Lany poniedziałek

Poniedziałek, 17 kwietnia 2017 · Komentarze(6)
Kategoria 40-100 km
Wiedziałem, że będzie padał deszcz, ale mimo to wyszedłem na rower. Pierwsze 10 kilometrów odbyło się w suchych warunkach, jednak będąc na wysokości wsi Potasze, zaczęło konsekwentnie kropić. Potem to już wiadra wody lały mi się na głowę. Przejeżdżając Puszczę Zielonkę w szerz, czyli od Potasz do Dąbrówki Kościelnej zdążyłem się już nieźle zgnoić wodą i błotem, że podczas wyjazdu na asfalt prowadzący do Kiszkowa, postawiłem wszystko na jedną kartę i wydłużyłem sobie trasę, jadąc północno - wschodnimi obrzeżami parku - tak czy inaczej byłbym cały mokry.
Wszystko byłoby ok, gdyby nie marznące palce rąk, które dawały mi się we znaki w przesiąkniętych wodą rękawiczkach. Poza tym woda zmoczyła mi wszystko, oprócz tułowia schowanego pod kurtką deszczową.
W pewnym momencie nie omijałem już nawet głębokich, leśnych kałuż, bo byłem tak przemoczony, że nie czułem dodatkowych chluśnięć na swoim ciele. Buty mimo neoprenowych ochraniaczy zaczęły chlupać dość szybko, a fontanna spod przedniego koła robiła jako bidon - wystarczyło tylko wystawić język i do organizmu na bieżąco dostarczany miałem życiodajny płyn z niezliczoną ilością minerałów - minerały miały zazwyczaj średnicę kilku milimetrów i pięknie zgrzytały między zębami (granit, krzemień, bazalt).
W pewnym momencie pomyślałem o zrobieniu zdjęcia sytuacji, w której się znalazłem, jednak aparat po wyjęciu z tylnej kieszonki również oblepiony był mieszanką wody i minerałów, dlatego szybko schowałem go do szczelnego pomieszczenia w plecaku i pozostaje mi tylko opowiedzieć wszystkim lubiącym jazdę na rowerze, jak to dziś cudownie hartowałem ducha.

Podsumowując: Czasem i w deszczu trzeba pojeździć jak ma się taką cyklozę. Potem w pięknym słoneczku można powspominać i docenić sytuację w jakiej się znajdujemy :-)

Oto trasa. Przypomnę - od Potasz lał deszcz :-)

Komentarze (6)

O tym, że zarażony jesteś cyklozą to wiemy już od dawna... Nic Ciebie nie powstrzyma, nawet deszcz, zimno, wiatr... No i co tu dużo pisać. Tak ma być! :)

anka88 18:40 wtorek, 18 kwietnia 2017

Właśnie o takim zgnojeniu myślałem pisząc do Ciebie eskę w piątek o 22 ;D ja też dziś tego doświadczyłem i co tu dużo pisać, jest GIT! :)

WolnyDuchem 18:13 poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Relacja perfekcyjnie opisana - w 100% masz rację Grigor :)

JPbike 17:45 poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Widzę, że w lesie było dziś jak na szosie - bogato w minerały :)

Wiem dokładnie co przeżywałeś, więc tym bardziej brawa, że się nie poddałeś.

Trollking 16:59 poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Poza tym takie wypady hartują ciało i uodparniają psychę. Jak się potem w sezonie wybierzesz na parodniowy wypad, to byle co cię nie zniechęci. :) P.S. Zerknąłem na total - zamiatasz w tym roku!

zarazek 15:28 poniedziałek, 17 kwietnia 2017
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!