przejażdżka wieczorna

Piątek, 21 kwietnia 2017 · Komentarze(3)
Kategoria 40-100 km
Zwykła wieczorna przejażdżka po asfaltach w gminach: Swarzędz, Kostrzyn i Pobiedziska, tak dla zdrowia.
Trasa wiodła: Wierzonka - Wierzenica - Kobylnica - Gruszczyn - Swarzędz - Jasin - Łowęcin - Sarbinowo - Góra - Jankowo - Biskupice - Jerzykowo - Kołata - Kołatka - Kowalskie - Karłowice - Wierzonka.


Jak rower zadbany, to i na najtańszych podzespołach sprawia wielką przyjemność - Mój Felt Q26 rocznik 2009 (zimówka) ale ujeżdżany cały rok.

Na dziś tyle :-)

praca + wspomnienia

Czwartek, 20 kwietnia 2017 · Komentarze(5)
Kategoria dpd
Po pracy, wykorzystując dobrą pogodę, czyli brak deszczu i wiatru, zrobiłem sobie objazd okolic: Wierzonka - Wierzenica - Kobylnica - Janikowo - Bogucin - Uzarzewo - Biskupice - Promienko - Promno - Gorzkie Pole - Borowo Młyn - Jerzyn - Kołata - Wronczyn - Stęszewko - Tuczno - Karłowice - Wierzonka.

Jadąc spokojnym tempem, w głowie krążyły mi różne rowerowe myśli i wspomnienia. Na bikestats jestem od 2010 roku, bloga prowadzę skrupulatnie i wszystkie wspomnienia zapisane są w moim archiwum, które w każdym momencie mogę sobie przejrzeć i przypomnieć. A co było przedtem?

Na rowerze jeżdżę nie od 2010 roku, tylko od wczesnych lat młodości, kiedy to mój tata zaszczepił we mnie bakcyla do tego sportu, biorąc mnie na wycieczki po okolicach bliższych i dalszych. Tata dbał o to, abym zawsze miał jakiś sprawny rower i kiedy tylko nadarzała się okazja, jeździliśmy pamiętam wspólnie wiele kilometrów po okolicy. Potem kiedy już poszedłem do szkoły, nastał czas na jazdę bardziej poważną i uczestnictwo w wielu rajdach terenowych, w których pośrednictwie różnych organizacji organizatorem był mój nauczyciel geografii Pan Włodzimierz Buczyński. Z Panem Włodkiem uczestniczyłem niemalże w każdym rajdzie, w których to niekiedy otrzymywałem plakietki pamiątkowe. Oprócz tego jeździłem oczywiście po szkole.

Pamiętam kiedy bodajże w 1999 roku pojechałem z tatą rowerem do Poznania po mój pierwszy licznik rowerowy - Sigma 300. Po około 5 latach licznik naliczał od zera, gdyż przekroczone zostało 10 000 kilometrów, a z moich małych sukcesów tamtych lat było przejechanie na trekingu (Victus na zdjęciu poniżej), w wieku ok.12 lat 105 kilometrów - trasa prowadziła z Wierzonki do Witkowa za Gnieznem i z powrotem, oraz podjazd pod Dziewiczą Górę, bez zatrzymywania na składaku (Romet na zdjęciu poniżej) w wieku 9 lat :-)

Ech! Jedziemy dalej i zobaczymy co przyniosą następne lata :-)

Plakietki z rajdów. W ciemię bity nie jestem :-)


1996 rok i mój Romet Zenit. 10 letni Grigor :-)


1999 rok i mój Victus. 13 letni Grigor :-)

Pozdrower :-)

praca + myjka i Jezioro Kowalskie

Środa, 19 kwietnia 2017 · Komentarze(6)
Kategoria dpd
O poranku, mimo świecącego słońca, było chłodno. Po pracy, słońce schowało się za chmurami i nadal było chłodno, jednak co po pracy, to po pracy i miałem ochotę na krótka przejażdżkę, a musiałem umyć rower, gdyż po poniedziałkowym dyngusie, wyglądał jak przenośna piaskownica. Myjka znajdowała się w Biskupicach, więc miałem cel przejażdżki, a stamtąd z kolei już żabi skok nad Jezioro Kowalskie, więc i tam podjechałem.
Nad zalewem Słońce przebijało się zza chmur, rzucając piękne promienie, a na polu w Kołacie widziałem pierwszy raz w tym roku bociana - tyle z ciekawostek na dziś.




Pozdrower

Lany poniedziałek

Poniedziałek, 17 kwietnia 2017 · Komentarze(6)
Kategoria 40-100 km
Wiedziałem, że będzie padał deszcz, ale mimo to wyszedłem na rower. Pierwsze 10 kilometrów odbyło się w suchych warunkach, jednak będąc na wysokości wsi Potasze, zaczęło konsekwentnie kropić. Potem to już wiadra wody lały mi się na głowę. Przejeżdżając Puszczę Zielonkę w szerz, czyli od Potasz do Dąbrówki Kościelnej zdążyłem się już nieźle zgnoić wodą i błotem, że podczas wyjazdu na asfalt prowadzący do Kiszkowa, postawiłem wszystko na jedną kartę i wydłużyłem sobie trasę, jadąc północno - wschodnimi obrzeżami parku - tak czy inaczej byłbym cały mokry.
Wszystko byłoby ok, gdyby nie marznące palce rąk, które dawały mi się we znaki w przesiąkniętych wodą rękawiczkach. Poza tym woda zmoczyła mi wszystko, oprócz tułowia schowanego pod kurtką deszczową.
W pewnym momencie nie omijałem już nawet głębokich, leśnych kałuż, bo byłem tak przemoczony, że nie czułem dodatkowych chluśnięć na swoim ciele. Buty mimo neoprenowych ochraniaczy zaczęły chlupać dość szybko, a fontanna spod przedniego koła robiła jako bidon - wystarczyło tylko wystawić język i do organizmu na bieżąco dostarczany miałem życiodajny płyn z niezliczoną ilością minerałów - minerały miały zazwyczaj średnicę kilku milimetrów i pięknie zgrzytały między zębami (granit, krzemień, bazalt).
W pewnym momencie pomyślałem o zrobieniu zdjęcia sytuacji, w której się znalazłem, jednak aparat po wyjęciu z tylnej kieszonki również oblepiony był mieszanką wody i minerałów, dlatego szybko schowałem go do szczelnego pomieszczenia w plecaku i pozostaje mi tylko opowiedzieć wszystkim lubiącym jazdę na rowerze, jak to dziś cudownie hartowałem ducha.

Podsumowując: Czasem i w deszczu trzeba pojeździć jak ma się taką cyklozę. Potem w pięknym słoneczku można powspominać i docenić sytuację w jakiej się znajdujemy :-)

Oto trasa. Przypomnę - od Potasz lał deszcz :-)

Terenowo: Dziewicza Góra - Murowana Goślina.

Niedziela, 16 kwietnia 2017 · Komentarze(2)
Kategoria 40-100 km
Ciężkie nogi, kropiący deszcz oraz zimne powietrze mogły mnie zniechęcić dziś do roweru, jednak nie przeszkodziło mi to w zrobieniu sobie terenowej wycieczki. Trasa wiodła skrajem Puszczy Zielonki, a z powrotem już w jej środku.
Odkryłem wioskę, przez którą jeszcze nie przejeżdżałem: Miękowo się zwie i są tam ciekawe widoki na oddaloną opodal dolinę Warty. Poza tym krążyłem w lasach przy Murowanej Goślinie i odbiłem w ciemnię zielonkowskich borów, męcząc się na grząskich, usłanych patykami, gałęziami, koleinami i błotem drogach. Dziś o dziwo nie zaobserwowałem ani jednego zwierza.

 Trasa: Wierzonka - Mielno - Kliny - Dziewicza Góra - Czerwonak - Miękowo - Annowo - Owińska - Bolechówko - Bolechowo - Murowana Goślina - Trzaskowo - Potasze - ..........Puszcza Zielonka....... - Ludwikowo - Tuczno - Karłowice - Wierzonka.

ździsie:

Miękowo


Miękowo


Polna droga do Bolechowa


Puszcza Zielonka.





Puszcza Zielonka - leśne spotkania.

Sobota, 15 kwietnia 2017 · Komentarze(4)
Kategoria 40-100 km
Wespół z tatą i Piotrasem, wybrałem się do Parku Krajobrazowego Puszcza Zielonka.
Kręcąc korbami, poruszaliśmy się przeróżnymi szlakami, ale czasem i drogami zupełnie nieoznakowanymi, przez co doszło do kilku ciekawych spotkań z leśną zwierzyną.
Wszędobylskie daniele towarzyszyły nam najczęściej, choć natrafialiśmy przeważnie na osobniki pochowane gdzieś w leśnej gęstwinie. Były też trzy spotkania z dzikami, co nas zaskoczyło, ponieważ dziki nie jest łatwo wytropić w Puszczy Zielonce. Jadąc ścieżką raczej nie ujeżdżaną przez przypadkowych ludzi, natrafiliśmy na stado jeleni, które po kilku susach zniknęły między świerkowymi konarami. Był też jeden drapieżnik, jednak przebiegł nam drogę zbyt szybko i znienacka, nasze domysły krążyły między lisem, kuną, rosomakiem...

Jazda po jakiejś 1,5h stała się mokra, gdyż zaczął padać deszcz. Z małymi przerwami towarzyszył nam on już do końca wycieczki, ale nie był to na tyle intensywny opad, aby zniechęcić do jazdy. Powiem więcej - w takim wiosennym deszczyku, w lesie i w takim towarzystwie, to była prawdziwa przyjemność pojeździć. Dlatego wielkie dzięki Ci Piotras ode mnie i taty za ten dzisiejszy wypad.

Trasa po lesie była tak pomieszana, że śladu nie jestem w stanie wyrysować, ale na pewno krążyliśmy w okolicach: Wierzonka - Karłowice - Tuczno - Odrzykożuch - Dąbrówka Kościelna - Dzwonowo - Łopuchówko - Łopuchowo - Głęboczek - Zielonka - Tuczno - Ludwikowo - Mielno - Wierzonka.

A oto kilka ujęć z lasu:

Przy ogromnej jodle pospolitej


Jazda leśnymi ścieżkami


Daniele w drodze do Dąbrówki Kościelnej


Odpoczynek pod wiatą w Łopuchówku - tata zaklina deszcz.


Jezioro Worowskie


Dzikie gęsi z małymi i łabędź niemy na Jeziorze Worowskim.


Daniele świetnie się maskują


Pan daniel :-)


Błotnista droga do Ludwikowa.

Wspaniały dzień w terenie. Teraz rower do mycia......


Dziewicza Góra i okolice

Piątek, 14 kwietnia 2017 · Komentarze(3)
Kategoria 40-100 km
Przez niesprzyjającą pogodę nie dało się komfortowo pojeździć przez ostatnie dwa dni. Dziś mnie telepało od braku roweru i po południu, kiedy na niebie zaczęło się przejaśniać, postanowiłem wstrzelić się w bezdeszczowe okienko i wyskoczyć na rower.

Udało się nie zmoknąć, a i pojeździło się po Puszczy Zielonce i jej otulinie. W dzisiejszej wycieczce towarzyszył mi tata.
Na początek pojechaliśmy skrajem lasu przez Dębogórę, Kliny i Kicin do Koziegłów. W Koziegłowach pokazałem tacie kilka fajnych miejsc widokowych, z których rozpościera się wspaniały widok na Dziewiczą Górę i Poznań.
Następnie odbiliśmy przez Czerwonak na Dziewiczą Górę, pod którą sprawnie podjechaliśmy. Na szczycie krótki postój i dalej w las. Pokręciliśmy sporo po szlakach Puszczy Zielonki, odpoczywając jednocześnie wśród leśnych ostępów. W lesie widzieliśmy stado jeleni.

Bardzo dobrze się nam jeździło dziś, że aż kończyć się nie chciało, jednak po godzinie 18:00 zaczęło kropić i dzisiejszą wycieczkę trzeba było kończyć. Mimo to wspaniale się czuję i cieszę się, że mimo złej pogody - zaspokoiłem żądzę roweru na dziś.

Oto kilka zdjęć:

Dziewicza Góra - widok od strony Koziegłów.


Widok na centrum Poznania z Koziegłów.


Takie widoki po drodze z Koziegłów do Czerwonaka.


Powodzi się niektórym w Czerwonaku :-)))


Wieża widokowa na szczycie Dziewiczej Góry.


Jazda przez Puszczę Zielonkę.

Dziś jestem zaspokojony rowerowo, ale boję się o jutro - deszcze niespokojne :-S

praca

Wtorek, 11 kwietnia 2017 · Komentarze(4)
Kategoria dpd
Kolejny chłodny poranek i kolejny dzień zmagania się z wiatrem. Do pracy jednak dojechałem, a po pracy zboczyłem nieco i znalazłem się na Dziewiczej Górze, skąd lasem wracałem sobie spokojnym tempem i z wiatrem w plecy do Wierzonki. Dobrze, że nie wystraszyłem się dziś prognoz pogodowych, bo idealnie wstrzeliłem się z dojazdami w bezdeszczowe okienko.

Dla mnie w lesie zawsze świeci zielone światło :-)

praca + po szpeje do rowerowego.

Poniedziałek, 10 kwietnia 2017 · Komentarze(5)
Kategoria dpd, 40-100 km
Rano było naprawdę orzeźwiająco. Kiedy po 7 wyjeżdżałem z domu, na termometrze widniało niecałe 7*C we wschodzącym Słońcu i po pierwszych kilkuset metrach, obudziłem się migiem mając na sobie cienkie ubranie.

Po pracy musiałem wstąpić do sklepu rowerowego po odbiór zamówionych części do piasty mojego białego felta. Pojechałem więc z Bogucina, jakimiś chęchami (nie chciałem jechać głównymi drogami) do Zalasewa, gdzie znajduje się sklep rowerowy Fogt Bikes. Po wielu ciekawych przeszkodach jak np. znoszenie i wnoszenie roweru po schodach i w tunelu nad rzeką Cybiną, pod drogą 92 na poznańskim Antoninku, albo przenoszeniu roweru przez torowiska, lub błądzeniu po nieznanych, nowo powstałych osiedlach w Zalasewie. 
Niestety przedostanie się rowerem z Bogucina do Zalasewa, omijając główne drogi jest bardzo zawiłe, ale lepsze to niż jazda głównymi drogami, gdzie jak wiadomo rowerzysta to intruz i trzeba go po prostu rozjechać.

Po zakupach wracałem drogami okrążającymi Swarzędz, gdyż to miasteczko też jest bardzo nieprzyjazne rowerzystom. Tym sposobem wyszło dobre 5 dyszek, ale niestety większość trasy miałem pod niesamowicie mocno wiejący wicher, ale wziąłem to jako dobry trening, bo w niektórych momentach na prawdę czułem napięte mięśnie łydek, a powiem szczerze, że rzadko mam takie skurcze.

Ps. Wielkie dzięki Rafałowi z Fogt Bikes za profesjonalną obsługę i Piotrasowi, który po drodze poczęstował mnie ciastkiem :-)

ździsie:

Ośka i konusy do piasty SLX - nawet nie pytajcie ile to kosztowało....

Oto miejscowości mijane dziś: Wierzonka - Kobylnica - Janikowo - Bogucin - Gruszczyn - Zieliniec - Swarzędz - Poznań - Kobylepole - Zalasewo - Garby - Kruszewnia - Gowarzewo - Siekierki - Paczkowo - Sarbinowo - Góra - Jankowo - Biskupice - Jerzykowo - Barcinek - Wierzonka.

Z Anią - po prostu.

Niedziela, 9 kwietnia 2017 · Komentarze(8)
Kategoria 40-100 km
Celem dzisiejszej wycieczki było spędzenie wspólnego czasu na rowerze - po prostu tak. Nie mieliśmy z Anią wielkich, rowerowych planów. Właściwie jedynym planem na dziś było zwyczajnie się wyspać - a co w kwestii rowerowej, to już w fotorelacji poniżej.
Plan wyspania powiódł się nam obojgu, dlatego po południu i jazda na rowerze okazała się być wielką przyjemnością i pewnie dlatego nakręciliśmy wspólnie te 7 dyszek, bez większego wysiłku.

Trasę obmyślaliśmy na bieżąco i apetyt do jazdy rósł w miarę pokonywanych kilometrów, tym sposobem wyszło to mniej więcej tak: Wierzonkia - Uzarzewo - Sarbinowo - Góra - Promno - Pobiedziska - Borówko - Gołuń - Czachurki - Jezierce - Wagowo - Sanniki - Rujsca - Wiktorowo - Iwno - Kostrzyn Wielkopolski - Sokolniki Gwiazdowskie - Sarbinowo - Uzarzewo - Wierzonka.

UWAGA: na wysokości Borówka, zupełnie przypadkowo i w pełnym zaskoczeniu zauważyłem w oddali coś jarzącego się na twarzy jakiegoś gościa na ekstra rowerze. W miarę mijających metrów moim oczom ukazał się majestat mega brody i wąsa nikogo innego jak samego Pana Jurka w asyście nie mniej błyszczących kompanów ekipy z Gniezna - Mateusza i Kuby. Broda Pana Jurka tak promieniowała, że doznałem olśnienia i prawie się z nimi zderzyłem. Cóż za ironia losu........oj przepraszam :-)))) Cóż za zrządzenie losu, że właśnie dziś, w tym czasie i w tym miejscu właśnie się wszyscy spotkaliśmy!!!! Szok i niedowierzanie, ale jak miłe i pełne serdeczności. A Pan Jurek to w tej brodzie chyba akumulator chowa, albo trzecią nogę :-)

Cóż my dziś z Anią widzieliśmy po drodze:

Błotnisty podjazd w Górze.


Odpoczynek na Rynku w Pobiedziskach.


Spotkanie. Od lewej: Pan Jurek, Mateusz, Grigori, Kubolsky, Ania.


Najwyższy budynek w Pobiedziskach - wieża technologiczna Baumit o wysokości 57 metrów.


Kwiecień :-)


Myszołów wypatruje ofiary.


Droga ekspresowa S5 - Czachurki


Jezierce - bezlitosne maszyny leśne.


Jezierce - leśna ścieżka dydaktyczna.


Ania & Grigori nad Jeziorem Baba w Jeziercach.


Lech vs Tyskie

Kolejny rowerowy weekend za nami. Ten okazał się być równie przyjemny jak ostatnio. Jedziemy do przodu i mamy pełne serca radości. Życie jest piękne.