Do Kłecka po powiecie gnieźnieńskim.

Sobota, 9 września 2017 · Komentarze(9)
Wycieczka z Anią i tatą po powiecie gnieźnieńskim, z celem w Kłecku. Wykorzystaliśmy piękną pogodę i wiatr w plecy, dlatego koła naszych rowerów zajechały właśnie w tamte fyrtle, a dodam iż trasa była zupełnie spontaniczna i nie spodziewaliśmy się aż tak długiego dystansu. A jechało się dziś wprost wyśmienicie :-)

Trasa: Wierzonka - Karłowice - Kowalskie - Jerzykowo - Biskupice - Promno - Pobiedziska - Gołuń - Wierzyce - Fałkowo - Żydówko - Owieczki - Dębnica - Działyń - Biskupice - Kłecko - Wilkowyja - Łagiewniki Kościelne - Myszki - Ujazd - Węgorzewo - Sroczyn - Pomarzanowice - Pobiedziska - Promno - Tarnowo - Gwiazdowo - Puszczykowo Zaborze - Sarbinowo - Jasin - Swarzędz - Gruszczyn - Kobylnica - Wierzenica - Wierzonka.

Zdjęcia dopowiedzą resztę:

W Pobiedziskach spotkaliśmy takie oto Maserati. Dzieło sztuki.


Pałac w Fałkowie


śliczna rowerzystka :-)


Żydówko - Owieczki


Do Owieczek jeszcze tylko -55km czyli, że co....mamy się cofnąć?


W Żydówku na wybiegu podziwiać można daniele na uwięzi.


Na Rynku w Kłecku.


Jezioro Gorzuchowskie


Prosty tor w linii Łagiewniki Kościelne - Rybno Wielkie.


Na niebie tłoczno. Tam wyżej to jakiś potężny samolot, a niżej jakiś dziwny balon....


Balon ten wisiał na wysokości ok. 6-7 kilometrów i był wielkości zwykłego balona z koszem. Ciekawe do czego służy i czy ma załogę?


Pozostałości po dożynkach w Węgorzewie (gmina Kiszkowo).


praca

Piątek, 8 września 2017 · Komentarze(0)
Kategoria dpd

praca

Środa, 6 września 2017 · Komentarze(2)
Kategoria dpd

praca + myjka

Poniedziałek, 4 września 2017 · Komentarze(3)
Kategoria dpd
Ot zwykły dzień na rowerze. Najpierw dojazd do pracy i potem powrót okrężna drogą do domu. Z powrotem wstąpiłem z Feltem na myjkę, gdyż po ostatniej jeździe po błocie i w deszczu wszystko w nim chrzęściło.
Chciałem dziś pokręcić więcej, jednak padał deszcz i te 3 dyszki mi wystarczyły.



las deszczowy

Niedziela, 3 września 2017 · Komentarze(8)
Kategoria 40-100 km
Wypad do Puszczy Zielonki, pojeździć w terenie. Z nieba lał się deszcz, stąd przewrotny tytuł tego wpisu. Miałem dziś po prostu ochotę uwalić siebie i rower w błocie i mi się to udało, więc satysfakcja z wycieczki jest. W pewnym momencie przejeżdżając przez grząskie pole, omijając wielką kałużę, z moich cienkich opon zrobiły się błotne balony - niczym fat bike :-)


Trakt Bednarski


fat bike :-)

Puszcza Zielonka

Sobota, 2 września 2017 · Komentarze(10)
Kategoria 40-100 km
Wspaniała wycieczka w towarzystwie taty po Parku Krajobrazowym Puszcza Zielonka. Po tygodniu dojazdów do pracy zaczęło brakować mi tych leśnych widoków, błotnistych dróg i zapachu ściółki. Tym sposobem, bez odbijania na boki daliśmy strzałkę wprost do lasu.
Jeździliśmy w większości w głębi puszczy, ale czasem także po jej otulinie. Pogoda dziś dopisała i wbrew zapowiedziom wróżbitów meteorologii mimo zachmurzenia było słonecznie i bezdeszczowo. Na dzień dobry zostaliśmy przywitani przez grzyba w kształcie fiuta - znam się na grzybach i od razu skojarzyłem, że ten rzadki okaz to sromotnik bezwstydny. Tak właśnie nazywa się ten brzydal i jego nazwa nie bierze się znikąd, a poza tym walił padliną, jakby nie był myty przez miesiąc :-)))


sromotnik bezwstydny

Jadąc dalej, w Tucznie natrafiamy znów na rzadki okaz - tym razem mechaniczny. Kombajn Vistula produkowany był już od lat 50' i spotkanie tej maszyny w polu to dziś nie lada rarytas.

Vistula

Jadąc Traktem Bednarskim, równą i czasem brukowaną drogą docieramy właśnie do Bednar. A tam podjeżdżamy na tor wyścigowy, utworzony na płycie dawnego lotniska wojskowego. Na miejscu podziwialiśmy w akcji egzotyczne auto, które znam tylko z gier na konsolę. Ariel Atom się to zwie i ma na prawdę mega osiągi.

Trakt Bednarski


Ariel Atom

Kręcimy zatem dalej, choć troszkę oddaliliśmy się od Puszczy Zielonki, ale nadal w terenie. Między Łagiewnikami, a Turostówkiem mieliśmy prawdziwą błotną przeprawę i nasze rowery oblepione zostały błotem - oj była zabawa :-) Z ciekawostek warto dodać, że od Turostówka do Dąbrówki Kościelnej położony został nowy asfalt.

Pola i pagórki w okolicy Turostówka.


Polna droga z Łagiewnik do Turostówka.


ubłocone koła


Żaba wodna, a raczej żabka wodna.

Dalej było już tak przyjemnie w lesie, że nawet nie chciało mi się robić zdjęć, bo musiałbym co chwile się zatrzymywać. Wycieczka dała mi spory zastrzyk pozytywnej energii i o to chodziło.

Trasa: Wierzonka - Karłowice - Dębogóra - Tuczno - Stęszewko - Bednary - Krześlice - Łagiewniki - Turostówko - Karczewo - Dąbrówka Kościelna - Zielonka - Huta Pusta - Pławno - Ludwikowo - Mielno - Wierzonka.

praca + Lis

Czwartek, 31 sierpnia 2017 · Komentarze(11)
Kategoria dpd
Po pracy spotkałem się z przyjacielem Lisem. Podjechałem do jego nory w głębi lasu i tak sobie pogaworzyliśmy o różnych sprawach. Najpierw Lis trochę nieśmiało coś mi z daleka piszczał, potem troszkę się zbliżyliśmy i po łyku browarka rozmowa weszła na dobry tor - dawno żeśmy się z Lisem nie widzieli i nadal ciężko ująć mi go w aparacie, bo ciągle się wierci, albo łepek odwraca.
Jedno jest pewne - mój przyjacielski Lis dobrze się miewa i ostatnio nawet potomstwa się doczekał. Tak sobie żyją w lesie dobrze.


Najpierw zajechałem blisko lisiej nory. On już tam był.


kiedy mnie dostrzegł....


uśmiechnął się na mój widok :-)


Na końcu wypiliśmy po browarku i się Lis sfotografować nie dał :-)

Na koniec dodam, że sierpień był moim rekordowym miesiącem w tym roku. Wykręciłem ponad 1700 kilometrów i jestem z siebie dumny. W ogóle to ten rok zapowiada się rekordowo, bo do wymarzonych 10 000 kilometrów zostało mi już tylko 1300 do wykręcenia :-)))
Pewnie już we wrześniu osiągnę ten dystans i będę świętował sukces. Dlaczego to robię? ......a bo mogę i chcę oraz sprawia mi to wielka przyjemność :-)


praca + trening

Środa, 30 sierpnia 2017 · Komentarze(8)
Kategoria dpd, 40-100 km
Rano szybki mig do pracy i po drodze minąłem się z Kamilem - jeszcze raz siema men :-)
Po pracy kółko z Bogucina przez Ligowiec, Gruszczyn, Swarzędz, Jasin, Paczkowo, Sarbinowo, Góra, Jankowo, Biskupice, Jerzykowo, Bugaj, Kobylnica, Wierzenica, Mielno do Wierzonki.

Wracając do domu, na wysokości Góry, przed Biskupicami wyprzedziła mnie dziewczyna na kolarzówce. Ja akurat męczyłem się pod górkę, jadąc ledwo 15km/h. Ona wyprzedziła mnie jakby miała silnik w tym rowerze. Tak mi wjechała na ambicje, że postanowiłem zmienić planowaną trasę i sprawdzić czy dam radę ją dogonić na mojej zimówce. Depnąłem zatem pod tę górkę i na liczniku zrobiło się 32km/h. Dogoniłem ją dopiero po prawie kilometrze, kiedy stanęła na światłach w Jerzykowie. Potem mega zdyszany jechałem jej na kole ok.10km do samej Kobylnicy, a na liczniku prędkość nie spadała poniżej 35km/h. Wyobrażacie sobie co ja tam za jej plecami wyczyniałem na tej mojej zimówce z wolnobiegiem 7 rzędowym?!
W Kobylnicy ładnie zrównałem się z dziewczyną i podziękowałem za komin, życząc wiele zdrowia przy okazji. Skręciłem cały spocony do Wierzonki, a tamta poszła dalej jak strzała....


jazda polem do Wierzonki

praca + Malta

Wtorek, 29 sierpnia 2017 · Komentarze(5)
Kategoria dpd, 40-100 km
Rano w mgiełce do pracy, a po południu, po pracy, w cieple słonecznym nad Jezioro Maltańskie do Poznania. Tam 3 kółka wokół zbiornika i powrót przez Koziegłowy, Kicin, Kliny i Mielno do Wierzonki. To był piękny dzień.


poranek w Wierzenicy


Jezioro Maltańskie

praca + Pobiedziska

Poniedziałek, 28 sierpnia 2017 · Komentarze(4)
Kategoria dpd
Początek kolejnego tygodnia dojazdów do pracy. Fajnie, że długie dni trwają nadal i można po pracy pojeździć nieco dłużej. Dziś właśnie po pracy odwiedziłem Pobiedziska, zahaczając o polne drogi w okolicy.
Spokojne kręcenie i łyk świeżego powietrza przed snem. Rower jest najlepszy!

ździsie:
okolice Pobiedzisk


Rynek w Pobiedziskach


Przykry widok :-( Wiewiórka niestety nie zdążyła uciec przed autem i skończyła marnie. Zawsze mnie kurwica bierze widząc takie przypadki na drodze, a widzę tego mnóstwo niestety i to gatunków wszelkiej maści np. zaskrońce, padalce, żaby, wiewiórki, koty, psy, borsuki, kuny, łasice, ptaki, szczury, sarny, daniele, dziki itd. Jedyne co mogę zrobić, to zawsze zdejmuję biedne zwierzaki z drogi, aby ich do końca auta nie zmasakrowały - może jakieś kruki będą miały z truchła pożytek kurwa mać :-((((


Jazda pośród kukurydzianych pól z Wronczyna do Złotniczek.