Wpisy archiwalne w kategorii

dpd

Dystans całkowity:14774.55 km (w terenie 3846.12 km; 26.03%)
Czas w ruchu:732:40
Średnia prędkość:19.99 km/h
Maksymalna prędkość:64.06 km/h
Liczba aktywności:395
Średnio na aktywność:37.40 km i 1h 52m
Więcej statystyk

praca + gmina Kostrzyn z Anią

Piątek, 4 sierpnia 2017 · Komentarze(2)
Kategoria dpd, 40-100 km
Dziś znowu dojazd do pracy rowerem, aby od razu po robocie wskoczyć na rower i pomknąć z Ania na wycieczkę po okolicach gminy Kostrzyn. 
Letnie widoki po drodze cieszyły oczy nas obojga, a widok Ani tylko moje :-)

Trasa: Wierzonka - Wierzenica - Kobylnica - Janikowo - Bogucin - Ligowiec - Gruszczyn - Swarzędz - Jasin - Rabowice - Siekierki Wielkie - Trzek - Czerlejno - Klony - Strumiany - Kostrzyn - Sokolniki Gwiazdowskie - Sarbinowo - Gortatowo - Swarzędz - Gruszczyn - Kobylnica - Wierzenica - Wierzonka.

ździsie:

kolorowy wiadukt w Rabowicach


droga Czerlejno - Klony


obory w Klonach


przejazd uliczkami Kostrzyna

Na polach żniwa pełną gębą:

kombajn zagraniczny


kombajn polski

ŁIKENT! :-)

praca + Poznań z Anią

Czwartek, 3 sierpnia 2017 · Komentarze(5)
Kategoria dpd, 40-100 km
Dzisiejsze popołudnie spędziliśmy wspólnie z Anią na rowerach. Najpierw, aby były siły na kręcenie, zjedliśmy obiad w Swarzędzu, skąd pojechaliśmy do Poznania. Tam już standardowo kółko wokół Jeziora Maltańskiego oraz szybka rundka po Starym Mieście.
Czas spędzony najlepiej jak można tylko było :-)






Najpiękniejszy widok na koniec:

:-*

praca + amortyzator do zimówki

Środa, 2 sierpnia 2017 · Komentarze(5)
Kategoria dpd
Poranna jazda do pracy charakteryzowała się rześką mgiełką, unoszącą się nad asfaltem. Oglądałem widoki połamanych drzew i gałęzi na drodze, po nocnych nawałnicach. Z pracy wracałem asfaltem po przejściu kolejnej burzy i załapałem się na fontannę spod kół na twarz - błotniki muszę sobie w końcu zamontować.

Przydrożna topola osika we Wierzenicy z każdą wichurą skraca się o konar.

Z innej zaś beczki, dojechał dziś nowy amortyzator do mojej zimówki. SR Suntour XCM HLO,wersja z kartridżem olejowym, 100mm skoku, z blokadą skoku. W dodatku w kolorze czarnego matu i białą koronką amortyzatora. Myślę, że do zimówki ten amortyzator w zupełności wystarczy, a nawet nieco podwyższy jej wartość, no i przede wszystkim sprawność. Poprzedni XCM zamontowany w zimówce, to była wersja z elastomerem i od około 2 lat był tak zardzewiały w środku, że golenie były po prostu zablokowane i spieczone na amen, co w jeździe po wybojach dawało się we znaki całemu rowerowi i moim nadgarstkom - wymiana była konieczna.

Kontrola jakości nowego amortyzatora przebiegła pomyślnie - mój kotek Leloch stwierdził, iż jest zadowolony ze sprzętu, bo kiedyś go "miał".

praca + jazda w upale

Wtorek, 1 sierpnia 2017 · Komentarze(6)
Kategoria dpd
Miesiąc sierpień przywitałem na rowerze lekko po 7 rano. Już wtedy było całkiem duszno, ale do pracy dojechałem komfortowo. Po 16:00 kiedy wyjeżdżałem z pracy, było już jak w piekle, ale nie przeszkodziło mi to w wykonaniu mojego planu na dziś, czyli przejażdżki do Pobiedzisk, aby następnie z powrotem, w cieniu drzew przez Wronczyn, Stęszewko, Tuczno wrócić do domu.

Upał taki, że wypiłem podczas jazdy ponad 2 litry płynów tzn. 2 izotoniki 0,7l. i puszkę coli 0,5l. a podczas krótkich postojów na zdjęcie, zalewany zostałem potem. Nie cierpię takiej pogody na rowerze.

nad Jeziorem Kołatkowsko - Stęszewskim

praca + pożegnanie lipca

Poniedziałek, 31 lipca 2017 · Komentarze(5)
Kategoria dpd
Rano wiadomo jazda do pracy - bez żadnych zboczeń, czyli szybką i prostą drogą. Po pracy troszkę wymyślałem i pojechałem sobie najpierw nad Jezioro Swarzędzkie, potem do Poznania i przez Koziegłowy, Kicin, kliny, Mielno do Wierzonki. Gorączka trwa.

Po drodze takie oto sprawy:

nad Jeziorem Swarzędzkim


Przejeżdżając przez cmentarz na poznańskim Miłostowie, natknąłem się na sarnę racząca się kwiatami z nagrobków.


Kombajn w Klinach


kombajn w Mielnie.

Uwielbiam widok kombajnów młócących zboża - dopiero teraz czuję prawdziwe lato, a czerwone Bizony na polu przypominają mi obrazki z dzieciństwa. Aż dziw bierze, na myśl iż 25 lat temu wpatrywałem się w te same maszyny, tak głośne i wolne, ale jak widać działające do dziś - co za klimat :-)))

praca + mega gleba

Poniedziałek, 24 lipca 2017 · Komentarze(6)
Kategoria dpd
Dziś bez fajerwerków, bo to zwykły dzień dojazdowy i powrotowy z pracy, jednak jest jedna rzecz którą warto w tym dniu zapisać - moja mega gleba.
Otóż jechałem sobie polną drogą, usłaną pół metrową trawą, po boku której rosła sobie kukurydza. Droga była niewygodna, a od pola dzielił ją sporej głębokości wyorany uskok. Jadąc z prędkością ok 20km/h spadłem z tego uskoku i chcąc z powrotem dostać się na trawiastą drogę, wykonałem manewr podniesienia roweru w czasie jazdy. Moje zamiary spełzły na niczym, a raczej na glebie, kiedy kierownica mi się zawinęła, a ja runąłem na ziemię jak kłoda. Jak fajnie było upaść na miękka trawę, czego dowiedzieć się może tylko ten, kto już kiedyś zażył lotu ślizgowego po zielonym dywanie (padał deszcz).

rzepak doczekał się kombajnu


w lesie breja


miejsce dzisiejszego incydentu :-)

praca + Ania

Czwartek, 20 lipca 2017 · Komentarze(5)
Kategoria dpd
Przejażdżka z Anią po pracy. Podjechaliśmy do Poznania nad Jez. Maltańskie i potem obrzeżami miasta wróciliśmy do domu. W tym upale kręci się jak w smole, w dodatku po 8h pracy mam nogi jak z cementu, jednak mimo niedogodności jechało mi się przyjemnie - bo z Anią.


Aniu - dobrze, że jesteś :-)

praca

Środa, 19 lipca 2017 · Komentarze(2)
Kategoria dpd
Nie cierpię upału :-(((((

praca + okolice z Anią

Piątek, 14 lipca 2017 · Komentarze(4)
Kategoria dpd, 40-100 km
Poranny dojazd do pracy jak zwykle standardowy, a po pracy przejażdżka w towarzystwie Ani. Przejechaliśmy się nad Jezioro Kowalskie i jego okolice. Pokazałem Ani kilka polnych ścieżek, którymi jeszcze nie miała okazji pojeździć.

Co tu dużo pisać, proszę zdjęcia:

czas poszybować


Dziewicza Góra


buszująca w zbożu


zachód słońca


wieczór nad Jeziorem Kowalskim

praca + dolina Cybiny

Czwartek, 13 lipca 2017 · Komentarze(2)
Kategoria dpd
Okazało się, że kiedy wyjeżdżałem dziś z pracy, pod firmą czekał już w blokach mój tata :-) Taką mi niespodzianę zrobił. Nie pozostało nam już nic, oprócz zrobienia kilkudziesięciu kilometrów na rowerach we wspaniałej atmosferze.
Pojeździliśmy zatem po gminie Swarzędz, gdzie odwiedziliśmy dolinę Cybiny i potem przedostaliśmy się do sąsiedniej gminy Pobiedziska, gdzie pokrążyliśmy po okolicznych polnych drogach.
Jechało się nam wyśmienicie, w spokojnym tempie, bez forsowania - po pracy mam nogi jak z cementu, ale jak tylko wsiądę na rower, to o zapominam o przechodzonych 20 kilometrach po magazynie.


dolina Cybiny


polne drogi