To że wyjdę dziś na rower, to wiedziałem już wczoraj, ale gdzie pojadę to dopiero wymyśliłem siedząc już na rowerze. Wybrałem się zatem do Gniezna. Lubię to miasto, podoba mi się tam, a i droga na rowerze doń jest wspaniała, bo praktycznie całość jedzie się gładziutkimi asfaltami tzw.serwisówkami od drogi S5.
W międzyczasie, na wysokości wsi Fałkowo doszło do miłego spotkania - z naprzeciwka wyjechał mi
bobiko. Poznaliśmy się w 2 sekundy po minięciu i jak zsynchronizowani odwróciliśmy się do siebie :-))) Fajnie tak spotkać ziomka rowerowego po latach. Pogadaliśmy i każdy odjechał w swoją stronę - ja na Gniezno, a Jakub chyba na Środę Wlkp. po swoją setkę.
Ja po dojechaniu do celu, zrobiłem sobie piknik pod katedrą i strzałka nazad do Pobiedzisk. Oczywiście nie wracałem tą samą drogą.
Warto jeszcze dodać, że dziś to był właśnie ten pierwszy dzień tego roku, kiedy poczułem upragnioną wiosnę :-)
ździsie:

Grigor & Bobiko weterani bikestats :-)

Gdy robiłem to zdjęcie, to jeszcze nie wiedziałem że tam bobiko jedzie.

Wieże gnieźnieńskiej katerdry z daleka informowały o kierunku jazdy.

Jestem w Gnieźnie.

Zdjęcie na Rynku to podstawa.

Rynek w Gnieźnie bardzo mi się podoba.

Miły akcent na kostce Rynku w Gnieźnie.

Gniezno - widok na Katerdrę z ulicy B.Chrobrego.

Bażanty się ganiały w Braciszewie.

Dwór w Strychowie (gm.Łubowo)

żurawie i gęsi gęgawe na żerowisku

Bizon, Ursus, Cyklop i kuter na jednym gospodarstwie.
To na tyle tego weekendu. Ciesze się, bo dawno 6 dyszek nie wykręciłem. Do następnego.