Lawendowe Zdroje. Pakszyn

Sobota, 6 lipca 2019 · Komentarze(7)
Kategoria 40-100 km
Ale piękne miejsce dziś odwiedziłem z Anią. W miejscowości Pakszyn, tuż za Czerniejewem leży pewne gospodarstwo, w którym uprawiana jest lawenda. Poletko nie jest wielkie, ale to co jest, wystarczy aby zachwycić się pięknem i zapachem tego uroczego miejsca.
Co mnie zdziwiło, to nieznajomość tej miejscówki, ponieważ okolice te wydawało mi się , że zjeździłem wzdłuż i wszerz, a tu proszę - wpadka. O Lawendowych Zdrojach dowiedziałem się z bloga Sebka oraz z TV.
Na miejscu sporo było turystów w odświętnych strojach. Kobiety w kolorowych sukienkach, a mężczyźni w marynarkach - sesje fotograficzne pierwsza klasa.
Nam również się bardzo podobało i polecamy każdemu odwiedzić to miejsce, w szczególności właśnie teraz, kiedy trwają lawendowe żniwa.

trasa:

Zapraszam do kolorowych ździsiów:

DDR Wierzyce - Czerniejewo


uzupełnienie kalorii w Czerniejewie


Pakszyn  - Lawendowe Zdroje


Pakszyn - Lawendowe Zdroje


Pakszyn - Lawendowe Zdroje


Pakszyn - Lawendowe Zdroje


Pakszyn - Lawendowe Zdroje


widok na Czerniejewo z Pakszyna


W Pakszynie widziałem też taką atrakcję - Syrena w wersji pickup.


Powrót Lasami Czerniejewskimi.


Jezioro Baba. Deszcz to był nasz dzisiejszy najczęstszy towarzysz.



praca

Czwartek, 4 lipca 2019 · Komentarze(6)
Kategoria 40-100 km, dpd
Przeraża mnie ilość potrąconych zwierząt na drodze do pracy. Dziś widziałem zmasakrowane zwłoki sarny, dwóch kun leśnych, jakiegoś ptaka drapieżnego, lisa, zaskrońca i dwóch kotków i to na odcinku 20km. Wielki smutek :-(((((
Drastycznych zdjęć oszczędzę, wstawię jedynie fotkę pięknego Rynku w Pobiedziskach.

praca

Środa, 3 lipca 2019 · Komentarze(3)
Kategoria 40-100 km, dpd
Wyjeżdżając rano z Pobiedzisk, obrałem nieco inną trasę niż zwykle w celu uniknięcia rutyny i od razu utknąłem na przejeździe kolejowym, gdzie akurat szlabany zamknięte były prawie 15 minut. Rutyny nie było, ale była za to gęsia skórka na rękach i nogach, bo temperatura wskazywała prawie 13*C.
Oprócz tego, stojąc przed szlabanem, cyknąłem zdjęcia dwóm składom, osobowemu i towarowemu. Ten drugi ciągnął kilkadziesiąt wagonów z tojotami i leksusami.
Do pracy znów pod wiatr, a z pracy z wiatrem w plecy, więc płynąłem na rowerze bez wysiłku :-)

Siemens Vectron


EU07-005


Rano było rześko. Ale wolę to, niż 40*C w cieniu ;-)

praca

Wtorek, 2 lipca 2019 · Komentarze(4)
Kategoria 1-40 km, dpd
Spoko dojazd, bo w komfortowej temperaturze 15*C i spoko powrót, bo z wiatrem w plecy.

EN57 w Pobiedziskach


Jezioro Biezdruchowskie

kawa we Wierzonce

Sobota, 29 czerwca 2019 · Komentarze(6)
Kategoria 40-100 km
Tego dnia pojechaliśmy z Anią na kawę do moich rodziców. W drodze do Wierzonki, naprzeciw wyjechał nam mój tata. Potem już we trójkę pojeździliśmy po PK Puszczy Zielonce i jej otulinie.
Po kawie, już we dwójkę udaliśmy się lasami do Pobiedzisk. Bardzo przyjemny dzień.

trasa:

ździsie:

Nowy most przez rzekę Struga Wierzenicka w Nadrożnie.


Kicin


Kicin - Wierzenica


Ulica Śliwkowa we Wierzenicy.


Leloch też nas gościł ;-)

okolicznie z Anią

Piątek, 28 czerwca 2019 · Komentarze(4)
Kategoria 1-40 km
A raczej okolicznościowo z Anią, gdyż były to odwiedziny jej rodziny wieczorową porą.  Odpuściłem sobie za to dojazd do pracy w dniu dzisiejszym. Bardzo przyjemny wieczór dziś był - piękne kolory na niebie i przyjemna temperatura, aż szkoda że nie zrobiłem ani jednego zdjęcia z trasy...

Zrobiłem tylko zdjęcie książki, którą dziś skończyłem czytać. Czytałem ten reportaż, aby jechać na wakacje bogatszy w wiedzę o Miedziance, którą z pewnością odwiedzę krążąc po Rudawskim Parku Krajobrazowym już za 2 tygodnie. 

Filip Springer - Miedzianka, historia znikania


praca + Leloch

Czwartek, 27 czerwca 2019 · Komentarze(6)
Kategoria 40-100 km, dpd
Wczoraj było tak gorąco, że Leloch szukał orzeźwienia w zlewozmywaku, a dziś kiedy rano wyjeżdżałem do pracy termometr wskazywał 18*C. Po południu temperatura oczywiście  wzrosła , ale nie na tyle aby mój kot musiał dokonywać desperackich czynów w zlewozmywaku :-)))
Podobnie było dziś ze mną. Już nie musiałem wylewać na siebie wody z bidonu. Dziś było przyjemnie ciepło, a nie jak w piekarniku. Tym sposobem drogę powrotną z pracy obrałem terenem. Najpierw nad Jezioro Kowalskie, a potem w Borowie Młyn przejechałem przez rzekę Główną, bo wyschła. No prawie wyschła, bo mały strumyczek jeszcze płynie.


Leloch podczas upałów sobie radzi :-)


o poranku rześko


Wierzonka


Jezioro Kowalskie


Rzeka Główna w Borowie Młyn jak strumyk.


Rzeka Główna w Borowie Młyn - jak w dżungli.

praca

Środa, 26 czerwca 2019 · Komentarze(1)
Kategoria 40-100 km, dpd
Z tym gorącem to już lekka przesada dziś była.

praca

Wtorek, 25 czerwca 2019 · Komentarze(3)
Kategoria 40-100 km, dpd
Nie ma to tamto - lato na całego! Ale dałem radę i jak jutro też tak będzie, to po pracy od razu jadę nad jezioro się wykąpać. Ostatnie kilka kilometrów wracałem z Anią, bo razem raźniej ;-)

A na niebie taki wojskowy śmigłowiec przeleciał:

praca + drogowy absurd

Poniedziałek, 24 czerwca 2019 · Komentarze(12)
Kategoria 40-100 km, dpd
Rano jak wyjeżdżałem do pracy ok. 6:30 było całkiem rześko, bo ok. 17*C i jechało mi się wyśmienicie. Po pracy to już jednak inna bajka, bo temperatura ok.30*C i wiejący w czoło wiatr, odbierały mi siły z każdym depnięciem w korbę.
W dodatku na odcinku Kobylnica - Uzarzewo starej drogi "5" włodarze gminy Swarzędz postawili na środku pobocza coś takiego:

absurdalne słupki pośrodku pobocza

Jeszcze dosyć niedawno słupki te zamontowane były na linii pobocza i rowerem można było swobodnie jechać ok. metrowej szerokości poboczem, czego ślady widać na zdjęciu powyżej. Dziś moim oczom ukazał się widok słupków przesuniętych na środek pobocza i jazda rowerem staje się w tym momencie niemożliwa, bo zahaczenie nogą z jednej strony o słupek, a z drugiej o krawężnik lub rów może skończyć się źle. A jazda rowerem po pasie drogowym, którym poruszają się setki aut, z czego połowa to TIR-y, to proszenie się o śmierć przez rozjechanie!!! 
Pozostaje mi pogratulować gminie Swarzędz za pamiętanie o rowerzystach na ich drogach i wyrazić ogromną radość, że jakiś czas temu wybrałem ościenną gminę Pobiedziska do życia, od której bogaty Swarzędz mógłby się wiele nauczyć w kwestii podejścia do spraw rowerzystów i pieszych. Mam tylko nadzieję, że na tym absurdalnym odcinku ze słupkami, nikt nie straci życia i jeśli ktokolwiek z tych "wyższych" to jakimś cudem czyta, to proszę usuńcie te słupki w cholerę, bo służą one tylko pogorszeniu bezpieczeństwu ruchu i w utwierdzeniu w przekonaniu, że Swarzędz to jest totalna LIPA!

Na tak poza tym, to po drodze już w mojej pięknej gminie Pobiedziska czekała na mnie Ania, z którą zrobiliśmy sobie rundkę po PK Promno i okolicach:

PK Promno


Jezioro Dobre w Pobiedziskach.

Do następnego ;-)