Wspaniała wycieczka w towarzystwie taty po Parku Krajobrazowym Puszcza Zielonka. Po tygodniu dojazdów do pracy zaczęło brakować mi tych leśnych widoków, błotnistych dróg i zapachu ściółki. Tym sposobem, bez odbijania na boki daliśmy strzałkę wprost do lasu. Jeździliśmy w większości w głębi puszczy, ale czasem także po jej otulinie. Pogoda dziś dopisała i wbrew zapowiedziom wróżbitów meteorologii mimo zachmurzenia było słonecznie i bezdeszczowo. Na dzień dobry zostaliśmy przywitani przez grzyba w kształcie fiuta - znam się na grzybach i od razu skojarzyłem, że ten rzadki okaz to sromotnik bezwstydny. Tak właśnie nazywa się ten brzydal i jego nazwa nie bierze się znikąd, a poza tym walił padliną, jakby nie był myty przez miesiąc :-)))
sromotnik bezwstydny
Jadąc dalej, w Tucznie natrafiamy znów na rzadki okaz - tym razem mechaniczny. Kombajn Vistula produkowany był już od lat 50' i spotkanie tej maszyny w polu to dziś nie lada rarytas. Vistula
Jadąc Traktem Bednarskim, równą i czasem brukowaną drogą docieramy właśnie do Bednar. A tam podjeżdżamy na tor wyścigowy, utworzony na płycie dawnego lotniska wojskowego. Na miejscu podziwialiśmy w akcji egzotyczne auto, które znam tylko z gier na konsolę. Ariel Atom się to zwie i ma na prawdę mega osiągi. Trakt Bednarski
Ariel Atom
Kręcimy zatem dalej, choć troszkę oddaliliśmy się od Puszczy Zielonki, ale nadal w terenie. Między Łagiewnikami, a Turostówkiem mieliśmy prawdziwą błotną przeprawę i nasze rowery oblepione zostały błotem - oj była zabawa :-) Z ciekawostek warto dodać, że od Turostówka do Dąbrówki Kościelnej położony został nowy asfalt. Pola i pagórki w okolicy Turostówka.
Polna droga z Łagiewnik do Turostówka.
ubłocone koła
Żaba wodna, a raczej żabka wodna.
Dalej było już tak przyjemnie w lesie, że nawet nie chciało mi się robić zdjęć, bo musiałbym co chwile się zatrzymywać. Wycieczka dała mi spory zastrzyk pozytywnej energii i o to chodziło.
Popatrzyłem na Szlak Bednarski na wikipedii i tam piszą i pokazują, że ten szlak to szutrówka, a tu kocie łby jak niegdyś w Polsce i w starych miastach. Czy tylko miejscami zachował się ten i Poznański szlak z oryginalną nawierzchnią z początku XXw? Ale tam u ciebie ciekawie historycznie i krajobrazowo pięknie. A Vistula to już zabytek, choć jeszcze większym zabytkiem jest snopowiązałka z lat 50tych zeszłego stulecia, którą zapamiętałem, bo to jedna z pierwszych maszyn rolniczych w tamtych czasach..
Fajnie tak pojeździć z ojcem na rowerze. Mi też się zdarza ale raczej rzadko - w tym sezonie jeździliśmy razem raptem raz, a potem zaliczył dzwona i spędził miesiąc w szpitalu :(
Mi się jeszcze nigdy nie udało spotkać tego bezwstydnego grzyba - a jestem ciekawy jak faktycznie cuchnie :P Arielem Atomem jeździłem parę dni temu... na smartfonie :P
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017