Rano jak wyjeżdżałem do pracy ok. 6:30 było całkiem rześko, bo ok. 17*C i jechało mi się wyśmienicie. Po pracy to już jednak inna bajka, bo temperatura ok.30*C i wiejący w czoło wiatr, odbierały mi siły z każdym depnięciem w korbę. W dodatku na odcinku Kobylnica - Uzarzewo starej drogi "5" włodarze gminy Swarzędz postawili na środku pobocza coś takiego: absurdalne słupki pośrodku pobocza
Jeszcze dosyć niedawno słupki te zamontowane były na linii pobocza i rowerem można było swobodnie jechać ok. metrowej szerokości poboczem, czego ślady widać na zdjęciu powyżej. Dziś moim oczom ukazał się widok słupków przesuniętych na środek pobocza i jazda rowerem staje się w tym momencie niemożliwa, bo zahaczenie nogą z jednej strony o słupek, a z drugiej o krawężnik lub rów może skończyć się źle. A jazda rowerem po pasie drogowym, którym poruszają się setki aut, z czego połowa to TIR-y, to proszenie się o śmierć przez rozjechanie!!! Pozostaje mi pogratulować gminie Swarzędz za pamiętanie o rowerzystach na ich drogach i wyrazić ogromną radość, że jakiś czas temu wybrałem ościenną gminę Pobiedziska do życia, od której bogaty Swarzędz mógłby się wiele nauczyć w kwestii podejścia do spraw rowerzystów i pieszych. Mam tylko nadzieję, że na tym absurdalnym odcinku ze słupkami, nikt nie straci życia i jeśli ktokolwiek z tych "wyższych" to jakimś cudem czyta, to proszę usuńcie te słupki w cholerę, bo służą one tylko pogorszeniu bezpieczeństwu ruchu i w utwierdzeniu w przekonaniu, że Swarzędz to jest totalna LIPA!
Na tak poza tym, to po drodze już w mojej pięknej gminie Pobiedziska czekała na mnie Ania, z którą zrobiliśmy sobie rundkę po PK Promno i okolicach: PK Promno
Jezioro Dobre w Pobiedziskach.
Do następnego ;-)
Komentarze (12)
Daniel - jak tylko znajdę czas, to poślę, Choć wolałbym po prostu wysłać powyższe zdjęcie z zapytaniem, co autorzy mieli na myśli. Niech kombinują :)
Jeszcze mam prośbę do wszystkich czytających tego posta o słanie maili na adres wzdw w Poznaniu. Nie chcę podawać treści do przeklejenia ale mniej więcej o dużym zagrożeniu spowodowanym umieszczeniem tych słupków na poboczu, na łuku pionowym i poziomym, w miejscu w którym nie jest respektowane ograniczenie prędkości i w którym wielokrotnie wcześniej dochodziło do wypadków. Koniecznie do wiadomości komendy wojewódzkiej policji. Taka presja na prawdę ma sens.
Bo wcześniej słupki stały w skrajni drogi. Podejrzewam że policja się przyczepiła, więc je przestawili i teraz stoją zgodnie z prawem. A że nikomu nie służą i tylko stwarzają zagrożenie bo i tak wszyscy na rowerach jeżdżą jezdnią? To już nikogo nie obchodzi. Słupki są, dwa razy montaż skasowany, i gra.
Bo wcześniej słupki stały w skrajni drogi. Podejrzewam że policja się przyczepiła, więc je przestawili i teraz stoją zgodnie z prawem. A że nikomu nie służą i tylko stwarzają zagrożenie bo i tak wszyscy na rowerach jeżdżą jezdnią? To już nikogo nie obchodzi. Słupki są, dwa razy montaż skasowany, i gra.
Zarząd Dróg Wojewódzkich widzę, że idzie łeb w łeb razem z Zarządami Dróg Powiatowych, które moim zdaniem i tak górują jeśli chodzi i idiotyczne inwestycje.
Ale odwalili manianę z tymi słupkami. Zarząd Dróg Wojewódzkich ostatnio coś ma mocno nie trafione decyzje - w Gnieźnie jak pozmieniali sekwencje świateł to się zrobił jeden wielki korek - twierdzili że wszystko OK - po 2 dniach już to zmieniali bo ludzie ich tam zamęczyli telefonami ze skargami.
O cholera.... a ja jakiś czas temu marudziłem, że te słupki odgraniczają pobocze od drogi, dzięki czemu na tym pierwszym można było budować zamki z piasku. Byłem za tym, żeby to skorygować (czyli usunąć), ale nie w ten sposób :) W sumie dla mnie, jako głównie szoszona, to lepiej, ale abstrakcyjność tego widoku mnie przerasta.
Trasa należy do Zarządu Dróg Wojewódzkich i to ich inicjatywa. Ten odcinek już dawno nie jest gminny i Swarzędz nie decydował o postawieniu tych słupków.
Mózg się lasuje, za co te urzędasy biora pieniądze. Czemu służą te słupki? Bezpieczeństwu? Czyjemu? Może tylko firmie szwagra,która stawia takie "dziwolągi". Ech...
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017