Dziś jazda w większości terenowymi drogami, w niesprzyjających warunkach pogodowych, dlatego sił starczyło nam na spokojny objazd Jeziora Kowalskiego. trasa: ździsie: łowisko pstrąg
Celem dzisiejszej wycieczki była wieś i gmina Łubowo. Dawno nie kręciliśmy po tamtych fyrtlach, więc plan na kręcenie mieliśmy gotowy. Gdy wyjeżdżaliśmy z domu, na niebie było prawie bezchmurnie, a świecące słońce tak jakby ukłuło nas ciepłem promieni przez ułamek sekundy - cóż za niebywałe uczucie w styczniu. Co prawda po niedługim czasie niebo zupełnie się zachmurzyło i raz nawet spotkał nas przelotny deszcz, to finalnie cały wypad wyszedł bez jakiegokolwiek dyskomfortu.
W drodze między Fałkowem, a Łubowem miało miejsce miłe spotkanie. Pewnie mało kto już pamięta z mojego bloga Sebę. Tak z tym gościem parę lat temu pizgałem spore dystanse. Akurat dziś tak wyszło, że trenował sobie na naszej trasie i się spotkaliśmy. Fajnie było znów go zobaczyć i zamienić kilka słów, kto wie....może jeszcze kiedyś pojeździmy wspólnie w terenie. Pozdro men! Dla ciekawskich wstawiam linki do trzech naszych wycieczek, które były hardcorowe, powyżej 200 km: Chodzież Konińskie Zagłębie Węgla Brunatnego Bydgoszcz
Wracając do Łubowa, to zrobiłem kilka zdjęć najciekawszym obiektom tej wsi i potem wróciliśmy do Pobiedzisk zahaczając o nasze ulubione Jezioro Lednickie. Te 4 dychy w zupełności nam dziś starczyły. prawie bezchmurne niebo
Ania i Seba
kościół pw. św. Mikołaja w Łubowie
herb Łubowa
kościół filialny z XIX w. w Łubowie
Ten budynek banku w Łubowie, choć nie jest zabytkiem, to zawsze zwraca moją uwagę.
Nie pada deszcz to jadę - takie mam motto w tym roku na jazdę do pracy rowerem. Dziś nie padał deszcz tylko śnieg, a to akurat lubię i to bardzo. Jedynie tylko wczesna pora wyjazdu mnie zniechęca, ponieważ jadąc rowerem muszę wyjechać minimum o 6:30 z domu, aby przed 8:00 być na miejscu, a to wiąże się z wczesną pobudką - za wczesną :-))) Pobiedziska - Bogucin tak wygląda trasa mojej marszruty do pracy. Trasę mam prostą jak drut, ponieważ wystarczy wbić się na starą krajówkę "5" i po równych 20 km jestem na miejscu, jednak gdy warunki są niesprzyjające do poruszania się po ruchliwej drodze, wybieram wariant alternatywny, taki jak dziś, czyli polnymi drogami. Wtedy dystans wydłuża się o kilka kilometrów, ale jest bezpieczniej i o wiele ciekawiej - chyba będę jeździł ciągle alternatywą. Pokusa jazdy autem jest wielka, ale ja mięczakiem nie jestem i wsiadam na rower, bo w przeciwnym razie na hobby w tygodniu zostałoby mi tyle czau co nic - taki już ci los.
W przepięknych okolicznościach natury w Ligowcu, podczas powrotu.
Nowy Rok czas start. Dziś jazda jakby w dwóch strefach klimatycznych, bo w Poznaniu śnieżyca i śniegu po piasty, a w Pobiedziskach zero śniegu i suchutko.
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017