Pojeździłem z Anią po Parku Krajobrazowym Promno, zagłębiając się w jego pagórkowatym terenie. PK Promno oferuje naprawdę bardzo urozmaiconą rzeźbę terenu i każdy rowerzysta mtb doceni jego walory. My oczywiście krążyliśmy w nieco bardziej softowej odsłonie, jednak nie przeszkodziło to w zmęczeniu nóg. Ten park krajobrazowy jest naszym zbawieniem, kiedy mamy ochotę na szybkie kręcenie po lesie, bo jest o żabi skok od Pobiedzisk i nadal jest nam mało znany, co czyni go bardzo atrakcyjnym rowerowo.
tymczasem taka trasa: ździsie z lasu: Jedna z leśnych dróg w PK Promno.
martwy świerk
W PK Promno nie brakuje różnego typu pagórków i wąwozów.
Choć już połowa października to złotej jesieni jakby jeszcze w lesie nic a nic.
A w koronach drzew udało mi się uchwycić dzięcioła czarnego.
Kania czubajka w PK Promno.
Komentarze (9)
Miejsce widać bardzo urokliwe :) Gratulacje uchwycenia na zdjęciu czarnego dzięcioła!
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017