Dłuższą przerwę od roweru ostatnio miałem. Powodem tego nie była błaha sprawa. Otóż przejdę do sedna - ożeniłem się! Zgadnijcie teraz, która niewiasta skradła moje serce :-) Nie omieszkam pochwalić się na bikestats tym faktem, gdyż rower ma dla nas wielkie znaczenie. On nas połączył, z rowerem mamy wspaniałe wspomnienia, na rowerze przeżyliśmy wspaniałe chwile i widzieliśmy piękne miejsca i poznaliśmy fajnych ludzi. Od teraz zaczynamy pisać nową, małżeńską historię i mamy nadzieję, ze rower będzie nam w niej towarzyszył jak do tej pory.
No a jeśli o dzisiejszą wycieczkę chodzi, to wraz z żoną i tatą wybraliśmy się na terenową wycieczkę po Parku Krajobrazowym Puszcza Zielonka. Taka trasa: A oto kilka ździsiów: Jerzyn - Wronczyn (gm.Pobiedziska).
Jezioro Wronczyńskie Duże
Para żurawi we Wronczynku (gm.Pobiedziska).
Stado saren gdzieś w oddali.
Tata walczy z rozwiązującymi się sznurówkami, a ja robię zdjęcie ładnej ścieżki.
Żona testowała dziś sprezentowane spodnie i ocieplacze zimowe.
Trawiasta ścieżka w Uroczysku Maruszka.
Buk pospolity o obwodzie pnia ok.440cm. w Uroczysku Maruszka.
Niezła figlarka ta moja żona :-)
Długa prosta z Ludwikowa do Tuczna.
Państwo W. na pomoście w Pobiedziskach.
Komentarze (16)
Gratulacje! Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia! :)
Patrzę na miniaturkę, myślę sobie jakieś złote koła sobie Grzesiek sprawił żeby go lepiej widać było, a tu taka niespodzianka... wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia :)
Ło matko jedyna! A już sie o Was martwiłem, że nie jeździcie - a tu taki strzał! Z całego serca życzę WAM wszystkiego, co w zyciu najlepsze, szczęścia, pomyślności i welu razem "wykręconych" kilometrów...
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017