Wreszcie spadł śnieg i zrobiło się biało i zimno, czyli tak jak zimą w Polsce być powinno. A ja bardzo lubię taką aurę na rowerze i nie przepuszczam okazji na śnieżne wyrypy (jak mam oczywiście czas).Ubrałem się zatem w odpowiedni strój, do plecaka zapakowałem termos z gorącą kawą i jazda do Parku Krajobrazowego Promno.
trasa:
Bawiłem się świetnie i nawet nie zmarzłem, choć na niektórych odcinkach śnieg ostro zacinał, a mrozik szczypał po twarzy. Już dawno nie jeździłem w śniegu i mimo wszelkich niedogodności jak ślizgawka i lód to dzisiejsza, śnieżna wycieczka sprawiła mi wiele radości. Co tu dużo gadać, polecam spróbować samemu.
ździsie: Park Krajobrazowy Promno
DDR Pobiedziska - Kapalica
PK Promno
PK Promno
Jezioro Baba w Jeziercach.
nie wymiękam :-)
Jak one to robią, ze nie jest im zimno....?
Iwno. Niektóre z tych dzieci pierwszy raz w życiu śnieg na oczy zobaczyły.
Glinka Duchowna
Na drodze w Buszkówcu mała zawieja.
Konie w Buszkówcu jadły śnieg :-)
Czyżby koniec świata? Nie to tylko pole w Kociałkowej Górce :-)
Jak co roku, sylwestra spędzam od rana na rowerze, żegnając stary, rowerowy rok. Jak co roku wybieram się na wycieczkę w towarzystwie. Tego sylwestra na dwóch kółkach świętowałem rodzinnie. Wraz z żoną i tatą pojechaliśmy do Parku Krajobrazowego Puszcza Zielonka, aby tam zaszyć się w lesie i cieszyć zmysły pięknymi widokami. A dodam, że pogoda była dziś niemal wyśniona. Czyste niebieskie niebo, zmrożone po nocy drogi i szron pod nogami, mimo że potem temperatura nieco przekroczyła 0*C. Celem był wspólny toast gdzieś na leśnej polance, a po drodze mieliśmy szczęście zaobserwować wiele zwierząt, nakręcając wspólnie dobre 5 dych w terenie.
Żegnam 2020 z przeciętnym wynikiem ogólnym, ale nie był to najgorszy rok, bo coś się tam jednak pojeździło i coś się tam odwiedziło, pomimo przeciwności pandemicznych. Podsumowując to: "dobrze, że jest źle, bo może być gorzej" :-)))
A tymczasem składam wszystkim udanego, rowerowego roku 2021 i dużo zdrowia.
trasa:
sylwestrowe ździsie: Ania & Grigor
Boeing 747
Odyniec miał pecha.
myszołów na brzozie
Stado saren w Bednarach (gm.Pobiedziska). Lód i szron w lesie.
Puszcza Zielonka
Lis łapie ciepłe promienie słońca.
Sylwestrowy toast oranżadką :-)
rosa
Dąbrówka Kościelna (gm.Kiszkowo).
Jazda wąwozem nad Jeziorem Leśnym.
Jezioro Leśne
Pozdrawiamy :-)
Tata goni Anię :-)
zając szukał dziury w płocie
Pole w Boduszewie (gm.Murowana Goślina).
31.12.2020
Okolice Okońca (gm.Murowana Goślina).
szron
Jezioro Miejskie w Okońcu.
Odpoczynek na korzeniach.
Postój na drodze Tuczno - Kołatka (gm.Pobiedziskach).
Wycieczka z Anią po okolicy Pobiedzisk. Wiało dziś mocno zimnym wiatrem, a temperatura była bliska zeru. Udało mi się dokręcić do 6 tysięcy km w tym roku....marnie, ale zawsze coś.
Zacznę od smutnej rzeczy, gdyż po dojechaniu z Anią na moją ulubioną skarpę nad Jeziorem Kowalskim w Jerzykowie natknęliśmy się na druciany płot i tablice "teren prywatny". Domyślam się, że ktoś sobie po prostu wykupił kawałek tej najładniejszej ziemi na cyplu, z pięknym widokiem na całe jezioro - a kto bogatemu zabroni. Wielka szkoda, że tak urocze miejsce, które służyło mieszkańcom gminy i nie tylko jako miejsce na spacery, zostało nam odebrane i sprzedane. Dodam jeszcze, że na tym terenie odbywa się wycinka drzew, więc pewnie za niedługo ten kawałek lasu nad jeziorem, z pięknym widokiem zostanie zupełnie zniszczony. Ale to są tylko moje domysły i żyję jeszcze nadzieją, że może powstanie tam coś innego, aniżeli willa jakiegoś oligarchy.
Poza tym pokręciliśmy dziś z Anią po naszej gminie Pobiedziska, zahaczając o wspomniane Jezioro Kowalskie, Jezioro Górskie w dolinie rzeki Cybiny i Park Krajobrazowy Promno. Choć krótko, to intensywnie, bo jazda w mokrym lesie i po błotnistych drogach do lekkich nie należy. W lesie drogę przebiegło nam stado jeleni i jeden daniel, ale zdjęcia niestety nie udało nam się zrobić.
Krótka rundka po okolicznych wioskach w gminie Pobiedziska i z celem nad Jeziorem Lednickim w sąsiedniej gminie Łubowo. Warunki pogodowe dzisiejszego dnia mogę nazwać jesienną zgnilizną, ze względu na całkowite zachmurzenie, dużą wilgotność, mgłę i niską temperaturę. Niemniej jednak cieszę się, ze udało nam się dziś z Anią wyskoczyć rowerami po krótki łyk świeżego powietrza.
Od rana słońce w pełnej krasie, więc trzeba było wykorzystać zaistniałe warunki do jakiejś wycieczki rowerowej. Wraz z Anią obraliśmy nieco odmienny niż zazwyczaj kierunek, gdyż mieliśmy ochotę pojeździć w słońcu, a nie chować się w lesie, tym sposobem zrobiliśmy pętlę po ościennej gminie Kostrzyn Wlkp.,gdzie lasów nie ma prawie w ogóle, odwiedzając tamtejsze wioski i fotografując po drodze najciekawsze obiekty i przyrodę.
Dłuższą przerwę od roweru ostatnio miałem. Powodem tego nie była błaha sprawa. Otóż przejdę do sedna - ożeniłem się! Zgadnijcie teraz, która niewiasta skradła moje serce :-) Nie omieszkam pochwalić się na bikestats tym faktem, gdyż rower ma dla nas wielkie znaczenie. On nas połączył, z rowerem mamy wspaniałe wspomnienia, na rowerze przeżyliśmy wspaniałe chwile i widzieliśmy piękne miejsca i poznaliśmy fajnych ludzi. Od teraz zaczynamy pisać nową, małżeńską historię i mamy nadzieję, ze rower będzie nam w niej towarzyszył jak do tej pory.
No a jeśli o dzisiejszą wycieczkę chodzi, to wraz z żoną i tatą wybraliśmy się na terenową wycieczkę po Parku Krajobrazowym Puszcza Zielonka. Taka trasa: A oto kilka ździsiów: Jerzyn - Wronczyn (gm.Pobiedziska).
Jezioro Wronczyńskie Duże
Para żurawi we Wronczynku (gm.Pobiedziska).
Stado saren gdzieś w oddali.
Tata walczy z rozwiązującymi się sznurówkami, a ja robię zdjęcie ładnej ścieżki.
Żona testowała dziś sprezentowane spodnie i ocieplacze zimowe.
Trawiasta ścieżka w Uroczysku Maruszka.
Buk pospolity o obwodzie pnia ok.440cm. w Uroczysku Maruszka.
Pierwsza myśl po otworzeniu oczu o 5:30 była taka: "oby tylko padał deszcz". Tak właśnie było, nie chciało mi się strasznie jechać dziś rowerem....Nie padało :-) Było za też mgliście, zimno i wilgotno - brrrr :-S
Celem dzisiejszego kręcenia było małe miasteczko Kiszkowo, w którym mieliśmy z Anią do wykonania pewną misję. Po drodze testowaliśmy nowo oddaną ddrkę długości ok.4km. ze Sroczyna do Węgorzewa. Piękny kawałek ścieżki, którym jechało się bezpiecznie i komfortowo. Dzisiaj słońce ładnie przyświecało, a powietrze było czyściutkie jak łza, dlatego mieliśmy też ładne widoki, którymi podzielę się w galerii poniżej. Podsumowując - niedługa to była wycieczka, ale bardzo kolorowa i przyjemna i najważniejsze, że wspólnie :-)
trasa:
ździsie: Jezioro Biezdruchowskie w Pobiedziskach.
Nowa droga dla rowerów ze Sroczyna do Węgorzewa (gm.Kiszkowo).
Widok na Węgorzewo (gm.Kiszkowo).
Airbus A350
Gdzieś w oddali nad lasem górowało ogromne ramię dźwigu. Pewnie stawiają elektrownię wiatrową.
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017