Tej październikowej soboty, korzystając ze sprzyjających warunków pogodowych, wraz z
Anią i
Piotrasem - pomysłodawcą wycieczki, odwiedziliśmy
Park Krajobrazowy Dolina Baryczy.
Park ten nie był nam znany i z wielką radością odkrywaliśmy każdy, nowy zakątek, przemieszczając się na najlepszym wynalazku, jaki świat widział - na rowerze.
Naszą wycieczkę skupiliśmy na jeździe po wymagających, terenowych szlakach pieszych, szczególnie czerwonym szlaku pieszym, który często sprawiał nam trudności w odnalezieniu dalszego przebiegu, gdyż urywał się nie wiadomo gdzie :-S Jednak traktowaliśmy to nie jako przeszkodę, ale jako świetną zabawę, która podobała nam się podczas kręcenia najbardziej.
Oprócz tego, z atrakcji które pozostaną mi w pamięci z Doliny Baryczy wymienić mogę zaobserwowanego bielika zwyczajnego, który krążył nad jednym z milickich stawów, ale także ilość ogromnych, kilkusetletnich dębów mijanych po drodze. Niektóre dęby miały w obwodzie nawet około 7 metrów i robiły naprawdę wielkie wrażenie.
Dolina Baryczy urzekła mnie także ze względów krajobrazowych. Ukształtowanie terenu, nieco bardziej pagórkowate niżeli w sąsiedniej Wielkopolsce, dawało miłego kopa dopaminy podczas jazdy.
Wycieczka może trochę uboga w kilometry, ale nie o to tutaj chodziło - przesycona bogactwem pięknych widoków, wspaniałych ścieżek, świetnego towarzystwa, spoconych pleców ze zmęczenia i pozytywnych wspomnień, które pozostają w głowie na baaaardzo długo.
A więc, zapraszam do fotorelacji:

Rzeka Barycz w Miliczu

Akwarium z wyeksponowanymi gatunkami ryb, żyjących w milickich stawach.

Jadąc w stronę stawów, przejeżdżamy obok koźlaka w Duchowie.


Ania na ścieżce rowerowej.

Jaz w Rudzie Milickiej

Tych grzybów zdaje się, że nikt w Dolinie Baryczy nie zrywa. Rosną wszędzie, nienaruszone.

Ptasia wieża w Grabownicy

Staw Grabownica

Ogromny pień starego dębu

bielik

bielik

Ania pod jednym z wielu, ogromnych dębów w parku.

Piotras & Grigor na baryckich szlakach...

Zdarzały się tez przeszkody w postaci obalonych drzew na szlaku.


Pokonywanie obalonych drzew szło nam sprawnie...

Ania przed Pałacem w Krośnicach

Pagórkowate ukształtowanie terenu

Dolina Baryczy

gdzieniegdzie moje Conti RK zamieniały swój protektor na slicki :-)

Wieża Odyniec na Górze Joanny

Zjazd z Góry Joanny, po podmokłych terenach, błocie, gałęziach i grzęzawiskach pozostanie w naszych pamięciach (czerwony szlak pieszy)

Czerwony szlak pieszy nas wymęczył...ale cieszyliśmy się tym.

Niespodziewane spotkanie z żyrafą.

szachulcowy kościół w Miliczu jest niespotykanie ładny

Milicz - rowerowa stolica Dolnego Śląska żegna :-)
Wycieczka świetna, ze względów krajobrazowych i spędzonych w towarzystwie przyjaciół. Nie ma chyba piękniejszej rzeczy jak, realizacja swojego hobby w takim towarzystwie. Wielkie podziękowania dla Piotrasa za świetny pomysł, a Ani gratuluję siły i entuzjazmu. Ta kobieta, zaraz będzie miała 8 tysięcy kilometrów, przejechanych w tym roku!