Z Anią - po prostu.
Plan wyspania powiódł się nam obojgu, dlatego po południu i jazda na rowerze okazała się być wielką przyjemnością i pewnie dlatego nakręciliśmy wspólnie te 7 dyszek, bez większego wysiłku.
Trasę obmyślaliśmy na bieżąco i apetyt do jazdy rósł w miarę pokonywanych kilometrów, tym sposobem wyszło to mniej więcej tak: Wierzonkia - Uzarzewo - Sarbinowo - Góra - Promno - Pobiedziska - Borówko - Gołuń - Czachurki - Jezierce - Wagowo - Sanniki - Rujsca - Wiktorowo - Iwno - Kostrzyn Wielkopolski - Sokolniki Gwiazdowskie - Sarbinowo - Uzarzewo - Wierzonka.
UWAGA: na wysokości Borówka, zupełnie przypadkowo i w pełnym zaskoczeniu zauważyłem w oddali coś jarzącego się na twarzy jakiegoś gościa na ekstra rowerze. W miarę mijających metrów moim oczom ukazał się majestat mega brody i wąsa nikogo innego jak samego Pana Jurka w asyście nie mniej błyszczących kompanów ekipy z Gniezna - Mateusza i Kuby. Broda Pana Jurka tak promieniowała, że doznałem olśnienia i prawie się z nimi zderzyłem. Cóż za ironia losu........oj przepraszam :-)))) Cóż za zrządzenie losu, że właśnie dziś, w tym czasie i w tym miejscu właśnie się wszyscy spotkaliśmy!!!! Szok i niedowierzanie, ale jak miłe i pełne serdeczności. A Pan Jurek to w tej brodzie chyba akumulator chowa, albo trzecią nogę :-)
Cóż my dziś z Anią widzieliśmy po drodze:

Błotnisty podjazd w Górze.

Odpoczynek na Rynku w Pobiedziskach.

Spotkanie. Od lewej: Pan Jurek, Mateusz, Grigori, Kubolsky, Ania.

Najwyższy budynek w Pobiedziskach - wieża technologiczna Baumit o wysokości 57 metrów.

Kwiecień :-)

Myszołów wypatruje ofiary.

Droga ekspresowa S5 - Czachurki

Jezierce - bezlitosne maszyny leśne.

Jezierce - leśna ścieżka dydaktyczna.

Ania & Grigori nad Jeziorem Baba w Jeziercach.

Lech vs Tyskie
Kolejny rowerowy weekend za nami. Ten okazał się być równie przyjemny jak ostatnio. Jedziemy do przodu i mamy pełne serca radości. Życie jest piękne.




