarów.
Oprócz samego Gontyńca, objechaliśmy większość atrakcji samej Chodzieży, które postaram się pokazać w galerii poniżej.
Na sam początek rozpakowaliśmy się na parkingu, na wzgórzu Talerz, gdzie umiejscowiony jest największy w Wielkopolsce stok narciarski. Z samego wzgórza o wysokości 123 m.n.p.m rozciąga się przepiękny widok na Jezioro Miejskie oraz panoramę Chodzieży.

Ania i Grigor na wzgórzu Talerz

Panorama ze wzgórza Talerz

Widok na Chodzież ze stoku narciarskiego na wzgórzu Talerz

Chodzieska Szwajcaria

Widok na kościół pw. św. Floriana
Następnie zjechaliśmy ze wzgórza, kierując się nad
Jezioro Miejskie (Chodzieskie). Na miejscu bardzo się nam podobało. Jezioro Miejskie choć nie jest duże, cieszy oko ze względu na wykorzystanie terenu pod rekreację i sport. Przy brzegu jeziora znajduje się wiele sportowych przybytków, zadbanych parków, pomostów. Na tafli zbiornika pływa sporo łódek, a wzdłuż brzegu prowadzi piękna pieszo-rowerowa promenada.

Molo nad Jeziorem Miejskim w Chodzieży

Po jeziorze odbywają się rejsy statkiem Chodzieżanka

Brzeg Jeziora Miejskiego w Chodzieży

Ania i Grigori na plaży w Łazienkach Chodzieskich nad Jeziorem Miejskim.
Po objechaniu Jeziora Miejskiego, pojechaliśmy rzecz jasna na Gontyniec - nasz główny cel. Po drodze zahaczamy jeszcze o małą wieś Oleśnicę, gdzie cykam zdjęcie tamtejszemu pałacowi.

Pałac w Oleśnicy z połowy XIXw.
Droga na Gontyniec, choć ze względu na słabe oznakowanie, nie okazała się być tym razem trudna. W zanadrzu mieliśmy mapkę oraz determinację, aby zdobyć ten szczyt. Troszkę krążyliśmy, aby odnaleźć na drzewie odpowiedni szlak i się udało. Jednak wjazd w głębsze ostępy lasu okazał się być mało przyjemny, mimo pięknego terenu, nie wiadomo z jakiej przyczyny naparzała na nas taka chmara komarów, że każde zatrzymanie się na zdjęcie, kończyło się bolesnymi ukłuciami dziesiątek, albo i setek komarów!
Ale Gontyniec został w końcu odkryty. Cieszy mnie ten fakt, jednak wielkim minusem tego miejsca jest brak jakiegokolwiek punktu widokowego. Wieża która stoi na szczycie pełni funkcje zgoła inne, pełno na niej antenek, wiatraczków itp... szkoda, na prawdę wielka szkoda, że nikt nie wpadł na pomysł postawienia na najwyższym wzniesieniu Wielkopolski, w tak pięknym terenie wieży widokowej - byłaby to niewątpliwie największa atrakcja turystyczna Chodzieży.
My tymczasem podziwialiśmy podczas zjazdu pofałdowany czerwony szlak, którego pokonanie na rowerze okazało się być dla nas nie lada wyzwaniem, ale się udało.

Czasem podjazdy były były ponad nasze możliwości

Zaletą podprowadzania rowerów pod górkę jest na przykład to, że można zbierać grzyby :-)

Ania i Grigori na szczycie Gontyniec 192 m.n.p.m

Na czerwonym szlaku było czasem bardzo stromo

Lasy okolic Gontyńca

Ania zjeżdża czerwonym szlakiem wśród pięknych widoków

......i znów pchamy.....a komary tną

Trochę jak w lesie Tolkiena :-)

Były też wąwozy
Zjeżdżając czerwonym szlakiem, wyjechaliśmy na ścieżkę wzdłuż
Jeziora Strzeleckiego. Malowniczo położone jezioro wśród lasu.

Jezioro Strzeleckie
Po wyjeździe z lasu kierujemy się nad następne jezioro w granicach Chodzieży -
Jezioro Karczewnik. Znowu przywitały nas ładne krajobrazy, a nad samym jeziorem zrobiło się tak gorąco, że zachciało nam się wejść do wody i ukoić swędzące nogi od ukłuć komarów.

Plaża nad Jeziorem Karczewnik

Jezioro Karczewnik

Za ten wspólny wyjazd mogę Anię nosić na rękach!
Po znojach na leśnych szlakach, na koniec wycieczki pojechaliśmy do Centrum Chodzieży. Tam chwila relaksu na Rynku i podziwianie tamtejszych zabytków. Najbardziej podobał mi się kościół pw. św. Floriana z jego różową elewacją, oraz zabytkowe Domy Tkaczy z XVIII - XIX w. które są unikalnym w skali regionu ciągiem zwartej zabudowy rzemieślniczej.

Kościół pw.św. Floriana w Chodzieży

Domy Tkaczy na ul. Kościuszki w Chodzieży. Klimat tej uliczki robi wrażenie.

Zadowoleni i zmęczeni żegnamy Chodzież.
Udało się. Cel osiągnięty i to z nawiązką. Wszystko się udało. Pogoda dopisała. Gontyniec zdobyty. Cała Chodzież objechana.
Aniu dziękuję :-*