praca + Leloch
Podobnie było dziś ze mną. Już nie musiałem wylewać na siebie wody z bidonu. Dziś było przyjemnie ciepło, a nie jak w piekarniku. Tym sposobem drogę powrotną z pracy obrałem terenem. Najpierw nad Jezioro Kowalskie, a potem w Borowie Młyn przejechałem przez rzekę Główną, bo wyschła. No prawie wyschła, bo mały strumyczek jeszcze płynie.

Leloch podczas upałów sobie radzi :-)

o poranku rześko

Wierzonka

Jezioro Kowalskie

Rzeka Główna w Borowie Młyn jak strumyk.

Rzeka Główna w Borowie Młyn - jak w dżungli.




