Jestem :-)))
Wracając do dzisiejszego wyjazdu, to był to wypad typowo techniczny, gdyż musiałem dokonać ekspertyzy stanu technicznego mojego wysłużonego, acz jarego białego Felta, którego oczywiście doprowadziłem do stanu "jak z fabryki", serwisując niemal każdą jego część. Nie będę wymieniał czynności, które wykonywałem i tego co naprawiłem, bo szkoda czasu, ale powiedzieć mogę jedno - jeśli chodzi o ramę, to wybór Felta był jedną z moich najlepszych w życiu decyzji - niech sobie ciekawscy sprawdzą przebieg mojego roweru. Mam wielką nadzieję, że będzie mi służył kolejne tyle kilkadziesiąt tysięcy kilometrów i jak się już zużyje to zwieszę go sobie na ścianie w chacie jako eksponat prawdziwie dobrej jakości rowerowej.
Jeśli chodzi o wycieczkę, to wybrałem się do utęsknionego lasu (Park Krajobrazowy Promno). Wszystko pięknie i ładnie oprócz mojej formy. Po 20km wróciłem do domu zajechany jak szczur wodny. Nogi drżały, na czole odcisk kasku od potu. Pewnie duży udział w tym miał covid, który w styczniu odcisnął na moim organizmie ogromne piętno. Nie pozostaje teraz nic jak powolutku zacząć od nowa wdrażać się w ten rowerowy tryb. Ważne, że sprzęt jest sprawny, a forma kiedyś się pojawi.
ździsie:

stary ale jary

nad Jeziorem Dębiniec

parka zajęcy szaraków

w lesie drogi suche jak w lipcu

nad Jeziorem Brzostek

Nad głową nieczęsty widok - latająca cysterna Boeing KC-135 Stratotanker w asyście dwóch F16.
Do następnego :-)



























































































