Jakiś czas temu nadarzyła się okazja kupna roweru, który idealnie odpowiadał moim wymaganiom, co do roweru zimowego dla mojej Ani.
Rower ten kupiłem od pewnego handlarza na jarmarku we wsi Kocanowo (gmina Pobiedziska) podczas krótkiej przejażdżki rowerowej. Był to zapuszczony zupełnie góral, z kompletnie rozregulowanym napędem i zardzewiałymi hamulcami. Jednak przyjrzawszy mu się dokładnie dostrzegłem potencjał, którego nie dostrzegłbym nie mając we krwi pierwiastka cyklozy, ale także doświadczenia w składaniu rowerów. Otóż rama tego czegoś (na ramie nie było żadnych emblematów, napisów) wydała mi się jakaś taka markowa. Po pierwsze geometria - bardzo nowoczesna, po drugie aluminium, po trzecie hak do przerzutki i po czwarte stery typu ahead - w makrokeszach tego nie ma!
Udało mi się go kupić po kilkunastu minutach targowania, za bardzo rozsądną cenę 210 zł. Dodam tylko, że ów handlarz chciał za niego 280 zł.
Wziąłem się zatem do składania. Najpierw zająłem się kołami. Obręcze jeszcze nadają się do jazdy, ale opony i dętki koniecznie wymieniłem. Założyłem niedrogie, drutowe Kendy k898 z czerwonym paskiem, aby pasowały do obręczy i ramy. Na takich oponach jeżdżę na mojej zimówce i jestem z nich baaaardzo zadowolony, ponieważ mają idealny bieżnik na mokre i błoto, a poza tym są pancerne.
Następnie do wymiany poszedł amortyzator. Ten który wyrzuciłem, był jakimś tam starym pordzewiałym "no name", a na jego miejsce zamontowałem też stary, ale prawie nieużywany, sprężynowy RST 281R, którego przechowywałem w swoich szmargałach na taką właśnie okazję. Oczywiście jak nowy amor, to też stery ahead wymieniłem, nasmarowałem, poskręcałem i malina.
Potem do wymiany poszedł mostek i kierownica. Mostek to zwykły aluminiowy złom, a kierownica to prosta 580 mm rurka od Felta. Układ kierowniczy pracuje jak marzenie. Pora zatem zabrać się za hamulce. Z tyłu wymieniłem klocki i pancerze i nasmarowałem linkę, potem regulacja i czas na przód, gdzie do wymiany poszły całe szczęki i klocki. Po wyregulowaniu, nasmarowaniu linki i wymianie fajki, hamulec ściska obręcz z taką mocą, że aż strach :-)
Na bęben piasty nakręciłem nowiuśką kasetę shimano acera w kolorze czarnym, która zdziwiła mnie swoją niską wagą, oraz założyłem łańcuch shimano gh 40 ze spinką.
Po tych pracach przyszedł czas na upragnioną regulację przerzutek. Tylna poszła w mig i muszę przyznać, że mógłbym to robić zawodowo ;-). Z przednią to już inna bajka, ale też poszło mi szybko. Cieszę się, że przerzutek nie musiałem wymieniać. Te które zostały to shimano altus z przodu i starsza wersja acera z tyłu. Najważniejsze dla mnie to to, że wszystko wskakuje na tzw. pyknięcie, a jedyny dźwięk jaki dobiega z napędu to wiatr :-)
Na koniec to już kosmetyka typu montaż licznika, koszyka do bidonu, zaślepek do chwytów, zacisk rury siodłowej itd. Efekt mojej pracy wstawiam poniżej, a Ania już mi powiedziała że jest zadowolona, więc obrastam w piórka :-)
Koszt całkowity tego projektu to ok. 360 zł. Powiedzcie mi teraz drodzy rowerzyści, gdzie kupicie taki rower za taką cenę?! :-)))

od tyłu

od przodu

od boku
Mam tylko jedną prośbę. Pomóżcie mi proszę w kwestii nazwy tego roweru. Mam z Anią niemały dylemat w tym temacie. Jeśli ktoś pomoże, to jego pomysł będzie na stałe zapisany na naszej bikestatsowej stronie, więc jest pole do popisu koleżanki i koledzy.