praca + mega gleba

Poniedziałek, 24 lipca 2017 · Komentarze(6)
Kategoria dpd
Dziś bez fajerwerków, bo to zwykły dzień dojazdowy i powrotowy z pracy, jednak jest jedna rzecz którą warto w tym dniu zapisać - moja mega gleba.
Otóż jechałem sobie polną drogą, usłaną pół metrową trawą, po boku której rosła sobie kukurydza. Droga była niewygodna, a od pola dzielił ją sporej głębokości wyorany uskok. Jadąc z prędkością ok 20km/h spadłem z tego uskoku i chcąc z powrotem dostać się na trawiastą drogę, wykonałem manewr podniesienia roweru w czasie jazdy. Moje zamiary spełzły na niczym, a raczej na glebie, kiedy kierownica mi się zawinęła, a ja runąłem na ziemię jak kłoda. Jak fajnie było upaść na miękka trawę, czego dowiedzieć się może tylko ten, kto już kiedyś zażył lotu ślizgowego po zielonym dywanie (padał deszcz).

rzepak doczekał się kombajnu


w lesie breja


miejsce dzisiejszego incydentu :-)

Komentarze (6)

Wybierzemy się kiedyś na rajd błotny? Po lesie i kałużach jak na zdjęciu drugim? Ale będzie jazda :))

anka88 10:05 środa, 26 lipca 2017

Gdzie jest kierownica na ostatnim zdjęciu? ;)

rmk 19:25 wtorek, 25 lipca 2017

Dobrze że miękki miałeś upadek, ale Twojej słynnej gleby na Kowalskim nie przebiłeś ;)

sebekfireman 14:26 wtorek, 25 lipca 2017

Coś czuję, że ta miękka trawa trochę Cię ocaliła, bo mogło być dużo gorzej.

maniek1981 08:45 wtorek, 25 lipca 2017

O kurde. Prawie kierownicę straciłeś. No ale chyba żyjesz, skoro o tym piszesz :)

Kto przeżył... Hmm... Ja "polecam" glebbing na deszczowym torowisku. Człowiek nie wie, że ziemia pod nim ma aż tyle wymiarów :)

Trollking 21:09 poniedziałek, 24 lipca 2017
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!