Puszcza Zielonka - leśne spotkania.
Kręcąc korbami, poruszaliśmy się przeróżnymi szlakami, ale czasem i drogami zupełnie nieoznakowanymi, przez co doszło do kilku ciekawych spotkań z leśną zwierzyną.
Wszędobylskie daniele towarzyszyły nam najczęściej, choć natrafialiśmy przeważnie na osobniki pochowane gdzieś w leśnej gęstwinie. Były też trzy spotkania z dzikami, co nas zaskoczyło, ponieważ dziki nie jest łatwo wytropić w Puszczy Zielonce. Jadąc ścieżką raczej nie ujeżdżaną przez przypadkowych ludzi, natrafiliśmy na stado jeleni, które po kilku susach zniknęły między świerkowymi konarami. Był też jeden drapieżnik, jednak przebiegł nam drogę zbyt szybko i znienacka, nasze domysły krążyły między lisem, kuną, rosomakiem...
Jazda po jakiejś 1,5h stała się mokra, gdyż zaczął padać deszcz. Z małymi przerwami towarzyszył nam on już do końca wycieczki, ale nie był to na tyle intensywny opad, aby zniechęcić do jazdy. Powiem więcej - w takim wiosennym deszczyku, w lesie i w takim towarzystwie, to była prawdziwa przyjemność pojeździć. Dlatego wielkie dzięki Ci Piotras ode mnie i taty za ten dzisiejszy wypad.
Trasa po lesie była tak pomieszana, że śladu nie jestem w stanie wyrysować, ale na pewno krążyliśmy w okolicach: Wierzonka - Karłowice - Tuczno - Odrzykożuch - Dąbrówka Kościelna - Dzwonowo - Łopuchówko - Łopuchowo - Głęboczek - Zielonka - Tuczno - Ludwikowo - Mielno - Wierzonka.
A oto kilka ujęć z lasu:

Przy ogromnej jodle pospolitej

Jazda leśnymi ścieżkami

Daniele w drodze do Dąbrówki Kościelnej

Odpoczynek pod wiatą w Łopuchówku - tata zaklina deszcz.

Jezioro Worowskie

Dzikie gęsi z małymi i łabędź niemy na Jeziorze Worowskim.

Daniele świetnie się maskują

Pan daniel :-)

Błotnista droga do Ludwikowa.
Wspaniały dzień w terenie. Teraz rower do mycia......




