praca + kolarz w klapkach
Wracając z pracy zrobiłem sobie skok w bok przez Wierzenicę, Wierzonkę, Karłowice......i w Tucznie wyprzedził mnie gość na rowerze. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby ten gość nie jechał w klapkach!!! Zorientowałem się za późno, bo aby go dogonić musiałem jechać 40km/h!!! On w klapkach i w tyszircie zapierdalał ze średnią 30-35km/h i to na kilkunasto kilometrowym odcinku. Ledwo za nim nadążałem kręcąc na przełożeniu 3x8-9. Zdjęcie przy takiej prędkości na rowerze musiało wyjść zamazane.
Mam do tego typa szacunek, że w tych swoich klapach tak zapodawał na jakiejś damce. Jest on przykładem, że nie xtr'y napędzają rowery. Na koniec podjechałem nieco bliżej i powiedziałem mu, że nieźle daje i że w butach było by mu lżej. On na to się tylko uśmiechnął i powiedział "wiiim".
Zanim jednak nastąpiła akcja z kolarzem w klapkach, zaobserwowałem w Karłowicach takie oto coś:

W takiej kurzawie prace polowe.
No dobra a teraz akcja z klapkami:

wyprzedziuł....

Jadzie 30km/h i klapki się uginają, a koszulka powiewa.

KLAPKI!!!

Nawet ciungnika zwyprzedziun! Waryjot jaki czy co?
Dzięki niemu moja średnia przekroczyła dziś 20km/h :-)




