Wycieczka do Iwna, Parku Krajobrazowego Promno i jego okolic.

Niedziela, 26 marca 2017 · Komentarze(4)
Kategoria 40-100 km
Chyba pierwszy tak ciepły i bezwietrzny dzień tego roku, wiosenny klimat czuć, słychać i widać było na każdym kroku, dlatego wspólnie z tatą i Anią wykorzystaliśmy tę niedzielę na wycieczkę, a ja i Ania dodatkowo rozruszaliśmy mięśnie po wczorajszej, wspaniałej wyprawie.

Tym razem Ania miała okazję pobawić się w przewodniczkę turystyczną po swoich fyrtlach, bo jeździliśmy właśnie po Iwnie, po okolicach Iwna i po Parku Krajobrazowym Promno. Ania nie raz zadziwiła mnie swoją wiedzą o swojej miejscowości oraz znajomości leśnych ścieżek w PK Promno, których ja nie znałem, mimo przemierzenia tego parku niby na wskroś - spisała się na dobre wino :-)

oto trasa:

Na początku wyruszyłem z tatą z Wierzonki, w kierunku Kostrzyna, gdzie czekała na nas Ania. Po drodze delektowaliśmy się cudowną pogodą, śpiewem skowronków i ciepełkiem.
Wspólne zdjęcie w Glince Duchownej z widokiem na dolinę i Iwno w oddali © grigor86


Łabędzie na polu w okolicy wsi Gortatowo.


Sarny wygrzewające się na polu, a w oddali wieś Gwiazdowo i nieczynna gorzelnia na pierwszym planie.

Następnie już wraz z Anią w roli przewodniczki przejechaliśmy Kostrzyn Wlkp. i dojechaliśmy do Iwna. Tutaj podziwialiśmy tą piękną i bogatą historycznie wieś. Na miejscu podjechaliśmy pod słynny pałac i stadninę koni, aby potem odbić na malowniczo położone wioski jak na przykład Glinka Duchowna, gdzie sielski klimat i ciekawie usytuowane stawki w dolinach pięknie wpisują się w obraz wioski idealnej - wioski wzorcowej.

Po wjechaniu do Parku Krajobrazowego Promno, Ania pokazała nam świetne krosowe ścieżki, a raz nawet musieliśmy przedostać się przez wartki strumień po kłodach.

jazda serwisówką


W Iwnie powóz konny na tzw. spoczni.


Nieczynna gorzelnia w Iwnie.

Pałac w Iwnie © grigor86

Kot na rybach © grigor86
Krajobraz okolic Glinki Duchownej © grigor86
Wiklinowe trociny w Buszkówcu © grigor86
Leśna wyspa na polu w okolicach Buszkówca © grigor86
Park Krajobrazowy Promno - wąwóz © grigor86

Zjazd wąwozem w PK Promno © grigor86

Przenoszenie rowerów przez strumień w PK Promno © grigor86

Park Krajobrazowy Promno © grigor86

Kolejny świetny wypad tego weekendu. Wielka zasługa mojego towarzystwa, ale także pogody, która w końcu pokazała swoje przyjazne oblicze. Oj chciałbym, żeby takie dni były codziennie...

Dolsk - Racot. Wycieczka z Anią po wielkopolskich pagórkach.

Sobota, 25 marca 2017 · Komentarze(9)
Kategoria 40-100 km
Moja dzielna rowerzystka Ania zapodała temat wycieczki na ten weekend - Dolsk. Zapakowałem zatem rowery na pakę i tej soboty znaleźliśmy się właśnie tutaj - w Dolsku, w przepięknej, pagórkowatej okolicy, z licznymi jeziorami, ciekawymi wioskami, polnymi duktami i leśnymi ostępami - coś pięknego.
Rozpakowaliśmy się na stacji benzynowej, auto zostawiliśmy pod okiem kamer i jazda w nieznane, a to po prostu uwielbiamy :-)

Oto trasa:

Na początku zwiedzanie samego Dolska, z jego licznymi atrakcjami. Na mnie osobiście największe wrażenie wywarło Jezioro Dolskie Wielkie, które było dla mnie największym zaskoczeniem tej wycieczki - po prostu ogromne jezioro. Fakt, że dziś mocno wiało, to na jeziorze wytworzyła się spora fala, która potęgowała wrażenia. Oprócz tego polecam punkt widokowy, z którego widać cały Dolsk i dalszą, pagórkowatą okolicę.

Ania & Grigori na punkcie widokowym w Dolsku


widok z punktu widokowego w dolsku


Pagórkowato w Dolsku


polny zapierdalacz


Drewniany kościół w Dolsku z 1618 roku.


Rynek w Dolsku


Jezioro Dolskie Wielkie


Jezioro Dolskie Wielkie

Ruszamy dalej szlakami rowerowymi, mijając po drodze wiele pięknych krajobrazów, wiosek i łąk budzących się do życia. Wiatr zaczął dawać się we znaki, ale dzielnie kręciliśmy do przodu, bo w głowach mieliśmy Racot i tamtejszy pałac.


Widok na Jezioro Dolskie Wielkie z Podrzekty


Widok na Jezioro Dolskie Wielkie z Podrzekty.


Okolice Łagowa


Punkt widokowy :-)


Taki oto kolorowy domek


Uwielbiam takie wiejskie klimaty.


Nawet czarownica nie wyrobiła w tym wietrze :-)


Ania ciśnie pod górkę, w błocie, pod wiatr i z uśmiechem na twarzy :-)

Docieramy do wsi Cichowo, gdzie oprócz pięknego Jeziora Cichowo, znajduje się słynny dwór w Soplicowie z filmu "Pan Tadeusz". Na terenie skansenu podziwialiśmy piękną staropolską zabudowę, oraz tresowane zwierzęta w tym sokoły, orzeł, osły, owce i konie.

Cichowo - dwór w Soplicowie


orzeł


chyba sokół...


Jezioro Cichowo

Wyjeżdżając z Cichowa, udaliśmy się lasami, polami w stronę wsi Racot. Drogę wskazał nam, napotkany przypadkowo Robert z Kościana, który podobnie jak my wybrał dziś wycieczkę do Dolska i pięknie oprowadził nas po fragmencie Parku Krajobrazowego im. Dezyderego Chłapowskiego.


Nasz chwilowy przewodnik - Robert z Kościana.


Kościół w Wyskociu

Jesteśmy w Racocie, gdzie najpierw podziwiamy tutejszy, przepiękny pałac oraz poboczną stajnię, aby potem wstąpić do restauracji na przepyszny, syty obiad, po którym wyruszamy - już z wiatrem w plecy w drogę powrotną do Dolska.

Pałac w Racocie


z wiatrem w plecy w drodze powrotnej


aleje drzew po drodze....


Kościół w Rąbiniu.


Zachód słońca nad Jeziorem Dolskim Wielkim - poezja dla oczu.

Zarówno sam Dolsk, jak i Racot, oraz okolice tych miejscowości zapamiętam na długo. Byłem pod wrażeniem pięknego ukształtowania terenu tamtych fyrtli, tych klimatycznych wiosek, oplecionych mniejszymi i większymi jeziorami. Ania już wie, że to moja najlepsza wycieczka tego roku, dlatego polecam każdemu rowerzyście odwiedzenie tych terenów, ponieważ każdy znajdzie tam coś dla siebie, niezależnie czy preferujecie jazdę turystyczną, czy treningową.

Polecam także zobaczenie relacji tej wycieczki na blogu Ani, dzięki której poznałem dziś nowe miejsca :-)))











praca + 2x Jezioro Kowalskie

Piątek, 24 marca 2017 · Komentarze(6)
Kategoria dpd
Wariant "praca + Jezioro Kowalskie" towarzyszy mi dość często - było tak i dziś, z tą różnicą, że nad zalewem byłem zarówno przed pracą, jak i po pracy. Były więc dwie wersje widokowe jeziora - poranna i wieczorna. Która ładniejsza?

Nie ma się co rozpisywać, bo to zwyczajna przejażdżka po najbliższej okolicy, którą przemierzam niemal za każdym razem, ale kręciło mi się dziś wspaniale, ze względu na wiosenną pogodę wleciało przy okazji 5 dyszek.









praca + air zagadka

Czwartek, 23 marca 2017 · Komentarze(6)
Kategoria dpd
Gdy wyjechałem rano z domu, nad Wierzonką latał jakiś dziwny, wielki samolot. Niestety był zbyt daleko i chował się za chmurami - zdjęcie zrobiłem w ostatniej chwili, ale mało co z niego widać....Ta zagadkowa maszyna była dziś największą atrakcją dojazdu do pracy.

Jadąc z pracy spokojnym tempem ok. 20km/h zostałem wyprzedzony przez gościa na kolarzówce. Chwilkę się zastanawiałem z jaką prędkością on mógł jechać pod ten wiatr i postanowiłem pognać za nim, aby to sprawdzić na własne nogi. Przez te może pół minuty gościu odjechał mi na dobre 350 - 400 metrów i ja rozpędzony już do ok. 32km/h jechałem tak za nim, nie zmniejszając tego dystansu ani na krok. Po 5 kilometrach jazdy na zimówce, na prostej, na otwartym polu i pod wiatr dałem spokój, bo jazda przestała sprawiać mi przyjemność, ale moja ciekawość została zaspokojona.

Co to za samolot?

praca + okoliczne pola

Środa, 22 marca 2017 · Komentarze(2)
Kategoria dpd
Dziś może za ciepło nie było, ale przynajmniej nie padało. Wyruszyłem do pracy nieco wcześniej, aby pokręcić po okolicznych polach i dotlenić mózg przed ośmiogodzinną walką z wymagającymi klientami w pracy.
Po pracy też nieco wydłużony wariant trasy, gdzie z pewnej górki wycisnąłem Vmaxa tego roku - 54,2km/h - jest zabawa :-)))

 zdjęcia z dojazdu:

Droga Wierzonka - Kicin


Sarny żerowały


Między Kicinem a Wierzenicą


czasem warto zadrzeć głowę do góry.

Już niedługo zmieniamy czas na letni i kończąc pracę o 18 będzie można kręcić nieco dłużej po pracy....

praca + kartonowe błotniki by Grigor.

Wtorek, 21 marca 2017 · Komentarze(6)
Kategoria dpd
Jednak jednej, ważnej części zapomniałem zamontować do mojej zimówki - błotników.
Dziś miałem okazję przekonać się, jak to przydatna rzecz, kiedy podczas powrotu z pracy deszcz rozpadał się na całego i aby nie zmoczyć się po całości - zmontowałem sobie błotniki z tego, co akurat miałem w pracy pod ręką. Użyłem do tego grubego kartonowego kątownika i taśmy klejącej i trzeba przyznać, że ten jednorazowy patent spełnił swoje zadanie w stopniu zadowalającym :-)



Kartonowe błotniki by Grigor ;-)


A taki oto leśny kibel napotkałem jadąc rano do pracy.

Jazda próbna

Poniedziałek, 20 marca 2017 · Komentarze(7)
Kategoria 1-40 km
Skończyłem serwis mojego drugiego Felta, czyli tzw. zimówki. Pracy przy nim było od groma, ponieważ do wymiany poszły takie części jak:
- mechanizm korbowy
- wolnobieg
- łańcuch ze spinką
- linki i pancerze hamulców i przerzutek
- klamkomanetki
- siodełko
- pedały
- zaciski hamulców
- kółka prowadzące tylnej przerzutki

Oczywiście do tego roweru zakładam części z niższej półki, a sama wymiana to pikuś przy posiadaniu odpowiednich narzędzi, jednak regulacja wszystkich układów to już wyższa szkoła jazdy, gdzie potrzebna jest wiedza i umiejętności, a ja nieskromnie powiem że je mam, dlatego też oprócz satysfakcji z własnoręcznego złożenia roweru, mam także sporo kasy w kieszeni - na tą konfigurację straciłem tylko 200zł.

To mam już rower gotowy do kolejnego zajechania go w błocie, śniegu, soli i Bóg wie czym jeszcze. Będę używał go także podczas dojazdów do pracy i takich tam niewymagających tras wokół komina.
Dziś wsiadłem na niego i przejechałem się kontrolnie - jest malina! Wszystko pracuje i współgra bez najcichszego zgrzytnięcia. Jestem z siebie dumny :-)))




Na koniec niespodzianka dzisiejszego krótkiego wyjazdu. Natknąłem się przypadkowo na najsłynniejszego żeńskiego Kota na bikestats.
Pogaworzyliśmy chwilę i nawet udało mi się zrobić koleżance zdjęcie.

Oto Kot w różowych barwach.  Pozdrower Marzena :-)

Rezerwat Śnieżycowy Jar

Niedziela, 19 marca 2017 · Komentarze(5)
Kategoria 40-100 km
Na cel dzisiejszej wycieczki wybraliśmy z Anią słynny rezerwat przyrody "Śnieżycowy Jar", położony w pięknej, zalesionej okolicy, przy brzegu wartko płynącej rzeki Warty w Starczanowie (gmina Murowana Goślina).
Dlaczego dziś? Przyczyn jest wiele, ale najważniejszą jest fakt, iż śnieżyce wiosenne są właśnie w pełni rozkwitu i na zobaczenie tego pięknego dywanu z kwiatów w pełnej krasie, moglibyśmy się już nie załapać w przyszłym weekendzie. Poza tym prognozy wskazywały na komfortową aurę, nawet z przebijającym się słońcem przez chmury, które ostatnimi czasy skutecznie psuły plany rowerowe w to miejsce. Wiatr czasem dawał się we znaki, ale trasa prowadziła często lasami, które dawały wytchnienie, a słonko też się pojawiło :-)

Przejdę zatem do fotorelacji z naszej trasy, której nie tylko sam cel był ciekawy, ponieważ widzieliśmy po drodze kilka na prawdę ciekawych miejscówek.
Oto trasa:

zapraszam:

Pierwsze kilometry jedziemy przez Puszczę Zielonkę. Niebieski szlak prowadzi przez Potasze. W lesie pozdrawiamy się z biegaczami.


Dwór w Trzaskowie. Pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu stała tu ruina. Obecnie mieści się w nim klub golfowy.


Jezioro Trzaskowskie. Płytki, śródpolny akwen, przyciąga wędkarzy.


Poruszaliśmy się dziś trasą usłaną pagórkami. Oto widok na jeden z nich z okolic Trzaskowa.


W drodze do Starczanowa robię zdjęcie sarnom, pasącym się na polu w dolinie Warty.


Ze Starczanowa jest ciekawy widok na oddaloną Dziewiczą Górę.


W Starczanowie robimy sobie przerwę na posiłek, zajadając tutejszą grochówkę - mniam :-0


Droga do rezerwatu była pełna błota, jednak niektórych kierowców aut to nie przerażało - jechali bokiem, buksując kołami i patrząc z zazdrością na mój rowerowy zadek, zwinnie manewrujący między błotnymi bruzdami :-)



No to jesteśmy u celu. Śnieżycowy Jar wita nas tablicą informacyjną, a my go zdjęciem.


Wchodzimy z rowerami u boku na kładkę. W rezerwacie można poruszać się tylko po wyznaczonej ścieżce i pod żadnym pozorem nie można deptać śnieżyc. Piękna miejscówka na spacer.


A oto prowodyrka wycieczki. Śnieżyca wiosenna to ewenement w Wielkopolsce, gdyż jest to roślina górska, rosnąca zwykle na wysokości 530 - 1180 m n.p.m. W Polsce występuje naturalnie, głównie w Sudetach i Karpatach.


śnieżycowy dywan w rezerwacie


Środkiem rezerwatu, wije się bagnisty strumień, nadający temu miejscu magiczny klimat.


Warta prezentuje się dziś dostojnie.


W Uchorowie zatrzymujemy się na chwilkę, w celu udokumentowania tutejszych ciekawostek. Tutaj ciekawy, ceglany spichlerz z 1919 roku. Architektura niedostrzegana.


Dwór w Uchorowie z lat 1840 - 1870. Dziś niestety dwór w złym stanie technicznym, ale ma potencjał.


Jadąc w kierunku Puszczy Zielonki, natykamy się na ciekawy XIX wieczny pałac w Boduszewie, w którym obecnie mieści się hotel.


Tego motywu w naszej wycieczce zabraknąć nie mogło. Daniel w Puszczy Zielonce.

Cóż powiedzieć na koniec - wszystko się udało, a towarzystwo Ani we wspólnym kręceniu korbą to największa radość, jaka mogła mi się trafić :-*

Rekordowy trening góralem na szosie :-)

Czwartek, 16 marca 2017 · Komentarze(7)
Kategoria 1-40 km
Po powrocie z pracy usilnie rozmyślałem o przejażdżce rowerem, jednak nogi miałem jak z waty i w ogóle samopoczucie do bani - najlepiej walnąć się na wyro i witaj świecie snów. Nadal jednak uporczywe myśli o rowerze nie dawały mi spokoju, a w dodatku oliwy do ognia dolała moja kobieta, która wybierała się po pracy na ciężki trening fitness, motywując mnie do działania na tyle, że po posiłku wyczołgałem się z rowerem.....gdyby nie Ania - tyle bym dziś pojeździł ;-)

W głowie miałem krótką przejażdżkę, ale kiedy tylko złapałem odpowiedni rytm, to jechało mi się tak dobrze, że po 15km. w Krześlicach zatrzymałem się i spojrzałem na licznik, a tam 28km/h średnia! Mówię sobie: "Co jest - aż tak pocisnąłem"? Właśnie wtedy wpadłem na pomysł, aby drogę powrotną przejechać tak szybko, aby średnia nie spadła poniżej dotychczasowej - taki postawiłem sobie zwyczajnie cel dzisiejszego wyjazdu, jak się okazało niezłego treningu. Z powrotem jednak łatwo nie było, bo to większy wiatr, bo to troszkę dziur na szutrze, a to jakoś tak bardziej pod górkę. Ale koniec końców się udało i wyszła średnia 30km/h, z której powodu jestem zarazem dumny, jak i zszokowany :-)

Tak ogólnie to nie cierpię takiego forsowania się na rowerze i ja żadnych tam specjalnych treningów sobie nie robię, ale takie wybryki jak dzisiejszy czasem mi się zdarzają. Ten dzisiejszy wynik cieszy mnie oczywiście, ale sądząc po zmęczeniu - pokazał mi też, że jeszcze wiele kilometrów muszę przejechać, aby nabrać odpowiedniej formy.

Oto trasa:

Teraz właśnie nadeszła pora, kiedy mogę się z satysfakcja położyć spać do wspomnianego wyra - plan wykonany :-)

trening na kolację

Środa, 15 marca 2017 · Komentarze(2)
Kategoria 1-40 km
Dwu dniowa przerwa od kręcenia, spowodowana była m.in. serwisem drugiego roweru, na którym mam zamiar jeździć do pracy - po zimie zajechałem go konkretnie i teraz nie ma czasu na poskładanie go od nowa. Trochę praca poszła do przodu, a po dzisiejszej wymianie łańcucha, wymianie linek, szczęk hamulców......zrobiłem się głodny - pojechałem zatem wieczorem na pizze rowerem.

Nie żebym był jakimś gastrycznym psycholem, ale ciekawi mnie ile kalorii z tej pizzy spaliłem podczas tego treningu?