Z Anią - po prostu.

Niedziela, 9 kwietnia 2017 · Komentarze(8)
Kategoria 40-100 km
Celem dzisiejszej wycieczki było spędzenie wspólnego czasu na rowerze - po prostu tak. Nie mieliśmy z Anią wielkich, rowerowych planów. Właściwie jedynym planem na dziś było zwyczajnie się wyspać - a co w kwestii rowerowej, to już w fotorelacji poniżej.
Plan wyspania powiódł się nam obojgu, dlatego po południu i jazda na rowerze okazała się być wielką przyjemnością i pewnie dlatego nakręciliśmy wspólnie te 7 dyszek, bez większego wysiłku.

Trasę obmyślaliśmy na bieżąco i apetyt do jazdy rósł w miarę pokonywanych kilometrów, tym sposobem wyszło to mniej więcej tak: Wierzonkia - Uzarzewo - Sarbinowo - Góra - Promno - Pobiedziska - Borówko - Gołuń - Czachurki - Jezierce - Wagowo - Sanniki - Rujsca - Wiktorowo - Iwno - Kostrzyn Wielkopolski - Sokolniki Gwiazdowskie - Sarbinowo - Uzarzewo - Wierzonka.

UWAGA: na wysokości Borówka, zupełnie przypadkowo i w pełnym zaskoczeniu zauważyłem w oddali coś jarzącego się na twarzy jakiegoś gościa na ekstra rowerze. W miarę mijających metrów moim oczom ukazał się majestat mega brody i wąsa nikogo innego jak samego Pana Jurka w asyście nie mniej błyszczących kompanów ekipy z Gniezna - Mateusza i Kuby. Broda Pana Jurka tak promieniowała, że doznałem olśnienia i prawie się z nimi zderzyłem. Cóż za ironia losu........oj przepraszam :-)))) Cóż za zrządzenie losu, że właśnie dziś, w tym czasie i w tym miejscu właśnie się wszyscy spotkaliśmy!!!! Szok i niedowierzanie, ale jak miłe i pełne serdeczności. A Pan Jurek to w tej brodzie chyba akumulator chowa, albo trzecią nogę :-)

Cóż my dziś z Anią widzieliśmy po drodze:

Błotnisty podjazd w Górze.


Odpoczynek na Rynku w Pobiedziskach.


Spotkanie. Od lewej: Pan Jurek, Mateusz, Grigori, Kubolsky, Ania.


Najwyższy budynek w Pobiedziskach - wieża technologiczna Baumit o wysokości 57 metrów.


Kwiecień :-)


Myszołów wypatruje ofiary.


Droga ekspresowa S5 - Czachurki


Jezierce - bezlitosne maszyny leśne.


Jezierce - leśna ścieżka dydaktyczna.


Ania & Grigori nad Jeziorem Baba w Jeziercach.


Lech vs Tyskie

Kolejny rowerowy weekend za nami. Ten okazał się być równie przyjemny jak ostatnio. Jedziemy do przodu i mamy pełne serca radości. Życie jest piękne.

Komentarze (8)

Zazdroszczę większej ilości zieleni :-)
Pozdrawiam

panther 16:23 poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Super spotkanie.

jerzyp1956 08:46 poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Zdjęcie myszołowa bezcenne

Nefre 21:35 niedziela, 9 kwietnia 2017

Tu Lech faktycznie jeszcze prowadził... :)

Trzecia fota od dołu w "kolorze" - rewela!

Trollking 21:29 niedziela, 9 kwietnia 2017

Lech vs Tyskie - 1:0, to widać po wysokości :)

JPbike 21:17 niedziela, 9 kwietnia 2017

"Ironia losu"... hehehehe... To Ci się powiedziało :) Tak po prostu... :)))))

anka88 20:12 niedziela, 9 kwietnia 2017

Takie spotkania to ja z miejsca biorę lekko, a nawet nie ciężko :P
W Górze musi być jakiś ciek, bo błoto zalega 365 dni w roku. Podjazdy to istna ślizgawka w środku roku.

kubolsky 19:37 niedziela, 9 kwietnia 2017
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!