Poważna awaria w Puszczy Zielonce

Poniedziałek, 13 listopada 2017 · Komentarze(12)
Kategoria 40-100 km
Było tak pięknie! Dzień wolny od pracy, możliwość wyjechania do lasu o świetle Słońca, ostatki złotej jesieni, hasające daniele między drzewami, błotko na szlaku, szeleszczące liście, pustka w lesie (chodzi o przypadkowych ludzi) oraz sprawny rower :-)))

Dębogóra


dąbrowa


dąbrowa w Dębogórze - pewnie stąd wieś wzięła nazwę


ogromne mrowisko gdzieś na skraju boru świerkowego


Od dłuższego czasu czułem się obserwowany w lesie.....okazało się, że w odległości około 100 metrów zostałem namierzony przez całkiem pokaźne stadko danieli :-)

Tak było i to dłuższy czas, do póki w tylną przerzutkę nie wkręciła mi się gruba gałąź, która niestety rozjebała mi na strzępy tylna przerzutkę. Na reakcję nie miałem czasu, gdyż ów "gałązka" spowodowała spustoszenie w napędzie mojej kochanej zimówki w dosłownie oka mgnieniu. Zanim nacisnąłem klamkę hamulca, z korpusu przerzutki zostały strzępy :-( Jednak zachowując zdrowy rozsądek i nerwy na wodzy, zdjąłem tylne koło, naprostowałem pogięty hak, poskładałem korpus przerzutki i ustawiłem bieg 2x3 tak, aby móc jechać.....udało się! Mogłem kontynuować jazdę, choć tylko na jednym dość kołowrotkowym biegu.
Niestety zarówno hak, jak i przerzutka jest do wymiany. Mam nadzieję, że rama nie dostała w dupę po tym jak gałązka najpierw wygięła, a potem wyrwała hak przerzutki.....

spustoszenie w tylnej przerzutce

Od razu zadzwoniłem do śmigającej w tym czasie Ani, aby miała na uwadze tego typu przypadki i od razu hamowała :-))) A ja cóż - czekam na części i kolejny serwis przede mną. Kurwa jak ja kocham rower - zamiast płakać, to ja się cieszę, że będzie serwis :-))))

Puszcza Zielonka

Niedziela, 12 listopada 2017 · Komentarze(6)
Kategoria 40-100 km
Brakowało mi już lasu, więc pojechałem do Puszczy Zielonki nacieszyć się ostatkami złotej jesieni.

Ludwikowo


Jazda konna 


Pod bukiem olbrzymem


młode buki


ubłocony rower


praca +

Czwartek, 9 listopada 2017 · Komentarze(2)
Kategoria dpd
Nic szczególnego, ale pokręcone :-)

praca + Piotras

Środa, 8 listopada 2017 · Komentarze(7)
Kategoria dpd
Miał być zwyczajny dojazd i powrót z pracy, jednak zadzwonił Piotras i wyszła niezła wycieczka i to nocą o świetle lampek - wspaniała sprawa! Trasy wstawiał nie będę, bo to nic nie wniesie, ale sporo pozytywnej energii wniesie na pewno fakt, że spędziłem na rowerze w listopadzie i nocą kilka godzin z przyjacielem :-)

Oryginał nad oryginały - Piotras!

praca + mig 21

Wtorek, 7 listopada 2017 · Komentarze(4)
Kategoria dpd
Zwyczajnie rano do pracy i powrót z zahaczeniem o wioski w okolicy Wierzonki. Nic szczególnego. Najważniejsze, że jest pokręcone i nawet niespodziewanie ponad 4 dyszki wyszły :-)

Mig 21 na lotnisku w Ligowcu

praca + szaruga

Poniedziałek, 6 listopada 2017 · Komentarze(3)
Kategoria dpd
Bardzo nieprzyjemna pogoda na jazdę rowerem. Dziś rano, kiedy wyruszyłem do pracy, padał rzęsisty deszcz. Po pracy już nie padało, ale nadal utrzymywała się szarość i wilgoć. W dodatku ciemność daje się we znaki po godzinie 16, czyli wtedy gdy wychodzę z pracy. Nastał czas prawdziwych jesiennych szarug......

Odnośnie samej trasy, to po prostu kręciłem się wokół komina, aby dokręcić do 4 dych dzisiaj - taka miałem zachciankę.

Nie jest lekko jechać takimi drogami....

okolice Murowanej Gośliny z Anią

Niedziela, 5 listopada 2017 · Komentarze(7)
Kategoria 40-100 km
Dziś niedziela, dzień który od zawsze w mojej pamięci zapisuje się jako pogodny i stworzony do relaksu. Ta dzisiejsza niedziela na szczęście nie odbiegała od mojego wyidealizowanego obrazu i okazała się wpisywać w moje wyobrażenia, dlatego tez Słońce świeciło z maksymalną intensywnością jak na listopad, pozwalając mi i Ani na relaksacyjną wycieczkę, która powiodła nas:


Na sam początek wyruszamy z Wierzonki z myślą o Murowanej Goślinie. Po drodze wymyślałem najciekawsze kąski, aby Ani nie nudzić samymi płaszczyznami, dlatego jadąc skrajem Puszczy Zielonki zawitaliśmy w Owińskach, gdzie podziwiamy barokowy zespół pocysterski z kościołem pw. św. Jana Chrzciciela z 1720 roku.

Pagórkowate okolice między Czerwonakiem, a Owińskami. Niech ktoś mi powie, że Wlkp. to same płaszczyzny.


Owińska - zespół pocysterski

Za Owińskami postanawiam wjechać na asfaltowany odcinek drogi serwisowej obok obwodnicy Murowanej Gośliny. Choć droga ta nie jest stworzona dla ruchu, to można poruszać się nią komfortowo, z zaznaczeniem kilku przepraw przez rowy melioracyjne, albo po grząskiej trawie. Jednak widoki z tej trasy są na prawdę atrakcyjne dla oka. Można tam zaobserwować pagórkowaty teren okolic Murowanej Gośliny. Stojąc na najwyższym punkcie trasy widać z jednej strony Górę Moraską 153 m n.p.m., a z drugiej strony Dziewiczą Górę 143 m n.p.m.

200 metrów dalej jest koniec drogi i trzeba przedostać się po trawie, przez rów na trasę obok.


Widok na okolice Starczanowa. Delikatne pagórki cieszą oko.


Dziewicza Góra w oddali.


schrupaliśmy po grześku i.....


Niczym heros znosiłem rowery z wiaduktu.


Rzeka Trojanka

Następnie udaliśmy się do Murowanej Gośliny, którą przemierzyliśmy na wskroś, kierując się z powrotem do Puszczy Zielonki. W Parku Krajobrazowym Puszcza Zielonka zrobiliśmy sobie miłą przerwę nad Jeziorem Kamińskim i potem jazda przez lasy do domu.

Grigor i Ania w Murowanej Goślinie


Lustereczko powiedz przecie, któż debeściakową parą jest na rowerze?


przemysł w Murowanej Goślinie


taki oto klasyk w Rakowni


relaks nad Jeziorem Kamińskim

Weekend spędzony z Anią i na rowerze - czego więcej mi trzeba? Niczego....

Lasami czerniejewskimi do Gniezna z Anią

Sobota, 4 listopada 2017 · Komentarze(7)
Kategoria 40-100 km
Dziś wraz z Anią postanowiliśmy zrobić wspólną wycieczkę po lasach Nadleśnictwa Czerniejewo. Od rana pogoda zapowiadała się wyśmienicie, więc mając w zanadrzu cały dzień wolny, mogliśmy ze spokojem planować dłuższy wypad. Początkowo plan był stricte leśny, jednak po wjechaniu w teren miny nam zbledły, kiedy w lesie musieliśmy omijać szerokim łukiem ogromne kałuże i błotniste występki na trasie. Padające ostatnio intensywnie deszcze skutecznie zmieniły drogi w tor przeszkód, z którym mieliśmy dziś niemały problem, gdyż aby uniknąć totalnego zabrudzenia napędów, objeżdżaliśmy wszystko po leśnej ściółce dookoła, a to już niestety odbierało przyjemność z pokonywanych kilometrów. Choć ja lubię tego typu, błotne imprezy na rowerze, to jednak dziś miałem plan totalnego relaksu na rowerze z moją piękna kompanką. W związku z tym, kiedy wyjechaliśmy na asfalt w miejscowości Graby, to już na mim pozostaliśmy do końca wycieczki. A jadąc tak przed siebie, minęliśmy Czerniejewo i dojechaliśmy sobie z wiatrem do Gniezna. Z Gniezna natomiast, w większości drogami serwisowymi wróciliśmy do Iwna.

Te ponad 4 godziny wspólnej wycieczki nam na dziś starczyły i bardzo byliśmy zadowoleni z tego pięknego, listopadowego dzionka. Ponad 7 dyszek weszło nam w nogi, a satysfakcji ze wspólnie spędzonych chwil na rowerach nikt nam nie zabierze. Była odrobina terenu, dużo asfaltu, jazda z wiatrem w plecy, podziwianie leśnej zwierzyny (daniele i sarny), było dużo śmiechu i piękna gnieźnieńska katedra na koniec. Zresztą zapraszam do fotorelacji oraz śladu na mapie:


Oto listopadowa fotorelacja z dzisiejszej wyrypy:

Ogromne kałuże musieliśmy omijać lasem. Ania po prawej stronie tnie po liściach i gałęziach :-)


W lasach czerniejewskich zdarzały się suche odcinki.


nad Jeziorem Baba


Oto i Ona - Ania!


ścieżka jak z bajki


sarny w Grabach


jesienny park w Czerniejewie


obowiązkowa fota na Rynku w Gnieźnie


Bazylika archikatedralna pw. Wniebowzięcia Maryi Panny i św. Wojciecha w Gnieźnie


drewniany przybytek w Gnieźnie - tak sobie marzę o takiej budzie na starość, gdzie czytałbym książki w świętym spokoju :-)


listopadowa gorczyca na polu przypomina wiosnę....


Cybina w Iwnie na koniec wycieczki.

Piękna sobota, wykorzystana w 100% jak należy. Szkoda tylko, że dzień taki już krótki. Dziękuję Aniu, że jesteś :-)

praca + blokowisko

Piątek, 3 listopada 2017 · Komentarze(5)
Kategoria dpd
W drodze do pracy złapał mnie ostry deszcz, jednak błotniki spełniły swoje zadanie i nie zmokłem zanadto. Po pracy, kiedy było już ciemno, wracałem okrężną nieco drogą przez m.in. Koziegłowy, skąd zrobiłem poniższe zdjęcie do wpisu. Ogólnie jazda mało przyjemna, ale przynajmniej te 9*C sprawiało wrażenie ciepełka :-) Listopad pełną parą.

blokowiska na poznańskich Winiarach

po lesie i nad jeziorem

Środa, 1 listopada 2017 · Komentarze(5)
Kategoria 40-100 km
Zażyłem dziś sporej dawki jazdy terenowej po Puszczy Zielonce i okolicach Jeziora Kowalskiego. Tego mi było trzeba, w tym dniu wolnym od pracy. Jak na listopad przystało, było dziś całkiem szaro, mgliście i mokro, ale nie przeszkadzało mi to nic, a nic. Jeździłem sobie w terenie, ciesząc się wolnością na rowerze.
Po drodze napotkałem chyba wszystkie rodzaje nawierzchni terenowych, jakimi zwykle przemierza się puszczańskie szlaki, a więc były: sypki piasek, ubity piasek, błoto, kałuże, liście z błotem, mech i patyki, bagno, betonowe płyty, kamienie, trawa i grysik - rower do mycia :-)

ździsie:

motyl


mech i patyki


na skarpie w Jerzykowie - Jezioro Kowalskie


Jezioro Kowalskie w Barcinku