Wyjeżdżając dziś w trasę, celu nie miałem. Cel okazał się przylecieć do mnie w Kiszkowie nad tamtejszymi stawami. Wtedy postanowiłem sobie zrobić przerwę na zdjęcie, kiedy to zadarłem głowę do góry i moim oczom ukazał się widok, który zrobił mi dzień. Bielik krążył sobie majestatycznie tuż nade mną, a ja akurat miałem włączony aparat :-) Poza tym fajny, już taki letni klimat po drodze. Odwiedziłem sobie przy okazji stare drogi w gminie Kiszkowo i tyle. Resztę dopowiedzą zdjęcia.
trasa: a oto ździsie: bielik
Stawy w Kiszkowie
Jezioro Sławno
Wiecie czym się różni mleko od mlika? Mleko jest białe, a mliko biołe ;-)
Droga polna ze Skrzetuszewa do Latalic.
jęczmień
Komentarze (5)
Z tym mlikiem to nawet trafiłeś w moje klimaty :)) A tak dla mało istotnej wiedzy, to byłeś w Kiszkowie a u nas na zsiadłe mleko się mówi ... Kiszka ;)
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017