Rowerem do pracy, bo dawno nie byłem. Rano ciepło, a po południu gorąco - jechało się ciężko z tego powodu. Na powrocie Ania do mnie dojechała i potem zrobiliśmy wspólnie kilkanaście kilometrów po szutrach gminy Pobiedziska. Jak dobrze, że Ania mi dziś wyjechała na spotkanie - od razu jechało się przyjemniej, a i ten upał od razu jakby mniej doskwierał :-)
ździsie: Różowa ambona we Wierzonce (gm.Swarzędz). Nie wiedziałem, że w lesie grasują homo-dziki :-)
Prace polowe w Biskupicach Wlkp. (gm.Pobiedziska).
Szutrowa droga Wronczyn - Złotniczki (gm.Pobiedziska).
Ale dziś wyszedł dystans! Zupełnie niespodziewanie, bo nikt z naszej ekipy (Ania, mój tata i ja) wyjeżdżając na niedzielną wycieczkę, nie spodziewał się, że właśnie podczas dzisiejszego kręcenia pyknie nam 100km (tata to nawet 120 sobie dokręcił)! Ale finalnie tak wyszło, z czego wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni :-))) Trasę wymyślaliśmy na bieżąco i jako cel ostateczny wybraliśmy Środę Wielkopolską. Po drodze mijaliśmy wiele wiosek, a czas upływał nam na miłych pogawędkach, tak że nie wiadomo kiedy na licznikach pojawiały się coraz to większe wartości - wiadomym jest, że w grupie raźniej i kiedy na powrocie w Pobiedziskach Ani i mnie wybiło 90km, to nie było innej opcji jak dokręcenie tych 10km do upragnionej jedynki i dwóch zer, dlatego odprowadziliśmy jeszcze kawałek mojego tatę, który miał do Wierzonki nieco dalej.
Podsumowując była to moja druga (niestety) setka w tym roku, a Ani pierwsza i z tego jestem bardziej zadowolony, tym bardziej że mimo dawno nie kręconych, takich dystansów poradziliśmy sobie wszyscy świetnie.
trasa:
A oto co widziałem po drodze: Mijanka z Dacią 1310 w Promnie (gm.Pobiedziska).
Kolegiata w Środzie Wlkp.
Wspólne zdjęcie na Rynku w Środzie Wlkp.
Wieża ciśnień w Środzie Wlkp.
Dodge Challenger
Stacja kolei wąskotorowej w Środzie Wlkp.
A to my - jakby ktoś zapomniał jak wyglądamy :-)
Ścieżka rowerowa dookoła Jeziora Średzkiego.
Świeży asfalt na odcinku Środa Wlkp - Nekla.
Ciekawe co to za model samolotu nad głowami nam przeleciał?
Spontaniczna ustawka z tatą na przejażdżkę po terenach gminy Kostrzyn, a konkretnie z celem w Iwnie - ciekawej i zadbanej wsi na wschód od Kostrzyna Wlkp. Ale najpierw, aby tam dojechać przemierzyliśmy troszkę leśnych terenów w Parku Krajobrazowym Promno i następnie już za Iwnem podziwialiśmy równie ciekawe, polne krajobrazy opodal doliny rzeki Cybiny w okolicy wsi Buszkówiec, Jagodno i Tarnowo. Tamten fyrtel jest naprawdę urozmaicony terenowo i polecam odwiedzanie tych ścieżek. Dodatkowo przygrzewało nam dziś pięknie słonko, a temperatura przekroczyła 25*C.
trasa:
A oto ździsie po drodze: Dwór Radońskich z XIXw. w Kociałkowej Górce (gm.Pobiedziska).
Pit stop przed Iwnem.
Przekąski :-)
Kościół w Iwnie (gm.Kostrzyn).
Pałac Mielżyńskich z XIXw. w Iwnie.
Glinka Duchowna (gm.Kostrzyn) - widok w stronę Iwna.
Już długi czas nie było mnie w Parku Krajobrazowym Puszcza Zielonka. Oj za długi! Dziś wraz z Anią nadrobiłem stracone chwile i wspólnie pojechaliśmy na wycieczkę do tego pięknego kompleksu leśnego. Odświeżyłem sobie w pamięci co poniektóre ścieżki i nacieszyłem zmysły widokami przyrody, a przejechany dystans, szczególnie w terenie dał nam satysfakcję z kręcenia korbą.
Podwieczorek na rowerze z Anią po lasach Parku Krajobrazowego Promno oraz po jego otulinie, z zahaczeniem o dolinę rzeki Cybiny. Było sporo kręcenia w terenie, kilka podjazdów, zapach lasu, jabłka przy drodze, sarna, pola i pyszne muffinki w Biskupicach.
Wycieczka z Anią na Dziewiczą Górę 143m n.p.m. (Góra Anny) w Parku Krajobrazowym Puszcza Zielonka. Dawno się tam nie kręciliśmy i tego dnia musieliśmy sobie odświeżyć tamtejszy fyrtel. Widoki ze szczytu jak zwykle wspaniałe, jednak pogoda zaczęła płatać figle i na powrocie mieliśmy deszczyk. Dodam jeszcze jeden fakt z wycieczki - podjechałem słynnego "killera", a szczerze wątpiłem w swoją formę po ostatnim spowolnieniu. Fajnie było pokręcić korbą po Puszczy Zielonce. Czekam jednak nadal na nieco chłodniejsze dni, aby w pełni móc cieszyć się jazda w terenie...Tymczasem dobiłem do 4000 km w tym roku i sam nie wiem jak to możliwe.
trasa: ździsie: PK Puszcza Zielonka
killer
Wieża widokowa na szczycie Dziewiczej Góry
a oto widoczki z wieży: Wierzonka w centrum, a w oddali Pobiedziska.
Wieża Baumit w Pobiedziskach na horyzoncie.
Swarzędz na pierwszym planie, a na horyzoncie budynki cukrowni w Środzie Wlkp.
Centrum Poznania.
Bałtyk Tower
Z pozdrowieniami dla siostrzyczki na Os.Sobieskiego w Poznaniu.
Stadion Lecha za blokami.
Elektrociepłownia Poznań Karolin i komin o wysokości 205 metrów.
Na pierwszym planie fabryka VW w Poznaniu, a na drugim elewator w Gądkach.
Najwyższe wzniesienie Wielkopolskiego Parku Narodowego na horyzoncie - Osowa Góra 131m n.p.m.
Puszcza Zielonka
Góra Moraska 153,8m n.p.m. Najwyższe wzniesienie okolic Poznania. Aż dziw bierze, że żadnej wieży widokowej tam nie postawili.
Wczoraj miałem intensywny wieczór (%) i dziś od rana czułem jakby mnie kto bejzbolem przez łeb trzasnął. Po całym dniu walki z wirującym światem, pod wieczór nie pozostało nic innego jak przewietrzenie głowy na świeżym powietrzu i pozbycie się tego nieprzyjemnego uczucia. Wraz z Anią zrobiliśmy kółko po wiejskich ścieżkach w gminie Pobiedziska i Łubowo, podziwiając na końcu przepiękne purpurowe niebo. Rower sprawdził się dziś jako lek na całe zło :-)
Pogoda robi się powoli ludzka, więc trzeba było rozciągnąć nieco mięśnie nóg po dłuższej przerwie, dlatego wybrałem się z Anią na przejażdżkę po okolicy.
Polna droga Kowalskie - Skorzęcin (gm. Pobiedziska).
Jak w tytule. Gdyby ktoś się zastanawiał, co to "pitu pitu" to odsyłam do naszego dzisiejszego dystansu. Mówię naszego, bo oczywiście nie jeździłem sam, tylko w towarzystwie jedynej, wyśnionej rowerzystki, która szczerze mówiąc jest moim jedynym paliwem do jazdy rowerem ostatnimi czasy, bo przyznam bez bicia, że nie cierpię jeździć w takich upalnych warunkach i solo na pewno bym nie wyszedł, a może zwyczajnie mam lenia na rower....? Jeździliśmy po okolicy Pobiedzisk i załapaliśmy się się przy okazji na wspaniały, klimatyczny, sierpniowy zachód słońca.
Potworna duchota nie dawała dziś komfortu, jednak sama wycieczka była całkiem przyjemna. Wspólnie z Anią zrobiliśmy sobie przejażdżkę wśród okolicznych jezior.
trasa: ździsie: Droga polna Karłowice - Barcinek (gm.Swarzędz). Jezioro Stęszewskie (gm.Pobiedziska).
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017