praca + merc + kot + oko w drzewie

Mercedes Benz 560 SL
Uwielbiam takie auta i po cichutku marzę o posiadaniu czegoś w ten deseń. Jednak na tę chwilę pozostaje mi dbać o moje aktualne cacko i może za jakieś 30 lat stanie się podobnym klasykiem jak ten merc powyżej.
No ale trzeba było jechać dalej. Wyruszyłem polnymi drogami z Bogucina do Kicina zatem. Po drodze zrobiłem zdjęcie z widokiem na Dziewiczą Górę (mój okoliczny Mt Everest) o niebotycznych 143m n.p.m.

Dziewicza Góra
Przejeżdżając przez Kicin, często zastanawiałem się skąd bierze się nazwa tej małej wioski....? Otóż odpowiedź na to nurtujące mnie pytanie znalazłem na posesji pewnego gospodarstwa. Moim oczom ukazał się niespotykanie okazały kocur, po którego dojrzeniu opadła mi szczena z wrażenia. Kocur wyglądał jak ryś, tzn. miał ponadprzeciętne rozmiary i okoliczne psy bały się podejść bliżej jak na 20 metrów. Ja miałem okazję nawet pogłaskać ów kicińskiego kiciusia i poczułem się przez to wielce wyróżniony przez tego króla zwierząt w Kicinie:

król Kicina

Kocur był większy od psa, dlatego ten drugi nie zbliżał się zanadto :-)
Potem zaszło słońce i wracałem po lesie przez Dziewiczą Górę do domu. Po drodze, o zmierzchu mignęło mi coś dziwnego przed oczami. Zatrzymałem się, cofnąłem kilka metrów, patrzę a tam drzewo patrzy nam nie wzrokiem jakby ludzkim. To, że drzewa żyją to wiem, ale że obserwują to nie wiedziałem - dziś się przekonałem.

oko szeroko otwarte
Na dziś starczy atrakcji. Kolejna porcja ciekawostek z roweru już jutro. To był świetny tydzień :-)




