Na herbatkę z Anią. Cel - pałac w Biedrusku.
Ale do sedna. Ania zainteresowana była pałacem w Biedrusku, a ja kiedyś tam byłem w odwiedzinach i pomyślałem, że to może być fajny cel wycieczki, nie tylko ze względu na jego urodę, ale także na atrakcje po drodze, które mógłbym Ani pokazać.
Tym sposobem obrałem podczas naszej wycieczki kurs po ciekawszych miejscówkach tamtych okolic.
Na pierwszy rzut podjechaliśmy do Czerwonaka, a konkretnie na przystań Akwen Marina nad rzeką Wartą.

Przystań nad Wartą w Czerwonaku.

Warta w Czerwonaku
Następnie jadąc po piaszczystych drogach na skraju Puszczy Zielonki, zapragnąłem pokazać Ani jeden z moich ulubionych punktów widokowych, znajdujących się oczywiście na polu, gdzieś między wioskami: Bolechówko i Trzaskowo. Punkt ten znajduje się zaledwie na 100 m.n.p.m ale jak na nasze wielkopolskie płaszczyzny cieszy oko.

Działo się na polu :-)

Widok ze wzniesienia

Jezioro Trzaskowskie

Końcówka żniw
Następnie udaliśmy się właśnie do Biedruska, mijając po drodze most nad Wartą.

Warta z mostu w Biedrusku
Dojechaliśmy pod pałac w Biedrusku. A tam....pięknie jak nie wiem co :-)
Słońce w pełnej krasie oświetlało kremową elewację budynku. W parku dookoła porozstawiane stoliki dla gości Restauracji Pałacowej, z której to menu skorzystaliśmy z Anią. Piękna fontanna, kwiaty, świerki, wystawy wojskowe i piękne limuzyny, gdyż w takim reprezentatywnym miejscu warto wyprawiać na przykład wesele.
Spędziliśmy tam sporo czasu, najedliśmy się, wypiliśmy pałacową herbatę, pozwiedzaliśmy okoliczny park.

Pochodzący z 1877 roku neoklasycystyczny pałac w Biedrusku. Wzniesiony m.in. przez Ottona Von Treskowa - ówczesnego właściciela mojej ukochanej, obecnie zamieszkiwanej wioski - Wierzonki.

Fontanna

Herbata pałacowa :-)

Takie fury tam podjeżdżają!
Na koniec chciałem Ani pokazać fragment Nadwarciańskiego Szlaku Rowerowego, dlatego pojechaliśmy krótki odcinek od Bolechowa do Owińsk, wśród dzikiej przyrody, przy brzegu Warty. Ścieżka była całkiem przyjemna, ale niekiedy wymagająca uwagi, dużo korzeni, sypki piasek i niekiedy błotne kałuże. Przejechaliśmy odcinek z uśmiechami.
Jadąc fragmentem NSR znalazłem 3 dorodne Kanie tzn. sowy - popularne, bardzo smaczne grzyby, które smaży się na patelni jak schaboszczaki! Serce mi się krajało, kiedy musiałem je zostawić :-(((( To jedyny smutny aspekt tej wycieczki.

Fragment NSR w Owińskach

Musiałem zostawić pyszne sowy......
Potem dojechaliśmy do do domu. Piękny dzień na rowerze. Tego mi brakowało - DZIĘKUJĘ ANIU!




