Poznańska Malta z Anią.

Sobota, 23 lipca 2016 · Komentarze(4)
Kategoria 40-100 km
W pizdu z tymi wszystkimi, pogodowymi jasnowidzami - jak sobie człowiek nie wstanie i nie wyjdzie na dwór z rana, to nikt lepiej mu pogody nie przepowie....Napaliłem się wczoraj, zasugerowany wróżbami z portali pogodowych o rzekomym gorącu i przygotowałem na rower niemal plażowy strój! Pomyślałem, ale będzie cyna przed dziewczyną! Założę obcisłą koszulkę z odsłoniętymi ramionami - niech widzi moje tricki :-))) A tu piździawa jak w Irkucku! Mało tego - deszczyk siąpił, a na termometrze ledwo 20*C.

No dobra, bo koniec końców nie ma złej pogody na rower, jest tylko zły strój, dlatego ubrałem zwykły trykot i pognałem, rozgrzewając się nieco na miejsce zbiórki z Anią. Po spotkaniu powzięliśmy przed siebie trasę nieco mniej wymagającą, gdyż w zamyśle mieliśmy jechać nieco dalej, ale pod warunkiem świecącego Słońca. Pojechaliśmy na poznańską Maltę. A tam.....jakieś zawody sportowe nad Jeziorem Maltańskim. Ludzi jak mrówek - mówię o startujących w triatlonie. Pływali jakieś kółeczka w tej jebiącej,zimnej i brudnej wodzie - istny profesjonalizm.

Przejechaliśmy wspólnie brzegiem Jeziora Maltańskiego po krawężnikach i psich gównach, bo trasa rowerowa była zamknięta (triatlon). Jakoś przedostaliśmy się piękną wartostradą, która jechałem po raz pierwszy i jestem prawie usatysfakcjonowany jej jakością. Mówię prawie, ponieważ w jednym miejscu trzeba przedostawać się przez pokrzywy na Most Jordana, gdzie robimy sobie wspólne zdjęcie, przy okazji ja w celach charytatywnych cykam zdjęcia na tle katedry obcokrajowcom ich wypasionymi lustrzankami, raz to prawie położyłem się na ziemi z poświęcenia. Może znają mnie z mojego bloga i oglądają moje profesjonalne zdjęcia?

W każdym razie miałem z Anią niezły ubaw na trasie i wspólne kręcenie sprawia nam przyjemność, a to chyba najważniejsze. Podjechaliśmy jeszcze zgłodniali na małą piccuszkę, aby lekko naładować akumulatory. Po drodze pokazałem Ani fajny punkt widokowy w Koziegłowach (największa wieś w Polsce) z panoramą na prawie cały Poznań.

Warunki do jazdy rowerem były doskonałe mimo moich początkowych narzekań, do robienia zdjęć już nie, dlatego jest ich tak mało. Poza tym jechałem z piękną kobietą i niektórych zdjęć nie publikuję :P
Dobrze było ruszyć dupę, ale to właśnie dzięki Ani.

ździsie:

Ania & Grigori przed Katedrą w Poznaniu


Jezioro Maltańskie. W oddali Ratusz


Dla mnie to nie wandalizm - to sztuka.


Ania czuła się przy mnie dziś wyjątkowo bezpieczna.


i najedzona


Panorama  centrum Poznania z Koziegłów.

No i to by było na tyle.



Komentarze (4)

Zgłodniałam... :p

anka88 16:10 czwartek, 27 października 2016

Gdzie taka pizze można zamówić? Tak wypieczona :D Pozdrawiam

matswaj 20:05 sobota, 23 lipca 2016

Grigor znów w formie, również fotograficznej! Co te kobiety potrafią zdziałać :)

Ta pizza to dla jakiegoś pułku zamówiona? :)

Trollking 19:55 sobota, 23 lipca 2016
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!