praca + jazda w upale

Wtorek, 1 sierpnia 2017 · Komentarze(6)
Kategoria dpd
Miesiąc sierpień przywitałem na rowerze lekko po 7 rano. Już wtedy było całkiem duszno, ale do pracy dojechałem komfortowo. Po 16:00 kiedy wyjeżdżałem z pracy, było już jak w piekle, ale nie przeszkodziło mi to w wykonaniu mojego planu na dziś, czyli przejażdżki do Pobiedzisk, aby następnie z powrotem, w cieniu drzew przez Wronczyn, Stęszewko, Tuczno wrócić do domu.

Upał taki, że wypiłem podczas jazdy ponad 2 litry płynów tzn. 2 izotoniki 0,7l. i puszkę coli 0,5l. a podczas krótkich postojów na zdjęcie, zalewany zostałem potem. Nie cierpię takiej pogody na rowerze.

nad Jeziorem Kołatkowsko - Stęszewskim

Komentarze (6)

Ja wymiękłem tego dnia. Do pracy dojechałem autem z uwagi na dostawę i wczesne rozpoczęcie pracy. Nie lubię tak wcześniej wstawać, gdy mam pracować. Po pracy chciałem pokręcić, ale im więcej minut upływało od wyjścia z pracy, tym bardziej temperatura otoczenia mnie zniechęcała. Finalnie stwierdziłem, że nie będę się zajeżdżał na siłę i odpuściłem.

maniek1981 22:31 środa, 2 sierpnia 2017

Wczoraj to była istna masakra!

anka88 17:07 środa, 2 sierpnia 2017

Najlepsze jest to że jak wytrąbisz te 2-3 l wody to nawet się sikać nie chce heheeh

Roadrunner1984 21:53 wtorek, 1 sierpnia 2017

Kamil - Całkiem możliwe :-)

grigor86 21:15 wtorek, 1 sierpnia 2017

16:37 jechałaś przez Gruszczyn. Obok drogi rowerowej :P

kamilzeswaja 20:59 wtorek, 1 sierpnia 2017

Ja na chwilę wyszedłem z pracy w okolicach godziny 19. Myślałem, że ktoś mnie zaraz na grilla nabije, bo temperatura była idealna. Masakra.

Podobno następne dni nie będą już AŻ takie hardkorowe :)

Trollking 20:17 wtorek, 1 sierpnia 2017
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!